W poprzedniej kolejce wygrali na Stamford Bridge z Chelsea, a w ten weekend podejmą u siebie Manchester City. Czy Crystal Palace to zespół, który będzie w stanie utrzymać pozycję wicelidera na dłużej?
Historia Premier League zna wiele przypadków, w których jakiś zespół świetnie wchodził w sezon i notował kilka zwycięstw z rzędu. Jednak najczęściej te niespodziewane passy szybko się kończyły. Obecnie po czterech kolejkach Crystal Palace jest wiceliderem tabeli. Czy w maju również będzie tak wysoko?
Klub z Selhurst Park wrócił do angielskiej klasy rozgrywkowej w sezonie 2013/2014. Do rozgrywek przystępował wtedy w roli jednego z kandydatów do spadku. I na początku wszystko wskazywało na to, że eksperci, którzy przepowiadali Crystal Palace szybki powrót do Championship, mieli rację. Dopiero przyjście do klubu Tony’ego Pulisa uratowało drużynę z południowego Londynu. Specjalista od ratowania klubów po raz kolejny potwierdził swoją trenerską klasę i skończył sezon na wysokim 11. miejscu. Wynik, jaki Pulis osiągnął z Crystal Palace, budził taki szacunek, że na koniec rozgrywek to właśnie Walijczyk otrzymał statuetkę najlepszego menedżera roku. I kiedy już wydawało się, że dla „Orłów” nadeszły lepsze czasy i zespół będzie stawiał sobie coraz bardziej ambitne cele, na dwa dni przed rozpoczęciem kolejnego sezonu klub wydał oświadczenie, że Pulis przestaje być trenerem Crystal Palace. Powodem rozstania były nieporozumienia na linii trener – prezes, dotyczące polityki transferowej, jaką chciał prowadzić szef Pulisa, Steve Parish, oraz ogólnej wizji przyszłości klubu.
Następcą Walijczyka został Neil Warnock, trener bez większych sukcesów. Od początku wydawało się, że jest to rozwiązanie tymczasowe i słabe wyniki osiągane przez klub z Selhurst Park sprawiły, że Warnock stał się pierwszym menedżerem zwolnionym w sezonie 2014/2015. O tym, jak bardzo nie poradził sobie w roli sukcesora Pulisa, świadczy choćby porównanie procenta zwycięstw, jakie w Crystal Palace zanotował Pulis (42,3%), a jakie Warnock (18,8%).

Odejście Anglika na przełomie roku, czyli w momencie, w którym w Premier League rozgrywanych jest bardzo wiele meczów, sprawiło, że znalezienie kolejnego menedżera było dla klubu sprawą kluczową. Nazwisko nowego trenera okazało się jednak sporą niespodzianką. Został nim Alan Pardew. Szkoleniowiec, który miał ważny kontrakt z Newcastle United. Jednak tam od wielu miesięcy był znienawidzony przez własnych kibiców. Propozycja pracy z klubu, w którym Pardew występował jako piłkarz, wydawała się świetnym momentem na zmianę klimatu.
– Jestem bardzo szczęśliwy, że zostałem trenerem Crystal Palace. Spędziłem tutaj świetne cztery lata jako piłkarz i mam nadzieję, że teraz uda mi się wznieść ten klub na wyższy poziom w roli trenera – mówił na początku stycznia Alan Pardew.












