Kibice opuszczający wczoraj wieczorem Emirates Stadium mogli czuć pewien zawód, ponieważ spotkanie „Kanonierów” z Olympique Marsylia zakończyło się bezbramkowym remisem. Polski bramkarz gospodarzy jest jednak zadowolony, że w dwóch starciach z wicemistrzami Francji zachował czyste konto.
Korespondencja z Emirates Stadium
Szczęsny zagrał kolejne solidne spotkanie w wyjściowej jedenastce Arsenalu. Może i nie miał możliwości zachwycać niesamowitymi paradami, ale fanom przypomniał się w pierwszej połowie, kiedy w Cruyffowskim stylu okiwał we własnym polu karnym Jordana Ayewa.
Trzeba przyznać, że po słabym początku sezonu Marsylia przyjechała do Londynu z pozytywnym nastawieniem i nie zamierzała składać broni.
– W Lidze Mistrzów nie ma łatwych spacerków, nawet jeżeli byśmy grali z Polonią Warszawa – odparł Szczęsny.
A Polonia zagra kiedyś w LM? – zapytałem, ale musicie mi wybaczyć zaskoczenie i brak wiary w „Czarne Koszule”.

– Nie – błyskawicznie odpowiedział golkiper, śmiejąc się. Czyli nie tylko ja miałem wątpliwości. – Ale i tak łatwych przeciwników tutaj nie ma, więc cztery punkty w meczach z Marsylią to dobry wynik.
Ale Arsenal również się odbudował po łomocie na Old Trafford. Jeszcze kilka tygodni temu krajobraz wokół „Kanonierów” wyglądał zupełnie inaczej.
– Mówiliśmy, że jesteśmy w stanie wszystkim udowodnić, że ten negatywny wizerunek, który był ostatnio promowany, jest jedynie wytworem mediów – pewnie odpowiedział Szczęsny. – My wiedzieliśmy, że prędzej czy później zaczniemy wygrywać, zaczniemy grać dobrze. Na razie te zwycięstwa są. Świetna gra? Jeszcze nie do końca, ale jesteśmy na dobrej drodze.
Zwycięstwo nad Chelsea było niesamowite i z pewnością przejdzie do annałów historii angielskiej piłki.
Co się działo w szatni na Stamford Bridge po meczu?
– Było fajnie – enigmatycznie odpowiedział Szczęsny, mocno starając się, aby się nie roześmiać. – Bardzo potrzebowaliśmy tego zwycięstwa. Mieliśmy pół godziny dobrej zabawy w szatni. Ale następnego dnia musieliśmy skupić się już na następnym meczu, ponieważ w tej chwili – przez to, że mieliśmy słaby start sezonu – co trzy dni gramy mecze, które są dla nas niesamowicie ważne. Nie tyle że musimy, ale powinniśmy zdobywać trzy punkty w każdym spotkaniu. Jest to męczące, dlatego skupiamy się na odnowie biologicznej i regeneracji, aniżeli świętowaniu zwycięstwa – zakończył już całkowicie poważnie.










