Lada chwila zostanie potwierdzony transfer Przemysława Tytonia do VfB Stuttgart. Pozostanie polskiego bramkarza w zdegradowanym Elche nie było możliwe, ale wielu spodziewało się, że powalczy o bluzę numer jeden w PSV Eindhoven. Równie zaskoczeni są Niemcy, którzy są pewni, że przy takim obrocie spraw Przemysław Tytoń będzie podstawowym wyborem w bramce Stuttgartu.
Można powiedzieć, że wielka w tym zasługa Pepa Guardioli, który praktycznie zapominał o drugim bramkarzu Pepe Reinie. Hiszpan mimo 33 lat na karku nie ma zamiaru siedzieć na ławce rezerwowych i oglądać w akcji Manuela Neuera. Dlatego zapewne wróci do Napoli, a Bayernowi potrzebny będzie kolejny wartościowy zmiennik. I padło na Svena Urleicha ze Stuttgartu. Co ciekawe, bramkarz ten ma tyle samo zwolenników co przeciwników. Zarzucano mu przede wszystkim roztrzepanie i słabe wyprowadzanie piłki.
Bayern wyłożył na niego 3,5 miliona euro
, a w Stuttgarcie nikt się nie zastanawiał. Sprzedajemy
i szukamy następcy, który znalazł się równie błyskawicznie, i to za grosze. Tytoń ma kosztować milion euro
. W Eindhoven nikt nie będzie tęsknił. Wielu uważa, że po dwóch bardzo groźnych urazach Tytoń nie jest już tym samym walczakiem w bramce. A zarobiony na nim milion euro to i tak całkiem niezły interes.
Z punktu widzenia Tytonia transfer do Stuttgartu nie ma żadnych minusów. Po pierwsze, nie wtrynia się do gotowego zespołu, nie musi nikogo podgryzać i wygryzać. Trafia do klubu, w którym jego predestynacją jest gra w pierwszym składzie. Poza tym od przyszłego sezonu będzie prowadził go nowy trener – Alexander Zorniger – który wypromował się dzięki sumiennej pracy w RB Leipzig. Po drugie, Stuttgart, mimo problemów w ostatnich sezonach, to klub nieporównywalnie ważniejszy niż Elche. Z tradycjami, z wiernymi kibicami. Z piątą średnią widowni w Bundeslidze, przekraczającą 50 tysięcy. Na spotkania jego byłego klubu przychodziło ponaddwukrotnie mniej. Nie jest to może czynnik decydujący, ale pośredni z całą pewnością.











