W spotkaniu na Sports Direct Arena gospodarze pokonali ekipę QPR 1:0. „The Magpies” korzystny rezultat zawdzięczają głównie przebłyskowi geniuszu Leona Besta, który akcją z 37. minuty udowodnił, że jest graczem nietuzinkowym. Dzięki zainkasowaniu kompletu punktów zawodnicy Newcastle United przeskoczyli w tabeli BPL Liverpool i znajdują się już na szóstej pozycji.
Pierwsze niedzielne spotkanie 21. kolejki Barclays Premier League zapowiadało się niezwykle ciekawie. Dobrze spisujące się w tym sezonie Newcastle United miało zmierzyć się u siebie z ekipą QPR. Gospodarze do spotkania przystępowali osłabieni brakiem dwóch kluczowych zawodników. Demba Ba i Cheick Tiote zostali powołani bowiem na nadchodzący Puchar Narodów Afryki. Na ławce trenerskiej gości po raz pierwszy zasiąść miał Mark Hughes, który zastąpił na stanowisku Neila Warnocka. Walijczyk nie zwykł przegrywać swoich debiutów w roli szkoleniowca…

Spotkanie rozpoczęli gracze Queens Park Rangers. I zrobili to z niezłym przytupem − Heidar Helguson strzał na bramkę rywali oddał już po 14 sekundach od rozpoczęcia gry. Jego uderzenie z dystansu nie sprawiło jednak problemów Timowi Krulowi. Kilka chwil później islandzki snajper domagał się „jedenastki” dla gości, po tym jak futbolówka rzekomo odbiła się od ręki Danny’ego Simpsona w polu karnym „The Magpies”. Sędzia słusznie jednak nakazał kontynuowanie gry. Podopieczni Marka Hughesa na dobre przejęli inicjatywę na boisku. Kolejną dobrą okazję miał Akos Buzsaky. Węgier niezwykle mocno uderzył na bramkę gospodarzy, Tim Krul zmuszony był odbić piłkę przed siebie. Przytomnością umysłu wykazał się jednak dobrze ustawiony Collocini − Argentyńczyk natychmiast wybił piłkę. Gracze „Rangers” zupełnie nie przypominali drużyny, której realnie grozi relegacja z Premier League. Goście konstruowali swoje akcje z niezwykłą pasją i animuszem. Newcastle, drużyna walcząca o europejskie puchary, wyglądało na tle rywali niezwykle blado.
W 20. minucie spotkania po starciu z Shaunem Derry, na murawę, niczym rażony piorunem, padł Cabaye. Francuz doznał kontuzji kostki i musiał opuścić murawę. Zastąpił go jego rodak Hatem Ben Arfa. Gospodarze stracili swojego rozgrywającego, ale o dziwo, wzięli się w końcu do roboty. Dwa razy groźnie z rzutów wolnych dośrodkował Ryan Taylor, dwukrotnie jednak dogodnych okazji nie był w stanie wykorzystać Gutierrez. Mogło się to zemścić na „The Magpies”, bardzo bliski ukłucia był Bothroyd, jego strzał otarł się tylko jednak o zewnętrzną część słupka bramki strzeżonej przez Krula. W 37. minucie zabłysnął Leon Best. Irlandczyk w fenomenalny sposób ograł Luke’a Younga przed polem karnym, zszedł do środka i płaskim strzałem nie dał szans Kenny’emu na skuteczną interwencję. Niesamowita akcja! Takiego trafienia nie powstydziłby się nieobecny dziś Dembe Ba. Cudowny wyczyn Besta dodał skrzydeł podopiecznym Alana Pardewa. To oni już do końca pierwszej odsłony spotkania kontrolowali przebieg gry. W ostatnich sekundach szansę miał jeszcze Taylor, ale gracz ten zmarnował dogodną okazję, którą wypracowali mu ładną, kombinacyjną akcją Ben Arfa i Gutierrez. Wynik się już nie zmienił, do szatni w lepszych nastrojach schodzili gospodarze.

