W czwartek Ruch stanie przed ciężkim zadaniem. Chorzowianie rozpoczną bowiem walkę w III rundzie eliminacji do Ligi Europejskiej. Ich rywalem będzie Austria Wiedeń. Jak twierdzi Marek Świerczewski, „Niebiescy” wcale nie są bez szans.
Marek Świerczewski to były zawodnik Austrii Wiedeń oraz reprezentacji Polski. Obecnie na stałe mieszka w stolicy Austrii, dzięki czemu na bieżąco śledzi sytuację w swoim dawnym klubie. Twierdzi, że w dwumeczu między polską i austriacką drużyną Ruch nie jest skazany na porażkę. – Austria ma teraz zdecydowanie słabszy zespół niż rok czy dwa lata temu. Nie wiem wprawdzie w jakiej dyspozycji jest Ruch, ale po analizie rywalizacji chorzowian z drużyną z Malty, zapewne też w nie najwyższej. Austria ma bardzo młodą drużynę, ale mimo to „Niebiescy” mają się czego obawiać – mówi Świerczewski.

Były reprezentant Polski podkreśla, iż wielką stratą dla austriackiej drużyny będzie brak Milenko Acimovicia. Uważa, że największe zagrożenie stwarzać będzie Roland Linz, który po zagranicznych wojażach powrócił do ojczyzny. – Linz wrócił do kraju i jest skuteczny. W ostatnim meczu ligowym strzelił dwie bramki. Powiedziałbym, że to typowy środkowy napastnik. Może nie jest zbyt szybki, ale ma szczęście do strzelania bramek. Stworzyłby ciekawy duet z Rubinem Okotie, ale ten na szczęście dla Ruchu odszedł do Norymbergi.
Według Świerczewskiego chorzowianie nie muszą obawiać się rewanżu w Wiedniu. Podkreśla, że Austria nie posiada na tyle fanatycznych kibiców, by Ruch musiał się obawiać ich dopingu. Nie podziela natomiast opinii Jerzego Wyrobka, który, obserwując grę wiedeńczyków, zwrócił szczególną uwagę na Tomasa Juna. Dla Świerczewskiego jest to piłkarz nie robiący różnicy na boisku. Chwali natomiast słowackiego pomocnika Petera Hlinka.
Pierwszy mecz odbędzie się w czwartek 29 lipca w Chorzowie. Rewanż tydzień później w Wiedniu.











