Zmagania w I lidze już zakończone. Na pytania dotyczące Pogoni Szczecin oraz rozstrzygnięć na zapleczu T-Mobile Ekstraklasy odpowiedział trener „Portowców” – Ryszard Tarasiewicz.
Przejście z ŁKS-u do Pogoni Szczecin okazało się strzałem w dziesiątkę?
Na tyle, na ile mogłem, to chciałem zostać w ŁKS-ie, nie ułożyło się tak, jak myślałem. Czekałem do ostatniego momentu i akurat tak się stało, że nie było możliwości, bym mógł zostać na dłużej.
Awansowaliście do T-Mobile Ekstraklasy rzutem na taśmę. Jakie emocje przyniosła Panu końcówka sezonu?

Ja tutaj przyszedłem i zostałem zatrudniony po to, żeby awansować. Udało się, ale bez punktów zdobytych przez trenera Sasala nie byłoby Pogoni w ekstraklasie. Nie mówię, że było wszystko dobrze, bo jeżeli zatrudnia się szkoleniowca, to wiadomo, że coś jest nie tak, ale chciałbym podkreślić niemały wkład mojego poprzednika, to nam pozwoliło awansować do T-Mobile Ekstraklasy.
Po kilku latach przerwy Pogoń wraca do ekstraklasy. Jaki styl gry będzie charakteryzował beniaminka z Pomorza? Otwarty, ofensywny futbol czy raczej wybijanie piłki spod własnego pola karnego, licząc na kontry?
Jak ja prowadziłem zespoły, to zawsze przynajmniej próbowaliśmy na tyle, na ile mogliśmy, prowadzić grę. Czasami będziemy musieli się bronić, ale to tylko z tego względu, że przeciwnik nam nie pozwoli na prowadzenie gry.
Czy przed startem sezonu szykują się wzmocnienia w Waszej kadrze?
Chyba nie będzie sekretem, jeżeli powiem, że będzie nam potrzebnych pięciu, sześciu zawodników, którzy przyjdą i poczują, że ten zespół jest mocny, a co za tym idzie, dadzą większą jakość, jeżeli chodzi o grę.
Jedną z największych sensacji jest słaby występ Arki Gdynia. Czego zabrakło tej drużynie w walce o awans?
Nie do końca taki słaby, ponieważ przed meczem z nami Arka wygrała trzy spotkania z rzędu, tak że przystępowała na pewno w lepszych nastrojach niż Pogoń, która wiedziała, że nie ma już szans na awans. Nie wolno umniejszać zasługi chłopców co do wyniku.
Mało brakowało, a po boiskach ekstraklasy biegaliby piłkarze Termaliki. Jak skomentuje Pan poczynania tejże drużyny na zapleczu T-Mobile Ekstraklasy?
Każdy miał równe szanse, pojawiło się tylko pytanie, czy zespół może ciągnąć grę w tym samym rytmie. Kadra była za mała i zabrakło po prostu sił w końcówce, ponieważ mecze nakładały się co trzy dni.











