Już dzisiaj wieczorem możemy poznać kolejne kluby, które awansują do najlepszej szesnastki drużyn Starego Kontynentu. Najciekawiej zapowiadają się starcia Villarrealu z Manchesterem City i Lyonu z Realem Madryt.
Grupa A
Villarreal – Manchester City

Bez wątpienia jedno z najciekawszych środowych spotkań. Dla Villarrealu to prawdopodobnie ostatni dzwonek na włączenie się do walki o grę choćby w Lidze Europy. „Żółta Łódź Podwodna” spisuje się w rozgrywkach Ligi Mistrzów podobnie jak w lidze, czyli tragicznie. Na trzy rozegrane mecze zawodnicy tego klubu wszystkie przegrali, strzelając w nich ledwie jednego gola. Na krajowym podwórku również nie wiedzie się dobrze, jednak w miniony weekend podopieczni Garrido pokonali u siebie 2:0 Rayo Vallecano, prezentując całkiem niezły futbol. Pytanie tylko, czy wystarczy to na świetnie grający Manchester? Raczej nie.
Problemy, problemy i problemy – tak można określić to, co dzieje się w Villarrealu. „Cani”, Camunas, Nilmar, Rossi – wszyscy ci piłkarze zmagają się z urazami i nie będą mogli wystąpić przeciwko „The Citizens”. A Anglicy zdrowi i uśmiechnięci, liderują w Premier League i mierzą w awans do kolejnej rundy rozgrywek Ligi Mistrzów. Obecnie zajmują dopiero 3. miejsce, oglądając plecy Napoli i Bayernu Monachium, do których tracą odpowiednio jeden i trzy punkty. To goście są faworytem wieczornej potyczki. Przemawia za nimi absolutnie wszystko, z wyjątkiem braku atutu własnego boiska. To nie powinien być jednak problem, bo w świetnej formie są wszyscy najlepsi gracze Manchesteru, na czele z Silvą, Dzeko czy Aguero.
Bayern Monachium – SSC Napoli
Kto wie, czy konfrontacja „Bawarczyków” z ekipą Napoli nie będzie ciekawszym widowiskiem, niż pierwszy mecz grupy B. Bayern na własnym stadionie miażdży w tym sezonie każdego kolejnego rywala. Nie inaczej powinno być z Napoli, które, choć zajmuje w tej grupie 2. miejsce, to europejskim gigantem nie jest. Gdyby dziś Bayernowi udało się pokonać Włochów, byłby już jedną nogą w 1/8 Ligi Mistrzów. A terminarz jest zabójczy i trzeba wygrywać wszystko, jak najszybciej się da. W pierwszym pojedynku pomiędzy tymi dwoma ekipami padł remis 1:1, a Włochom w strzeleniu bramki pomóc musiał Holger Badstuber, pakując piłkę do własnej siatki.
Wspomniana świetna dyspozycja Bayernu przed własną publicznością, a także posiadanie w swoim składzie zawodników nieporównywalnie ambitniejszych i lepszych niż ci w Neapolu, sprawia, że ze wskazaniem faworyta również nie będzie tutaj problemów. Monachijczycy powinni dziś znacząco przybliżyć się do kolejnej rundy rozgrywek. W ich barwach dobre wiadomości przeplatają się z gorszymi. Do gry bowiem gotowy powinien być Bastian Schweinsteiger, który po ostatnim ligowym meczu skarżył się na kontuzję łydki. Z drugiej strony wystąpić nie będzie mógł Arjen Robben, który nie doszedł jeszcze do siebie po operacji przepukliny. Takie „problemy” to jednak nic przy tym, z czym zmagać musi się Walter Mazzarri. Nie będzie on mógł bowiem skorzystać z usług jednego z najlepszych swoich podopiecznych, Gorana Pandeva. Jak by tego było mało, zawieszony za kartki jest kapitan, Paolo Cannavaro. To jego absencja powinna być szczególnie widoczna, mając na względzie to, jakim potencjałem w ofensywie dysponuje Jupp Heynckess.













