Szlagier grupy F, w którym Olympique Marsylia zmierzył się na własnym boisku z Arsenalem Londyn, zakończył się wygraną gości 1:0. Mecz stał na słabym poziomie, a jedynego gola zdobył w doliczonym czasie gry Aaron Ramsey.
Pierwszą sytuację na zdobycie bramki gracze Olympique stworzyli sobie w 6. minucie. Alex Song stracił przed swoim polem karnym piłkę na rzecz Loica Remy’ego i musiał ratować się faulem, za który ujrzał żółtą kartkę. Z rzutu wolnego uderzył Matthieu Valbuena, jednak Wojciech Szczęsny pewnie obronił. Odpowiedź Arsenalu mogła nastąpić po czterech minutach, lecz Robin van Persie został złapany w pułapkę ofsajdową.

Kolejne minuty nie przyniosły okazji podbramkowych, a do protokołu sędziowskiego zostali wpisani tylko Andre Ayew i Andre Santos. Obaj zawodnicy otrzymali żółte kartki. Dopiero w 21. minucie „Kanonierzy” oddali pierwszy celny strzał na bramkę rywala. Z rzutu rożnego zagrywał Mikel Arteta, a pojedynek główkowy z jednym z obrońców wygrał Robin Van Persie. Steve Mandanda wespół z Souleymane Diawarą zdołali jednak wybić futbolówkę na kolejny korner.
Bliski szczęścia był też Remy, który ograł Pera Mertesackera. Reprezentant Francji został w ostatniej chwili zablokowany przez swojego rodaka, Laurenta Koscielnego. Także strzał Lucho Gonzaleza z 35. minuty minął światło bramki Szczęsnego. Była to ostatnia ciekawa sytuacja w pierwszej połowie, która zasłużenie zakończyła się bezbramkowym remisem.
Po zmianie stron obraz gry nie uległ zmianie. Obie drużyny walczyły w środku pola, czasem zbliżając się pod pole karne rywala, brakowało jednak strzałów. Jedną z niewielu okazji na zdobycie bramki miał w 61. minucie Robin van Persie, lecz uderzył zbyt lekko, by zaskoczyć Mandandę.

120 sekund później golkiper gospodarzy musiał się wykazać swoimi umiejętnościami, broniąc nogami strzał Walcotta. Mimo że Arsene Wenger i Didier Deschampes wprowadzili na murawę wypoczętych napastników: Gervinho i Andre-Pierre’a Gignaca sytuacji podbramkowych było jak na lekarstwo.
Już w 90. minucie „Kanonierzy” powinni zapewnić sobie trzy punkty. Znakomitą okazję na strzelenie bramki miał Van Persie, ale strzał Holendra kapitalnie wybronił Mandanda.
Co nie udało się kapitanowi Arsenalu, zdołał 180 sekund później zrobić rezerwowy Aaron Ramsey. Walijczyk otrzymał podanie od innego zmiennika, Johana Djorou, i wpakował piłkę do siatki. Była to akcja na wagę zwycięstwa, po chwili bowiem sędzia Damir Skomina odgwizdał koniec meczu.










