Marco van Basten, Ruud van Nistelrooy, Robin van Persie i wielu innych. Skuteczni snajperzy gwarantujący zdobywanie bramek przez dekady byli wizytówką holenderskiej reprezentacji. Wszystko jednak wskazuje na to, że okres urodzaju na pozycji numer dziewięć w kadrze „Oranje” dobiegł końca. Następcy byłych gwiazd spisują się poniżej oczekiwań, a na środku ataku z konieczności ustawiany jest Memphis Depay. Czy brak skutecznego snajpera może stać się wieloletnim problemem Holendrów?
Pozycja środkowego napastnika od ponad trzech dekad nie sprawiała kłopotów selekcjonerom „Oranje”. Kończącego przygodę z kadrą snajpera, który brał ciężar zdobywania bramek na własne barki, zawsze zastępował kolejny. Nierzadko dysponujący już niemałym doświadczeniem w reprezentacji Holandii, co tylko ułatwiało wymianę centralnych atakujących w pierwszej jedenastce. Proces nierzadko odbywał się wręcz automatycznie, bez szkody, a często nawet z korzyścią dla zespołu.
Marco van Bastena zastąpił operujący dotąd zazwyczaj za plecami napastnika Dennis Bergkamp, który po pożegnaniu z kadrą trzykrotnego zdobywcy Złotej Piłki w barwach „Oranje” regularnie wpisywał się na listę strzelców. Wieloletni gracz Arsenalu ustąpił następnie miejsca na środku ataku wkraczającemu do wielkiego futbolu Patrickowi Kluivertowi. Pałeczkę po byłym snajperze FC Barcelona przejął natomiast dysponujący kapitalnym wykończeniem Ruud van Nistelrooy. Trzykrotnego króla strzelców Ligi Mistrzów zastąpił za to Robin van Persie. Na zdobywcy Pucharu UEFA (obecnie pod nazwą Liga Europy) z Feyenoordem swobodna wymiana snajperów w holenderskiej kadrze dobiegła jednak końca.

Na bezrybiu i Memphis Depay ryba
Trzy trafienia w pierwszych pięciu występach w barwach „Oranje” sprawiły, że następcy Robina van Persiego zaczęto upatrywać w osobie Vincenta Janssena. Po transferze do Tottenhamu Hotspur kariera króla strzelców Eredivisie z sezonu 2015/2016 mocno jednak wyhamowała. Na drodze do odzyskania przez zawodnika dawnej dyspozycji stawały ponadto kolejne kontuzje. Obsada pozycji środkowego napastnika po ponad trzech dekadach stała się niespodziewanie problemem dla reprezentacji Holandii. Szczególnie że pozostali napastnicy znajdujący się w kręgu zainteresowań selekcjonera nie mają większych predyspozycji do gry kombinacyjnej.
– Jedynymi dobrymi napastnikami są Luuk de Jong, Bas Dost czy Wout Weghorst. Gracze świetnie radzący sobie w powietrzu, ale dużo gorzej w szybkiej grze kombinacyjnej, którą preferował Ronald Koeman (były selekcjoner Holandii – przyp. red.). W ostatnich latach tylko Vincent Janssen był typową „dziewiątką”, która by pasowała do systemu Koemana, ale niestety kontuzje i złe wybory klubowe mocno zahamowały jego piłkarski rozwój – komentuje w rozmowie z naszym portalem prowadzący stronę Holenderski Futbol Mariusz Moński.












