Schalke Gelsenkirchen przegrało u siebie pierwszy raz od września 2007 roku. Pogromcą okazała się londyńska Chelsea, która pokonała niemiecki zespół 3:0 po dwóch bramkach Torresa i trafieniu Hazarda.
Od tego, czy drużyna dobrze gra, zależy rozgrywający. To jedno z prawideł futbolu. Co więc powiedzieć o Schalke, w którym piłkę rozgrywał bardzo słaby Jones? Cóż, gospodarze przeważali, ale przynajmniej w pierwszej połowie na niewiele się to zdało. Ba, to oni bardzo szybko stracili gola. Po rzucie rożnym Ivanović wygrał pojedynek główkowy z Draxlerem (swoją droga ciekawe, co drobny Niemiec robił przy rosłym Serbie), toru lotu piłki nie przeciął Jones, zagapił się Neustädter i z najbliższej odległości gola zdobył Torres. Po trafieniu Chelsea cofnęła się, a podopieczni Kellera próbowali ataków pozycyjnych. Bardzo aktywni byli przede wszystkim boczni obrońcy, a gdyby partnerzy celniej podawali do Uchidy, być może stworzyłby on zagrożenie. Ostatecznie uderzył raz i niecelnie.
Schalke rozpędzało się niczym (bardzo) ciężki parowóz. Przycisnęło około 40. minuty, kiedy Cech musiał najpierw obronić uderzenie Boatenga, a później próbę Neustädtera. Po chwili w zamieszaniu w polu karnym odnalazł się Höwedes, ale strzelił obok słupka, a kolejna akcja zakończyła się zablokowanym strzałem Draxlera.
Drugą połowę Chelsea mogła zacząć podobnie jak pierwszą. Po rzucie wolnym piłkę ze znacznej odległości głową uderzył Torres, ale trafił w poprzeczkę. Po tej akcji długimi minutami ponownie przeważali gospodarze, ale oprócz strzałów Clemensa i Höwedesa nie potrafili zagrozić bramce Cecha. Za to ich drugi błąd bezlitośnie wykorzystali rywale. Meyer zagrał za słabo do Aogo, który starał się ratować sytuację wślizgiem. Został minięty przez Hazarda, który zagraniem do Oscara zostawił w tyle Matipa. Wychodzącego z akcją trzech na jednego Brazylijczyka starał się powstrzymać Jones, ale nie udało mu się to. Oscar zagrał do Torresa, który wykorzystał poślizgnięcie się Hildebranda i po raz drugi pokonał bramkarza Schalke.
Jens Keller zdecydował się po stracie gola na niezrozumiałą zmianę. Zamiast beznadziejnego Clemensa zdjął starającego się Boatenga, aby wpuścić Szalaia. Z kolei Jose Mourinho stopniowo zagęszczał środek pola, co uniemożliwiało jakiekolwiek akcje zaczepne w wykonaniu gospodarzy. Chelsea udało się wyprowadzić jeszcze jedną skuteczną kontrę. Jednym długim podaniem został uruchomiony Hazard, którego „na Boenischa” krył Matip i Belg pokonał Hildebranda.









