„Wojskowi” już jutro rozpoczną walkę o historyczny awans do Ligi Mistrzów. Orest Lenczyk i jego podopieczni na początku swej drogi spotkają się z mistrzem Czarnogóry, Buducnostem Podgorica.
Klub z Podgoricy został założony już w 1925 roku, jednak znaczące sukcesy zaczął odnosić dopiero na przestrzeni kilku ostatnich lat. W 2004 roku „Detići” po trzyletnim okresie w drugiej lidze powrócili do najwyższej klasy rozgrywkowej w Czarnogórze, a już dwa lata później włączyli się do walki o tytuł mistrzowski. W 2007 roku jeszcze się nie powiodło i musieli zadowolić się drugim miejscem w lidze. Jednak był to pierwszy znak, że rodzi się nowy czarnogórski potentat. Już w następnym sezonie nie pozwolił sobie odebrać mistrzostwa, zdobywając w ten sposób pierwszy, historyczny tytuł mistrza Czarnogóry. Przez kolejne trzy lata zawodnicy Buducnostu znów powrócili na drugie miejsce, ale w minionym sezonie odpłacili sobie drugim w historii mistrzostwem.
Wraz z sukcesami w lidze do Podgoricy zawitały europejskie puchary, a raczej walka w kwalifikacjach do tych prestiżowych rozgrywek, bo Buducnost jeszcze ani razu nie zakwalifikował się do Ligi Europy czy Ligi Mistrzów. Najbliżej awansu był w 2010 roku, kiedy Czarnogórców z marzeń o Lidze Europy obrabował w trzeciej rundzie duński Broendby IF. Co ciekawe, jeszcze rok wcześniej Podgorica o awans do Ligi Europy walczyła z… Polonią Warszawa. Polski zespół okazał się lepszy w pierwszej rundzie – w dwumeczu wygrał 2:1. Co dziś można powiedzieć o rywalu Śląska Wrocław? Przede wszystkim zaznaczyć należy, że Buducnost Podgorica to młody zespół, który dopiero zaczyna budować swą historię. Na czele drużyny stoi również niewiele starszy od zawodników, 40-letni trener, Radislav Dragicević. Wśród tych młodych piłkarzy najbardziej błyszczał w zeszłym sezonie Admir Adrović. 24-letni napastnik w 32 meczach zdobył 22 gole. Pociąg do bramek wykazał również tylko dwa lata starszy Dragan Bosković. Ten z kolei strzelił 17 bramek, jednak z uwagi na to, że jest pomocnikiem, wynik może imponować. Podopieczni Lenczyka z pewnością muszą uważać także na Juniora Becka. Ten pomocnik rodem z Brazylii próbował już swych sił w Niemczech, w Energie Cottbus, więc z pewnością będzie sporym oparciem dla swojej drużyny.

A jak na arenie europejskiej prezentuje się Śląsk Wrocław? Mizernie, ale głównie dlatego, że tak właściwie „Wojskowi” tylko raz mieli okazję walczyć w eliminacjach do Ligi Mistrzów. A było to w 1977 roku, kiedy Śląsk już w pierwszej rundzie został wyeliminowany przez mistrza Bułgarii, Lewski-Spartak Sofia. Jutro jednak nie historia będzie miała znaczenie, a obecna dyspozycja polskiego zespołu. A ta według samego trenera mogłaby być lepsza. – Wrocławianie w czterech grach kontrolnych odnieśli tylko jedno zwycięstwo i jeden remis, notując średnio jedną bramkę na mecz. Orest Lenczyk zwrócił także uwagę na temperaturę, jaka czeka wrocławian w Czarnogórze, co z pewnością może wpłynąć na grę jego zawodników. W porze meczu spodziewana jest temperatura na poziomie 30-35 stopni Celsjusza.










