Po wtorkowych emocjach związanych z Ligą Mistrzów czas na spotkania środowe. Najciekawiej powinno być w grupie F, w której aż trzy drużyny po trzech rozegranych meczach mają po sześć zdobytych punktów.
GRUPA E
Chelsea Londyn – Szachtar Donieck
Londyńczycy będą chcieli zrewanżować się Szachtarowi za dość niespodziewaną porażkę sprzed dwóch tygodni. Okazja ku temu znakomita, bo Roberto Di Matteo będzie mógł skorzystać z kilku zawodników, którzy ostatnimi czasy zmagali się z kontuzjami. Do kadry wracają tacy piłkarze jak David Luiz czy Juan Mata. Szansę na występ ma również John Terry, który nie mógł grać w czterech ostatnich meczach ligowych z powodu zawieszenia. Nieobecny będzie jednak Frank Lampard, który kontuzji doznał w pierwszym pojedynku w Doniecku. Problemów kadrowych nie mają również przyjezdni z Ukrainy. Szachtar wyjdzie na Stamford Bridge w najsilniejszym składzie, wzmocniony dodatkowo powrotem Dmytro Czyhrynskiego, który nie mógł zagrać przeciwko „The Blues” kilkanaście dni temu. Mimo to faworytem tej rywalizacji będzie Chelsea, która na własnym stadionie w Lidze Mistrzów nie przegrała od kwietnia 2011 roku. Środowy mecz będzie wyjątkowy dla Branislava Ivanovicia, który rozegra swoje 300. spotkanie w karierze – o ile oczywiście wybiegnie w pierwszym składzie. Choć dla londyńczyków na pewno nie będzie to łatwy pojedynek, to powinni oni postarać się o to, aby defensor mógł świętować swój okrągły jubileusz.
W mało korzystnej sytuacji znaleźli się turyńczycy po zaskakującym remisie z Nordsjaelland w pierwszym starciu. „Stara Dama” w żadnym wypadku nie może pozwolić sobie na kolejną stratę punktów. Do rewanżowego meczu z duńskim zespołem podejdzie jednak po równie zaskakującej przegranej 1:3 z Interem Mediolan przed własną publicznością. Zakończyła ona znakomitą 49-meczową passę bez porażki w Serie A. Czy odbije się to na dyspozycji w starciu w Lidze Mistrzów? Nawet jeśli, Juventus powinien poradzić sobie ze swoim przeciwnikiem. Problemem jest niestety stan zdrowia Mirko Vucinicia, który musiał przedwcześnie opuścić boisko w spotkaniu z Interem. Nie wiadomo, czy napastnik będzie w stanie zagrać w środę od pierwszej minuty. Na baczności musi mieć się za to Giorgio Chiellini, który jest o jedną żółtą kartkę od zawieszenia, a w następnej kolejce „Juve” zagra z Chelsea Londyn. Jeśli chodzi o przyjezdnych z Danii, to wiele wskazuje na to, że Kasper Hjulmand będzie miał do dyspozycji wszystkich swoich podopiecznych. W ostatnim meczu ligowym z powodu lekkiego urazu nie grał co prawda obrońca Nicolai Stokholm, ale zostanie on włączony do kadry na spotkanie z włoską drużyną.
Przed nami niezwykle ważna kolejka w grupie F. Po trzech meczach trzy drużyny mają po sześć punktów na koncie i każda z nich ma tak naprawdę równe szanse na awans. BATE pokazało już, że chłopcem do bicia na pewno nie jest, i zapewne ma chrapkę na sprawienie kolejnej sensacji. Valencia podejdzie jednak do spotkania z Białorusinami uskrzydlona pokonaniem Atletico Madryt. „Rojiblancos” doznali w miniony weekend na Estadio Mestalla swojej pierwszej porażki w tym sezonie. Może w końcu w Walencji zacznie dziać się coś dobrego. Pokonanie BATE bez wątpienia pomogłoby zespołowi w nabraniu pewności siebie. Obydwie drużyny przystąpią do meczu w możliwie najsilniejszych zestawieniach. Mauricio Pellegrino nadal nie może korzystać co prawda z usług Sergio Canalesa i Pablo Piattiego, ale zdążył się już do tego przyzwyczaić. Zdolny do gry będzie za to prawdopodobnie Adil Rami, który uskarżał się niedawno na pomniejsze problemy. W jeszcze lepszej sytuacji są goście, w szeregach których zabraknie tylko jednego piłkarza. Mowa o Aleksandrze Pawłowie, który musi odsiedzieć karę jednego meczu zawieszenia. Wszystko wskazuje więc na to, że będziemy świadkami znakomitego widowiska. I jednym, i drugim tak samo mocno powinno zależeć na odniesieniu zwycięstwa, które znacząco przybliżyłoby którąś z ekip do fazy pucharowej Ligi Mistrzów.
Bayern Monachium – Lille
Juventus musi wygrać (fot. Tuttosport.com)
Faworyt w drugim meczu jest tylko jeden. Lille być może kilka tygodni temu łudziło się, że powalczy chociaż o trzecie miejsce i prawo gry w Lidze Europy, ale szybko musiało zweryfikować swoje plany. Francuzi to bezsprzecznie najsłabsza drużyna w grupie F i w środowy wieczór na Allianz Arena powinno być to widoczne. Bayern doskonale zdaje sobie sprawę, że jest to teoretycznie najłatwiejszy z pozostałych do rozegrania meczów grupowych. Przed własną publicznością „Bawarczycy” są niesamowicie skuteczni, dlatego wydaje się, że ekipa Juppa Heynckesa powinna bez żadnych problemów rozprawić się z przybyszami z Francji. Trener Bayernu w dalszym ciągu musi radzić sobie bez kontuzjowanych Arjena Robbena, Mario Gomeza i Holgera Badstubera, jednak z formą trafili inni zawodnicy, przede wszystkimi Toni Kroos, który rozegrał świetne zawody w miniony weekend przeciwko Hamburger SV. Problemy kadrowe to z kolei zmora Lille. Aż sześciu zawodników nie będzie mogło zaprezentować się w środowy wieczór na arenie zeszłorocznego finału Ligi Mistrzów. Poza kadrą francuskiego zespołu znajdują się Ryan Mendes, Lucas Digne, Mathieu Debuchy, Marko Basa, Idrissa Gana Gueye i Rio Mavuba. Jest mała nadzieja na to, że zdolny do gry będzie ten ostatni, ale nawet jego obecność w wyjściowym składzie nie jest w stanie sprawić, by monachijczycy mieli nie wygrać tego spotkania.
GRUPA G
Celtic – FC Barcelona
Stwierdzenie, że Szkoci postraszyli Barcelonę na Camp Nou byłoby sporym nadużyciem. Trzeba jednak zaznaczyć, że Celtic był w stanie doprowadzić do wyrównania i zabrakło mu odrobiny szczęścia, aby wywieźć z Hiszpanii jeden punkt. Inna sprawa, że podopieczni Neila Lennona nie mieli jakichkolwiek argumentów wobec zespołu Tito Vilanovy. Celtic pobił niechlubny rekord Ligi Mistrzów – przy piłce utrzymywał się zaledwie przez 10% czasu. W środowej konfrontacji ekipa z Glasgow prawie na pewno wybiegnie w takim samym ustawieniu jak przed dwoma tygodniami. Zmian może dokonać za to trener „Blaugrany”. Do kadry wraca bowiem Gerard Pique i jest wielce prawdopodobne, że Hiszpan wystąpi od pierwszej minuty. W porównaniu do ostatniego ligowego meczu z Celtą w pierwszym składzie znajdzie się również Alexis Sanchez. Z powodu kontuzji nie będą mogli zagrać za to Adriano i Carles Puyol, a zawieszony za czerwoną kartkę jest Sergio Busquets. Ze swoim urazem uporał się już jednak Dani Alves i Brazylijczyk powinien być do dyspozycji Tito Vilanovy. Czy Celtic jest w stanie po raz kolejny postawić w miarę trudne warunki Katalończykom? Faworyt jest oczywiście jeden, ale z małą dozą szczęścia Szkoci bez wątpienia są w stanie urwać wicemistrzowi Hiszpanii przynajmniej jeden punkt.
Benfica – Spartak Moskwa
Celtic znowu będzie chciał zaskoczyć Barcelonę (fot. Tribunero.com)
Mecz o być albo nie być dla gospodarzy. Benfica kompletnie nie radzi sobie w tym sezonie Ligi Mistrzów. Po trzech kolejkach ma na koncie zaledwie jeden punkt i brak zwycięstwa nad Spartakiem oznaczać będzie praktycznie pożegnanie się z europejskimi rozgrywkami. To oczywiście najczarniejszy z możliwych scenariuszy, ale jest on wielce prawdopodobny. W pierwszym starciu pomiędzy tymi drużynami zdecydowanie lepiej spisywał się moskiewski Spartak, który powinien wygrać tamto spotkanie wyżej niż tylko 2:1. Tym razem atut własnego boiska przemawia za Benficą, ale i tak minimalnym faworytem będą gracze Spartaka. Gospodarzom nie sprzyja nawet szczęście. W środowym meczu z powodu kontuzji nie będą mogli zagrać Carlos Martins i Melgarejo, a w dodatku zawieszony jest Nemanja Matić. Mniej zmartwień będą mieli goście. Wśród kontuzjowanych od dłuższego czasu Romulo, Gatagowa i Parszywliuka znajduje się co prawda Aiden McGeady, jednak Unai Emery bardzo dobrze radzi sobie z jego absencją. Jeśli Spartak zagra w środę tak jak przed dwoma tygodniami, powinien bez problemu wywieźć z Lizbony przynajmniej jeden punkt. Jeśli chodzi o gospodarzy, to ci przede wszystkim muszą poprawić skuteczność w ataku.
GRUPA H
Braga – Manchester United
Bardzo trudne zadanie czeka portugalską Bragę. Przed rozpoczęciem rozgrywek grupowych spekulowano, że drużyna ta może powalczyć nawet o awans do fazy pucharowej. Na razie jednak przed Bragą w ligowej tabeli oprócz „Czerwonych Diabłów” jest także rumuńskie Kluż. Fani Sportingu mogą jednak w środowym meczu pokładać spore nadzieje. Braga podejdzie bowiem do niego w najmocniejszym składzie. Wszyscy najważniejsi piłkarze są w pełni zdrowi i u szczytu formy. Z problemami zmaga się za to sir Alex Ferguson. Te nękają go praktycznie od początku obecnego sezonu. Przeciwko Bradze szkocki trener nie będzie mógł wystawić takich zawodników, jak: Shinji Kagawa, Nemanja Vidić, Danny Welbeck czy Phil Jones. Pod znakiem zapytania stoi również występ Chrisa Smallinga. Brytyjskie media są zdania, że defensor United znajdzie się jedynie na ławce rezerwowych. Te same źródła podają bardzo ciekawą statystykę. Otóż Braga wygrała wszystkie cztery ostatnie spotkania przeciwko angielskim drużynom na własnym stadionie. Manchester United jest z kolei niepokonany od czterech pojedynków na portugalskiej ziemi. Któraś z tych serii w środowy wieczór na pewno dobiegnie końca.
CFR Cluj – Galatasaray Stambuł
Goście ze Stambułu są w swojej grupie w podobnej sytuacji do Benfiki. Środowe starcie może przesądzić o ich losie, o tym, czy wiosną klub będzie grał jeszcze w europejskich rozgrywkach. Jeśli tego chce, pasowałoby pokonać rumuńskie Kluż. Nie będzie to jednak łatwe zadanie, bo drużyna prowadzona przez Ioana Andone jest naprawdę mocna przed własną publicznością. Zresztą samo Galatasaray nie jest obecnie w formie, która pozwalałaby marzyć o awansie do fazy pucharowej Ligi Mistrzów. W pierwszym meczu pomiędzy tymi drużynami padł remis 1:1, a Kluż przez ponad godzinę grało w osłabieniu. Czerwoną kartkę obejrzał wówczas Matias Aguirregaray, którego tym samym nie będziemy oglądać w środowym pojedynku. Jest to jedyne osłabienie, z jakim będzie musiał poradzić sobie trener rumuńskiego klubu. Powodów do narzekań nie ma także Fatih Terim, opiekun gości, który będzie mógł wystawić identyczną jedenastkę jak przed dwoma tygodniami. Jednak czy „Galata” jest w stanie powalczyć w Rumunii o trzy punkty? Wiele zależeć będzie od samych gospodarzy, którzy w tegorocznych rozgrywkach mogą pochwalić się niesamowitą statystyką. Kluż oddało w pierwszych trzech meczach zaledwie pięć celnych strzałów na bramkę przeciwnika, a cztery z nich zamieniły się w gole. Jeśli tak samo skuteczne będzie w środowy wieczór, turecka drużyna może nie mieć czego szukać.
Jestem ciekaw jak według redaktora celtic jest w
stanie urwać 1 pkt?
~
~Szakal96
Proszę o zmianę nie wiem skąd wy bierzecie takie
rzeczy Danny Welbeck nie ma żadnej kontuzji i jest w
kadrze United na mecz z Bragą , Smalling zagra parę
minut więc nie wiem co za głupoty wypisujecie i
wprowadzacie w błąd ;/
~
~negocjator
Chelsea- Szachtar 2:2 Szachtar to solidna
drużyna- nie przegra tego meczu
Juvestus- Nordsjaelland 2:0 ten wynik to
najmniejszy wymiar kary
Valencia- Bate 2:1 Rewelacja da o sobie znać jednak
polegnie w starciu z VCF
Bayern- Lille 1:0 Bayern będzie przeważał jednak
wygra skromnie
Celtic- Barcelona 1:2 Barca będzie znowu męczyć
podaniami, uśpi Celtic
Benfica- Spartak 0:0 Unai Emery nie będzie
ryzykował porażki na wyjeździe
Braga- ManUtd 0:3 waleczna Braga otworzy się i
straci kilka bramek
Cluj- Galatasaray 0:0 Mecz bez historii. wejdą
poklepią i wyjdą;)
Wybaczcie tę zabawę w przewidywanie- jednak ciekaw
jestem czy coś się sprawdzi;p
chelsea- szachtar 2-1
juve – nords 3-1
valencia-bate 4-2
bayern-lille 3-0
celtic -barce 1-3
benfica – spartak 1-1
braga – united 1-0
cluj – galatasaray 2-0
licze na takie wyniki ;D
~
~ska
Pokuszę się o stwierdzenie, że Szachtar na 100%
wyeliminuje jednego z pary faworytów – Juventus
bądź Chelsea… i nawet posunę się dalej –
zespół ten jest w stanie zrobić to, co Steaua
Bukareszt w 1986 roku! Widzę, że wielu ludzi tu nie
docenia lidera ukraińskiej ekstraklasy… i to jest
błąd! Na swoją ligę są o jakieś dwie klasy za
silni, w Europie mogą wygrać z każdym.
~
~Kacper
Chelsea Londyn – Szachtar Donieck 3:2
Juventus Turyn – FC Nordsjaelland 2:0
Valencia FC – Bate Borysów 2:1
Bayern Monachium – Lille OSC 3:0
Celtic Glasgow – FC Barcelona 0:3
Benfica Lizbona – Spartak Moskwa 2:2
Sporting Braga – Manchester United 1:1
CFR Cluj – Galatasaray Stambuł 1:2
~
~boyka
Chelsea Londyn – Szachtar Donieck 2-1
Juventus Turyn – FC Nordsjaelland 3-1
Valencia FC – Bate Borysów 3-0
Bayern Monachium – Lille OSC 2-0
Celtic Glasgow – FC Barcelona 2-3
Benfica Lizbona – Spartak Moskwa 1-0
Sporting Braga – Manchester United 1-2
CFR Cluj – Galatasaray Stambuł 1-1
Dodaj komentarz
Po wtorkowych emocjach związanych z Ligą Mistrzów czas na spotkania środowe. Najciekawiej powinno być w grupie F, w której aż trzy drużyny po trzech rozegranych meczach mają po sześć zdobytych punktów.
GRUPA E
Chelsea Londyn – Szachtar Donieck
Londyńczycy będą chcieli zrewanżować się Szachtarowi za dość niespodziewaną porażkę sprzed dwóch tygodni. Okazja ku temu znakomita, bo Roberto Di Matteo będzie mógł skorzystać z kilku zawodników, którzy ostatnimi czasy zmagali się z kontuzjami. Do kadry wracają tacy piłkarze jak David Luiz czy Juan Mata. Szansę na występ ma również John Terry, który nie mógł grać w czterech ostatnich meczach ligowych z powodu zawieszenia. Nieobecny będzie jednak Frank Lampard, który kontuzji doznał w pierwszym pojedynku w Doniecku. Problemów kadrowych nie mają również przyjezdni z Ukrainy. Szachtar wyjdzie na Stamford Bridge w najsilniejszym składzie, wzmocniony dodatkowo powrotem Dmytro Czyhrynskiego, który nie mógł zagrać przeciwko „The Blues” kilkanaście dni temu. Mimo to faworytem tej rywalizacji będzie Chelsea, która na własnym stadionie w Lidze Mistrzów nie przegrała od kwietnia 2011 roku. Środowy mecz będzie wyjątkowy dla Branislava Ivanovicia, który rozegra swoje 300. spotkanie w karierze – o ile oczywiście wybiegnie w pierwszym składzie. Choć dla londyńczyków na pewno nie będzie to łatwy pojedynek, to powinni oni postarać się o to, aby defensor mógł świętować swój okrągły jubileusz.
W mało korzystnej sytuacji znaleźli się turyńczycy po zaskakującym remisie z Nordsjaelland w pierwszym starciu. „Stara Dama” w żadnym wypadku nie może pozwolić sobie na kolejną stratę punktów. Do rewanżowego meczu z duńskim zespołem podejdzie jednak po równie zaskakującej przegranej 1:3 z Interem Mediolan przed własną publicznością. Zakończyła ona znakomitą 49-meczową passę bez porażki w Serie A. Czy odbije się to na dyspozycji w starciu w Lidze Mistrzów? Nawet jeśli, Juventus powinien poradzić sobie ze swoim przeciwnikiem. Problemem jest niestety stan zdrowia Mirko Vucinicia, który musiał przedwcześnie opuścić boisko w spotkaniu z Interem. Nie wiadomo, czy napastnik będzie w stanie zagrać w środę od pierwszej minuty. Na baczności musi mieć się za to Giorgio Chiellini, który jest o jedną żółtą kartkę od zawieszenia, a w następnej kolejce „Juve” zagra z Chelsea Londyn. Jeśli chodzi o przyjezdnych z Danii, to wiele wskazuje na to, że Kasper Hjulmand będzie miał do dyspozycji wszystkich swoich podopiecznych. W ostatnim meczu ligowym z powodu lekkiego urazu nie grał co prawda obrońca Nicolai Stokholm, ale zostanie on włączony do kadry na spotkanie z włoską drużyną.
GRUPA F
Valencia – BATE Borysów
Przed nami niezwykle ważna kolejka w grupie F. Po trzech meczach trzy drużyny mają po sześć punktów na koncie i każda z nich ma tak naprawdę równe szanse na awans. BATE pokazało już, że chłopcem do bicia na pewno nie jest, i zapewne ma chrapkę na sprawienie kolejnej sensacji. Valencia podejdzie jednak do spotkania z Białorusinami uskrzydlona pokonaniem Atletico Madryt. „Rojiblancos” doznali w miniony weekend na Estadio Mestalla swojej pierwszej porażki w tym sezonie. Może w końcu w Walencji zacznie dziać się coś dobrego. Pokonanie BATE bez wątpienia pomogłoby zespołowi w nabraniu pewności siebie. Obydwie drużyny przystąpią do meczu w możliwie najsilniejszych zestawieniach. Mauricio Pellegrino nadal nie może korzystać co prawda z usług Sergio Canalesa i Pablo Piattiego, ale zdążył się już do tego przyzwyczaić. Zdolny do gry będzie za to prawdopodobnie Adil Rami, który uskarżał się niedawno na pomniejsze problemy. W jeszcze lepszej sytuacji są goście, w szeregach których zabraknie tylko jednego piłkarza. Mowa o Aleksandrze Pawłowie, który musi odsiedzieć karę jednego meczu zawieszenia. Wszystko wskazuje więc na to, że będziemy świadkami znakomitego widowiska. I jednym, i drugim tak samo mocno powinno zależeć na odniesieniu zwycięstwa, które znacząco przybliżyłoby którąś z ekip do fazy pucharowej Ligi Mistrzów.
Bayern Monachium – Lille
Juventus musi wygrać (fot. Tuttosport.com)
Faworyt w drugim meczu jest tylko jeden. Lille być może kilka tygodni temu łudziło się, że powalczy chociaż o trzecie miejsce i prawo gry w Lidze Europy, ale szybko musiało zweryfikować swoje plany. Francuzi to bezsprzecznie najsłabsza drużyna w grupie F i w środowy wieczór na Allianz Arena powinno być to widoczne. Bayern doskonale zdaje sobie sprawę, że jest to teoretycznie najłatwiejszy z pozostałych do rozegrania meczów grupowych. Przed własną publicznością „Bawarczycy” są niesamowicie skuteczni, dlatego wydaje się, że ekipa Juppa Heynckesa powinna bez żadnych problemów rozprawić się z przybyszami z Francji. Trener Bayernu w dalszym ciągu musi radzić sobie bez kontuzjowanych Arjena Robbena, Mario Gomeza i Holgera Badstubera, jednak z formą trafili inni zawodnicy, przede wszystkimi Toni Kroos, który rozegrał świetne zawody w miniony weekend przeciwko Hamburger SV. Problemy kadrowe to z kolei zmora Lille. Aż sześciu zawodników nie będzie mogło zaprezentować się w środowy wieczór na arenie zeszłorocznego finału Ligi Mistrzów. Poza kadrą francuskiego zespołu znajdują się Ryan Mendes, Lucas Digne, Mathieu Debuchy, Marko Basa, Idrissa Gana Gueye i Rio Mavuba. Jest mała nadzieja na to, że zdolny do gry będzie ten ostatni, ale nawet jego obecność w wyjściowym składzie nie jest w stanie sprawić, by monachijczycy mieli nie wygrać tego spotkania.
GRUPA G
Celtic – FC Barcelona
Stwierdzenie, że Szkoci postraszyli Barcelonę na Camp Nou byłoby sporym nadużyciem. Trzeba jednak zaznaczyć, że Celtic był w stanie doprowadzić do wyrównania i zabrakło mu odrobiny szczęścia, aby wywieźć z Hiszpanii jeden punkt. Inna sprawa, że podopieczni Neila Lennona nie mieli jakichkolwiek argumentów wobec zespołu Tito Vilanovy. Celtic pobił niechlubny rekord Ligi Mistrzów – przy piłce utrzymywał się zaledwie przez 10% czasu. W środowej konfrontacji ekipa z Glasgow prawie na pewno wybiegnie w takim samym ustawieniu jak przed dwoma tygodniami. Zmian może dokonać za to trener „Blaugrany”. Do kadry wraca bowiem Gerard Pique i jest wielce prawdopodobne, że Hiszpan wystąpi od pierwszej minuty. W porównaniu do ostatniego ligowego meczu z Celtą w pierwszym składzie znajdzie się również Alexis Sanchez. Z powodu kontuzji nie będą mogli zagrać za to Adriano i Carles Puyol, a zawieszony za czerwoną kartkę jest Sergio Busquets. Ze swoim urazem uporał się już jednak Dani Alves i Brazylijczyk powinien być do dyspozycji Tito Vilanovy. Czy Celtic jest w stanie po raz kolejny postawić w miarę trudne warunki Katalończykom? Faworyt jest oczywiście jeden, ale z małą dozą szczęścia Szkoci bez wątpienia są w stanie urwać wicemistrzowi Hiszpanii przynajmniej jeden punkt.
Benfica – Spartak Moskwa
Celtic znowu będzie chciał zaskoczyć Barcelonę (fot. Tribunero.com)
Mecz o być albo nie być dla gospodarzy. Benfica kompletnie nie radzi sobie w tym sezonie Ligi Mistrzów. Po trzech kolejkach ma na koncie zaledwie jeden punkt i brak zwycięstwa nad Spartakiem oznaczać będzie praktycznie pożegnanie się z europejskimi rozgrywkami. To oczywiście najczarniejszy z możliwych scenariuszy, ale jest on wielce prawdopodobny. W pierwszym starciu pomiędzy tymi drużynami zdecydowanie lepiej spisywał się moskiewski Spartak, który powinien wygrać tamto spotkanie wyżej niż tylko 2:1. Tym razem atut własnego boiska przemawia za Benficą, ale i tak minimalnym faworytem będą gracze Spartaka. Gospodarzom nie sprzyja nawet szczęście. W środowym meczu z powodu kontuzji nie będą mogli zagrać Carlos Martins i Melgarejo, a w dodatku zawieszony jest Nemanja Matić. Mniej zmartwień będą mieli goście. Wśród kontuzjowanych od dłuższego czasu Romulo, Gatagowa i Parszywliuka znajduje się co prawda Aiden McGeady, jednak Unai Emery bardzo dobrze radzi sobie z jego absencją. Jeśli Spartak zagra w środę tak jak przed dwoma tygodniami, powinien bez problemu wywieźć z Lizbony przynajmniej jeden punkt. Jeśli chodzi o gospodarzy, to ci przede wszystkim muszą poprawić skuteczność w ataku.
GRUPA H
Braga – Manchester United
Bardzo trudne zadanie czeka portugalską Bragę. Przed rozpoczęciem rozgrywek grupowych spekulowano, że drużyna ta może powalczyć nawet o awans do fazy pucharowej. Na razie jednak przed Bragą w ligowej tabeli oprócz „Czerwonych Diabłów” jest także rumuńskie Kluż. Fani Sportingu mogą jednak w środowym meczu pokładać spore nadzieje. Braga podejdzie bowiem do niego w najmocniejszym składzie. Wszyscy najważniejsi piłkarze są w pełni zdrowi i u szczytu formy. Z problemami zmaga się za to sir Alex Ferguson. Te nękają go praktycznie od początku obecnego sezonu. Przeciwko Bradze szkocki trener nie będzie mógł wystawić takich zawodników, jak: Shinji Kagawa, Nemanja Vidić, Danny Welbeck czy Phil Jones. Pod znakiem zapytania stoi również występ Chrisa Smallinga. Brytyjskie media są zdania, że defensor United znajdzie się jedynie na ławce rezerwowych. Te same źródła podają bardzo ciekawą statystykę. Otóż Braga wygrała wszystkie cztery ostatnie spotkania przeciwko angielskim drużynom na własnym stadionie. Manchester United jest z kolei niepokonany od czterech pojedynków na portugalskiej ziemi. Któraś z tych serii w środowy wieczór na pewno dobiegnie końca.
CFR Cluj – Galatasaray Stambuł
Goście ze Stambułu są w swojej grupie w podobnej sytuacji do Benfiki. Środowe starcie może przesądzić o ich losie, o tym, czy wiosną klub będzie grał jeszcze w europejskich rozgrywkach. Jeśli tego chce, pasowałoby pokonać rumuńskie Kluż. Nie będzie to jednak łatwe zadanie, bo drużyna prowadzona przez Ioana Andone jest naprawdę mocna przed własną publicznością. Zresztą samo Galatasaray nie jest obecnie w formie, która pozwalałaby marzyć o awansie do fazy pucharowej Ligi Mistrzów. W pierwszym meczu pomiędzy tymi drużynami padł remis 1:1, a Kluż przez ponad godzinę grało w osłabieniu. Czerwoną kartkę obejrzał wówczas Matias Aguirregaray, którego tym samym nie będziemy oglądać w środowym pojedynku. Jest to jedyne osłabienie, z jakim będzie musiał poradzić sobie trener rumuńskiego klubu. Powodów do narzekań nie ma także Fatih Terim, opiekun gości, który będzie mógł wystawić identyczną jedenastkę jak przed dwoma tygodniami. Jednak czy „Galata” jest w stanie powalczyć w Rumunii o trzy punkty? Wiele zależeć będzie od samych gospodarzy, którzy w tegorocznych rozgrywkach mogą pochwalić się niesamowitą statystyką. Kluż oddało w pierwszych trzech meczach zaledwie pięć celnych strzałów na bramkę przeciwnika, a cztery z nich zamieniły się w gole. Jeśli tak samo skuteczne będzie w środowy wieczór, turecka drużyna może nie mieć czego szukać.