Reprezentacja Szwajcarii od kilku lat zalicza awanse na główne turnieje reprezentacyjne. Po blisko 30 latach niepowodzeń kwalifikacyjnych do głównych imprez praca Helwetów zaczęła powoli przynosić owoce. Najpierw awans na mistrzostwa świata w Stanach Zjednoczonych, gdzie Szwajcarom udało się nawet wyjść z grupy. Następny przebłysk nastąpił dwa lata później, kiedy Helwetom udało się wywalczyć bilet na mistrzostwa Europy w Anglii. Później Szwajcaria w latach 1998–2004 znów zniknęła z głównych turniejów międzynarodowych.
W okresie, kiedy reprezentacji Szwajcarii brakowało w turniejach głównych, młodsze pokolenie było cierpliwie przygotowywane poprzez przemyślane, precyzyjne treningi. W państwie tym nie pompowano baloników, nie wychwalano zawodników za pojedyncze zwycięstwa ani też nie oczekiwano zbyt dużo. Dzięki temu bez presji reprezentacja Szwajcarii była przygotowywana na dalsze lata.
Szwajcarska myśl szkoleniowa zaczęła przynosić owoce
Od 2004 roku Helweci zaczęli regularnie meldować się w głównych turniejach. Z pewnością stało się to za sprawą solidnej myśli szkoleniowej stosowanej przez Szwajcarów w całym kraju, w każdym klubie, a nie tylko w reprezentacji. Dzięki temu drużyna pozbawiona jakichkolwiek gwiazd zaczęła w końcu stawiać czoła innym zespołom prezentującym dobry poziom. Szkolenie Szwajcarów polega na konsekwentnym trenowaniu młodych piłkarzy w ten sam sposób, bez zmieniania cały czas czegoś jak chorągiewka na wietrze. I wszystkie kluby muszą się do tego przystosować.
Aktualne wyniki Szwajcarii to zasługa związku, a nie klubów. Związek zmusza do określonego szkolenia. Związek sprawia, że wszyscy grają w podobny sposób. Szwajcarzy mają swój sposób grania w piłkę. Nie jest tak, że reprezentacja jest budowana pod Lewandowskiego, pod filozofię gry konkretnego trenera. Tu trener kadry nie ma aż takiej wolności, jak może się wydawać. Piłkarze grają tak, jak nauczyli się w czasach juniorskich. Nawet gdy już występują za granicą, dalej są zgrani, bo wszyscy byli szkoleni w ten sam sposób. Ryszard Komornicki
Drużyna multikulturowa
Warto też zaznaczyć, jaką moc ma myśl szkoleniowa Helwetów. Przypomnijmy, że o sile zespołu decydują teraz piłkarze z Bałkanów, Afryki czy innych miejsc świata. Obecnie dla drużyny Vladimira Petkovicia grają Xherdan Shaqiri, Granit Xhaka, Valon Behrami, Blerim Dzemaili, Admir Mehmedi oraz Shani Tarashaj. Wszyscy ci panowie mają korzenie właśnie na Bałkanach, między innymi w Albanii i Kosowie. W podstawowym składzie występuje też Bośniak Haris Seferović. Mimo tak wielkiego zróżnicowania drużyna Szwajcarii opiera grę na kolektywie. Mało która reprezentacja posiada tak dobre zgranie jak właśnie Helweci.
Oni nie mają „choroby” zespołu, którego taktyka oparta jest wyłącznie na konkretnej gwieździe drużyny. I może właśnie tutaj tkwi problem z niedocenianiem reprezentacji Szwajcarii. Jako jeden z niewielu zespołów reprezentacyjnych nie mają konkretnej gwiazdy, przez co automatycznie są wsypywani do worka z innymi ekipami nieposiadającymi owych liderów z podpisem „mierna reprezentacja”. Całkiem niesłusznie, ponieważ mało która reprezentacja (o ile w ogóle jakaś poza Helwetami) jest w stanie bez gwiazdy wyjść z grupy na mistrzostwach świata czy Europy. Przy okazji po drodze ucierając nosa takim potęgom jak przykładowo Brazylia.











