Po wczorajszym spotkaniu pomiędzy Bayernem Monachium i Manchesterem City trener gości, Roberto Mancini, przyznał, iż Carlos Tevez odmówił wejścia na boisko. Dziś sam piłkarz przeprasza kibiców MC i próbuje wyjaśnić całą sytuację, twierdząc, że było jest konsekwencją nieporozumienia.
– Było pewne zamieszanie na ławce rezerwowych i wydaje mi się, że moje stanowisko zostało źle zrozumiane – wyjaśniał wczorajsze zajście Carlos Tevez. Podczas grupowego meczu Ligi Mistrzów, gdy jego zespół przegrywał 0:2 na Alianz Arena w Monachium, trener zdecydował się wpuścić go na boisko w miejsce Edina Dzeko. Według relacji Roberto Manciniego, piłkarz sam odmówił gry w tym momencie. Później Włoch skomentował to tym, że dla niego Tevez jest już skończony.

Argentyńczyk uznał, że po całej tej sytuacji musi przeprosić kibiców, którzy mogli poczuć się zlekceważeni. – Chcę przeprosić fanów Manchesteru City, z którymi zawsze łączyła mnie silną więź, za nieporozumienie, jakie miało miejsce w Monachium – przyznał Tevez. – Oni rozumieją, że jak jestem na boisku, to daję z siebie wszystko dla klubu. W Monachium byłem rozgrzany i gotowy do gry.
Zawodnik nie chciał jednak zdradzić szczegółów całego zajścia, czym pobudził jedynie ciekawość i zachęcił do domysłów. – To nie jest najlepszy czas, by wchodzić w szczegóły, dlaczego tak się zdarzyło. Chcę jednak jasno powiedzieć, że nigdy nie odmówiłem gry. W kontekście mojej przyszłości chcę zapewnić, że jestem gotowy, jeśli będę potrzebny, by wypełnić moje zobowiązania – zakończył.










