W najbliższą sobotę i niedzielę zostanie rozegrana kolejna, 23. seria spotkań szkockiej ekstraklasy. Dwie trzecie sezonu już za nami, zatem liga wkracza w decydującą fazę. Ciekawie powinno być zwłaszcza w Aberdeen i Glasgow, gdzie zmierzą się drużyny z czołówki.
W sobotę trzecie w tabeli Aberdeen podejmie u siebie wicelidera – Glasgow Rangers. Teoretycznie spotkanie zapowiada się bardzo interesująco, pomimo różnicy aż trzynastu punktów, jakie dzielą te zespoły. „The Dons” w zeszłym tygodniu pewnie pokonali inny team z Glasgow – Celtic, aplikując gościom cztery gole. Tym samym podopieczni Jimmiego Calderwooda wygrali u siebie już sześć kolejnych potyczek, co stawia ich w uprzywilejowanej sytuacji. Z kolei Rangersom brakuje już tylko dwóch oczek do prowadzących „The Boys”, więc będą jutro podwójnie zmotywowani.
Jeśli już o Celticu mowa, to zmierzy się on z Hibernianem Edynburg, który nigdy nie był dla niego łatwym przeciwnikiem, a zwłaszcza naszemu Arturowi Borucowi nie gra się z nim lekko. W niedawno rozegranym spotkaniu z „Hibs” właśnie, Boruc puścił gola niemal z połowy boiska, źle obliczając tor lotu piłki. Również w zeszłym sezonie zanotował kilka wpadek przeciw ekipie prowadzonej obecnie przez Fina, Mikkę Paatelainena. Pomimo kontuzji pachwiny sprzed tygodnia, popularny „Borubar” najprawdopodobniej pojawi się jutro na placu gry.
Dundee United Łukasza Załuski zostało ostatnio rozgromione przez Motherwell 4:0, więc będzie chciało się zrehabilitować w konfrontacji ze słabiutkim Saint Mirren. Dosłownie wszystko przemawia za zwycięstwem „Mandarynek”: wyższa pozycja w tabeli, kadra zespołu, trener, a także stadion. Piłkarze Craiga Leveina przegrali u siebie zaledwie dwukrotnie, podczas gdy „Święci” na wyjazdach mają kłopoty ze strzeleniem choćby jednej bramki. Ich bilans w grach poza domem nie jest rewelacyjny: cztery zwycięstwa i siedem porażek.
Na Tynecastle w Edynburgu zawita wrak drużyny: Inverness Caledonian Thistle. Jest to klub, który w chwili obecnej nie ma trenera, jako że po siedmiu przegranych z rzędu z tego stanowiska zwolniony został Craig Brewster. Mimo iż „Serca” grają bardzo nierówno, głównie remisując, to jednak nie powinny mieć większych problemów z odprawieniem rywali ze sporym bagażem goli.
Ostatnimi czasy nieźle spisuje się Motherwell, które pod batutą Marka McGhee zrobiło pewne postępy i wydźwignęło się na dziewiątą lokatę. Popisowy był zwłaszcza niedawny triumf nad Dundee United. Jutro na Fir Park zmierzy się z przedostatnim Falkirk, więc będzie to mecz za symboliczne sześć punktów.
W jedynym niedzielnym spotkaniu siódme Kilmarnock zagra z Hamilton. Beniaminek Scottish Premier League nieźle sobie radzi w najwyższej klasie rozgrywkowej, natomiast „The Killies” mają problem z występami przed własną publicznością. Niekorzystną passę przełamali dopiero niedawno, w pucharowym meczu z Ayr.










