W naszej regularnej podróży przez wszystkie kontynenty w poszukiwaniu kraju, w którym uprawianie piłki nożnej jest równie popularne co pływanie synchroniczne mężczyzn w kategorii powyżej 100 kg, natrafiliśmy na wyjątkowe miejsce. Otóż jest państwo, w którym do niedawna futbol przegrywał z warcabami, a teraz piłkarze tego kraju odnoszą spore sukcesy. Przedstawiamy Państwu Botswanę.
Botswana to kraj leżący w południowej Afryce, który sąsiaduje z Namibią, Zimbabwe, RPA i Zambią. Samodzielnym państwem stała się w 1966 roku, uwalniając się od protektoratu brytyjskiego. Krajobraz w znacznym stopniu kreuje rozciągająca się przez kraj pustynia Kalahari. Stolicą Botswany jest Gaborone, miasto zamieszkiwane przez 191 tysięcy ludności (zbliżona wielkość do Olsztyna). Ciekawostką jest fakt, że ten kraj notuje najwyższy na świecie wzrost PKB, na co ogromny wpływ ma wydobycie diamentów. Ale nie martwcie się, redakcja iGola nie przeprowadzi się w całości do Botswany, powodem może być chociażby fakt, że co trzeci mieszkaniec tego państwa jest zarażony wirusem HIV.

W diamentowej rzeczywistości mieszkańców Botswany znalazło się miejsce na piłkę nożną. Do tej pory była ona traktowana po macoszemu. Początki były bardzo trudne, porażka 1:8 z Malawi do tej pory jest najwyższą przegraną w historii. Drużyna „Zebr” pierwsze podejście w kwalifikacjach do mistrzostw świata miała w 1994 roku, w tym samym czasie zanotowała też pierwszy start w eliminacjach do Pucharu Narodów Afryki. Oczywiście bez skutku. Przełamanie nastąpiło w 2011 roku. Podopieczni trenera Stanleya Tshosane trafili do trudnej grupy z Tunezją, Togo, Malawi i Czadem. Już w pierwszym meczu „Zebry” sprawiły ogromną niespodziankę, pokonując na wyjeździe Tunezję po golu Jerome Ramatlhakwane (o piłkarzu Vasco da Gama za chwilę). W kolejnym meczu rozegranym w Gaborone Botswana pokonała 1:0 Czad, po trafieniu Mongali. Później był bramkowy remis z Malawi i kolejne trafienie Ramatlhakwane, natomiast 4 września nastąpiła kolejna sensacja, zespół z południa Afryki pokonuje niedawnego uczestnika mistrzostw świata, ekipę Togo 2:1, a łupem bramkowym dzielą się Mogorosi i Ramatlhakwane. W połowie rywalizacji „Zebry” były sensacyjnym liderem w trudnej grupie K, ale spodziewano się, że runda rewanżowa będzie stała pod znakiem zwycięstw Tunezji i Togo. Jednak już pierwszy mecz rundy rewanżowej pokazał, że bohaterowie naszego tekstu nie odpuszczą, zwycięstwo 1:0 z Tunezją po golu niezawodnego Ramatlhakwane umocniło ich na pierwszym miejscu. Potem było 1:0 z Czadem (zgadnijcie, kto strzelił gola), remis 0:0 z Malawi i na koniec, kiedy wszystko było już jasne, porażka 0:1 z Togo. Botswana wygrała grupę z 17 punktami na koncie, wyprzedzając o trzy oczka Tunezję i o pięć Malawi.











