Śląsk Wrocław według niektórych dość nieoczekiwanie zajął czwartą lokatę w poprzedniej edycji ekstraklasy. Miejsce to premiowane było grą w kwalifikacjach do nowo powstałej UEFA Conference League. Piłkarze Jacka Magiery trafili w pierwszej rundzie eliminacji na Paide Linnameeskond. Rywal ten nie sprawił im większego problemu. Ekipa z województwa dolnośląskiego pewnie pokonała estoński zespół 4:1 w dwumeczu i znalazła się w następnej rundzie rozgrywek.
Pomimo tego, że polskie ekipy nie cieszą się świetną renomą w Europie, niektóre rywalizacje powinny być z góry traktowane jako pewne zwycięstwa. Wiadomo, żadnego z przeciwników nie wolno lekceważyć. Jednak prawdziwą hańbą byłoby odpadnięcie już na pierwszym etapie turnieju. Na całe szczęście Śląsk nie wymiękł. Gospodarze wczorajszej konfrontacji odnieśli na przestrzeni ostatniego tygodnia dwa zwycięstwa, które dały im awans.
Śląsk pewnie kontrolował przebieg spotkania
Śląsk podczas czwartkowego starcia był drużyną zwyczajnie lepszą. Widać to było, patrząc na przebieg całego spotkania, jak i spoglądając na suche statystyki. Posiadanie piłki na poziomie 58%, osiem strzałów celnych oraz 21 sytuacji bramkowych. Takie właśnie dane podaje popularny portal FlashScore.pl. Może i liczby czasem potrafią zmylić kibica, ale tak nie było w tym przypadku. Śląsk na ten awans po prostu zasłużył. Na dodatek warto jeszcze zwrócić uwagę na ciekawostkę podaną w tweecie poniżej.
Należy również oddać wrocławianom to, na co w stu procentach zasłużyli. Gra w obronie „Wojskowych” wyglądała znacznie lepiej. Sam mecz, bądź co bądź, charakteryzował się wolnym tempem, aczkolwiek nie można odmówić drużynie byłego trenera Legii Warszawa konsekwencji w swoich działaniach.
Jak już mówimy o stołecznej ekipie, to można przytoczyć pewien fakt. Jest nim oczywiście niewielka analogia między ostatnimi potyczkami legionistów oraz Śląska. Obie drużyny wygrały dwumecz trzybramkową różnicą bramek, obie drużyny zachowały w pojedynkach na swoich stadionach czyste konta i przede wszystkim obie drużyny nie popełniały już tak kuriozalnych błędów w defensywie, jak miało to miejsce w wyjazdowych konfrontacjach. Takie wyniki zdecydowanie dobrze wróżą i pomagają pozytywnie myśleć o tym sezonie europejskich pucharów w wykonaniu polskich klubów.











