Ukraina mierzyła się z Islandią w bezpośrednim meczu o 2. miejsce w grupie D. Obie ekipy miały tyle samo punktów przed tym meczem, ale to goście mieli lepszy stosunek bramek. Reprezentacja Serhiya Rebrova musiała wygrać, aby przeskoczyć swojego rywala i dalej walczyć o pierwszy awans od 20 lat.
Roszady
Ukraina dokonała ogromnej ilości zmian względem przegranego 0:4 czwartkowego meczu z Francją. Serhiy Rebrov pozostawił tylko czterech graczy w wyjściowym składzie na najważniejszy mecz tych eliminacji. Anatoliy Trubin strzegł ukraińskiej bramki, a przed nim pozostali Illia Zabarnyi i Mykola Matvienko. W środku pola wyszedł Yehor Yarmoliuk, który zanotował piąty mecz w walce o Mundial 2026.
Arnar Gunnlaugusson przystępował do tej rywalizacji w lepszym nastroju, bo jego podopieczni zdobyli cenne trzy punkty, pokonując na wyjeździe Azerbejdżan 2:0. Pomimo tego trzech piłkarzy, którzy zagrali od początku w Baku, usiadło na ławce rezerwowych. Na środku defensywy zagrał Hordur Magnusson, a o grze ofensywnej mieli decydować Brynjolfur Willomusson i Jon Thorsteinsson w bocznych sektorach.
Aktywność przyniosła pozytywne skutki
Ukraina przystąpiła do tego spotkania bardzo zmobilizowana, co odczuwaliśmy od pierwszego gwizdka Anthonego Taylora. Zawodnicy Serhiya Rebrova doskakiwali momentalnie do rywala i chcieli udowodnić swoją wyższość na rywalem. Wiatru w żagle dodawali kibice, którzy żywo reagowali i dopingowali swój zespół. Islandczycy nie potrafili zagrozić bramce Anatoliya Trubina, który nie miał zbyt wiele pracy w przeciągu całego spotkania. Elias Olafsson był straszony w pierwszej części meczu m.in. uderzeniem Victora Tsygankova w poprzeczkę, lecz to, co najgorsze dla niego, zaczęło dziać się po przerwie.











