W mediach pojawiają się informacje na temat podstaw prawnych (głównie dostrzeżonych błędów formalnych), na jakich prawnicy Legii chcą oprzeć odwołania od decyzji Komisji Dyscyplinarnej UEFA. Rzeczywiście, jest to najlepsza droga – uchybienia natury formalnej wykazać jest najłatwiej i nawet niewielki błąd może spowodować uchylenie decyzji. Czy tylko na tym opiera się nadzieja warszawskiego klubu?
Piłka nożna jest biznesem, każdy zespół jest przedsiębiorcą nastawionym – głównie poprzez sukcesy sportowe – na zysk. Oznacza to, że do klubu piłkarskiego działającego w Europie zastosowanie mają, przykładowo, przepisy o swobodzie prowadzenia działalności gospodarczej. Traktat o funkcjonowaniu Unii Europejskiej określa i chroni prawnie określone swobody, takie jak zakaz dyskryminacji (ze względu na narodowość, płeć itp.), swoboda przepływu pracowników bądź świadczenia usług na terenie UE. Czy przepis, na podstawie którego wydano decyzję o dyskwalifikacji, nie prowadzi do ograniczenia swobód określonych w europejskich traktatach?
UEFA, choć jest podmiotem prawa prywatnego funkcjonującym na podstawie prawa szwajcarskiego, nie ma pełnej swobody w ustanawianiu regulacji prawnych. Kwestia zależności pomiędzy sportem a prawem była wielokrotnie przedmiotem rozważań Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości.
Początkowym zagadnieniem, jakie stanowiło przedmiot dociekań prawnych podjętych przez Trybunał, było ustalenie, czy i w jakim stopniu działalność związana ze sportem, a więc i przepis sportowe, podlegają regulacjom traktatowym. W pierwszym wyroku wydanym w tej dziedzinie (Walrave i Koch), Trybunał stwierdził, że uprawianie sportu w zakresie, w jakim stanowi działalność gospodarczą w rozumieniu Traktatu, jest przedmiotem prawa wspólnotowego. W wyroku Donà wyjaśnił również, że zasada niedyskryminacji (nakaz traktowania tak samo podmiotów, które znajdują się w podobnej sytuacji), musi być stosowana do zawodowych lub półprofesjonalnych graczy, którzy świadczą usługi za wynagrodzeniem lub podpisali umowę o pracę, tzn. są zaangażowani w działalność gospodarczą. Jest to jedno z pierwszych orzeczeń odnoszących się do praw pracowniczych zawodnika. Przedmiotem rozważań były także regulacje prawne, ustanawiane przez stowarzyszenia i federacje sportowe, zarówno na poziomie krajowym, jak i międzynarodowym. Trybunał Sprawiedliwość uznał, iż podlegają one prawu wspólnotowemu i dlatego też muszą być z nim zgodne. Co to oznacza? Wynika z tego, że UEFA powinna przestrzegać prawa europejskiego, przede wszystkim określonego w Traktacie o Funkcjonowaniu UE.
Generalnie Trybunał wskazuje na szczególną charakterystykę sportu oraz wagę społeczną działalności sportowej, która w pewnych sytuacjach może ograniczać albo wręcz wyłączać zastosowanie norm prawnych powszechnie obowiązujących. Co do zasady przepisy sportowe nie muszą być przedmiotem prawa wspólnotowego tylko wtedy, gdy dotyczy zagadnień wyłącznie sportowych. Przykładowo miałoby to miejsce odnośnie do kryteriów narodowościowych będących przesłanką doboru zawodników do kadry narodowej bądź zasad prowadzenia gry w piłkę nożną. Jednakże restrykcje o charakterze sportowym muszą pozostać ograniczone do danego celu i nie mogą stanowić podstawy do całkowitego ograniczenia działalności sportowej. Podobne stanowisko zostało przyjęte odnośnie do ograniczeń zawodów, wynikających z przepisów antydopingowych uchwalonych przez organizacje sportowe, wskazano jednak na pewne kluczowe odrębności. Jak potwierdzono w sprawie Meca-Medina, czysto sportowy charakter przepisów nie wyłącza zastosowania Traktatu w stosunku do osoby (będącej pracownikiem bądź przedsiębiorcą) wykonującej działalność , którą przepis ten reguluje, lub organu, który go wydał. Warto bliżej pochylić się nad przedmiotową sprawą. Za każdym razem, gdy sportowy charakter przepisów jest podnoszony, musi zostać podjęta ostrożna i ścisła analiza podstaw wykluczenia określonej regulacji traktatowej.










