Po wtorkowych emocjach związanych z Ligą Mistrzów nadszedł czas na następne, te środowe. Dziś zmagania w drugiej kolejce fazy grupowej rozpoczynają drużyny z grup oznaczonych literami E, F, G i H. Co nas czeka dzisiejszego wieczora? Kto ma szansę odnieść zwycięstwo, a kto przegrać? Pewne jest to, że emocji nie zabraknie.
Hiszpańsko-angielski hit

Niezwykle interesująco zapowiada się szlagierowy mecz w grupie E. Naprzeciw siebie staną hiszpańska Valencia, która będzie podejmować na własnym terenie Chelsea Londyn. Lepszy start zaliczyli podopieczni Andre’a Villasa-Boasa, którzy wygrali pierwszy mecz z Bayerem Leverkusen 2:0. Portugalski szkoleniowiec, po dość trudnym początku, opanował sytuację w zespole. Po ostatnim zwycięstwie w lidze na Swansea londyński klub traci już tylko 3 punkty do liderujących „Czerwonych Diabłów”. Natomiast Valencia zajmuje dopiero siódme miejsce w Primera Division i prędko może się to nie zmienić. W ostatnim meczu ligowym kilku zawodników Valencii odpoczywało, by byli w pełni wypoczęci przed dzisiejszym meczem. To będzie również pierwsze spotkanie Juana Manuela Maty na Estadio Mestalla po odejściu od drużyny „Nietoperzy”. W cieniu szlagieru w Leverkusen spotkają się Bayer i Genk. Prawdopodobnie to właśnie między tymi drużynami będzie się toczyć walka o trzecie miejsce w grupie. Jeden punkt na swoim koncie mają Belgowie, po domowym remisie z Valencią. Póki co, bez punktu jest Bayer, ale to Niemcy będą faworytem w tym meczu. Nieciekawie przedstawia się sytuacja kadrowa Bayeru. Na boisku na pewno zabraknie Rene Adlera, Tranquillo Barnetty, Michaela Ballacka, Daniela Schwaaba i Michaela Ortegi, powróci za to Andre Schurlle. Belgowie na boisko wybiegną jedynie bez środkowego obrońcy Torbena Joneleita. Na ławce rezerwowych zasiądzie bramkarz reprezentacji Polski Grzegorz Sandomierski.
Wyrównana polska grupa

„Polska grupa”, czyli grupa F, tuż po losowaniu miała faworyta. Był nim Arsenal Londyn, ale po ostatnich kiepskich wynikach nic nie wskazuje na to, że podopieczni Arsene’a Wengera zdominują grupę. Anglicy zagrają na Emirates Stadium z teoretycznie najsłabszą drużyną w grupie, czyli greckim Olympiakosem Pireus. Poprzedni mecz „Kanonierów” zakończył się remisem, więc teraz trzeba zdobyć komplet punktów. W słabej formie Arsenalu upatruje swoje szanse Olympiakos, który póki co jest bez punktu. Trzeba zaznaczyć, że obecny sezon dla defensywy londyńskiego klubu nie jest najlepszy. W sześciu spotkaniach stracili aż 14 bramek, więc dodatkowo osłabieni brakiem Laurenta Koscielnego gospodarze mogą mieć bardzo duże problemy. To jednak nie koniec problemów Wengera. Gotowi do gry nie są bowiem Thomas Vermaelen oraz Sebastien Squillaci. W bramce zagra Szczęsny, ale to za mało. Równolegle odbędzie się pojedynek Olympique Marsylii z Borussią Dortmund. Gospodarze w pierwszej kolejce wygrali z Olympiakosem, ale wielkiej piłki nie zaprezentowali. Dlatego też tym razem o zwycięstwo będzie trudno. Bramki dla przyjezdnych ma zdobywać Robert Lewandowski, który na razie skutecznością nie grzeszy. Pewne miejsce w podstawowej jedenastce ma również Łukasz Piszczek, strzelec zwycięskiego gola dla Borussii w ostatnim meczu ligowym. Kapitan reprezentacji Polski, Jakub Błaszczykowski, zapewne zasiądzie na ławce zmian. W kadrze gospodarzy ponownie zabraknie Benoita Cheyrou, Andre-Pierre’a Gignaca i Djimiego Traore. Goście zagrają bez Juliana Kocha i Marcela Schmelzera. Odnośnie do meczów w tej grupie wypowiedział się Grzegorz Zimecki, zajmujący się na naszym portalu ligą francuską.











