W sobotę swoją inaugurację będzie miała kolejna z najsilniejszych lig Europy. Postaramy się Wam więc nieco przybliżyć to, czego należy się spodziewać w najbliższym sezonie.
Poprzednio były emocje
Ubiegły sezon przyniósł wszystkim kibicom mnóstwo ciekawych wydarzeń. Wystarczy przypomnieć, że mistrza kraju poznaliśmy dopiero w ostatniej kolejce ligowej. Zostało nim Atletico Madryt, które w pokonanym polu zostawiło Barcelonę oraz Real. Oto jak wyglądała feta piłkarzy prowadzonych przez Diego Simeone.
https://www.youtube.com/watch?v=_jncGUSs2dc
Oprócz tych trzech drużyn w europejskich pucharach występować będą albo już zaczęły to robić: Athletic Bilbao, Real Sociedad San Sebastian, Villarreal oraz Sevilla.
Niezwykle emocjonująca była także walka o utrzymanie, która zakończyła się porażką: Valladolidu, Betisu oraz Osasuny Pampeluna, którą w Segunda Division poprowadzi Jan Urban.
Koniec walki dwóch
Poprzedni sezon przyniósł wreszcie odmianę. O tytuł najlepszej ekipy nie walczyły już tylko Real i Barcelona, ale wydatnie do tego pościgu włączyli się „Rojiblancos”, którzy zresztą okazali się najlepsi.
Podobnego scenariusza, jeśli chodzi o liczbę walczących zespołów, należy się także spodziewać w najbliższej kampanii, choć nieco mogą temu przeczyć słowa wypowiedziane przez Simeone.
Jednakże nie należy tych słów brać poważnie, bo to nic innego jak ściąganie presji ze swoich zawodników. Jakoś nie chce mi się wierzyć, że: Koke, Mandżukić czy Griezmann podobne słowa usłyszą w szatni.
Kto walczy o puchary?
Podobny scenariusz powinien być również w rywalizacji o pozostałe miejsca gwarantujące udział w europejskich pucharach. Mimo znacznych osłabień, faworytem do miejsca czwartego, które pozwoli rywalizować w eliminacjach Champions League, wydaje się być Sevilla. Jej głównymi rywalami powinny być: Athletic, Villarreal, Real Sociedad oraz odradzająca się Valencia, która pozyskała w tym okienku transferowym wielu młodych, perspektywicznych graczy. Kto wie, czy to właśnie piłkarze z Estadio Mestalla dysponujący najmłodszą kadrą w całej lidze nie okażą się „czarnym koniem” tego sezonu.











