Skra Częstochowa dwa lata temu osiągnęła awans do Fortuna 1. Ligi po niesamowitych barażach. Niestety, oznaczało to kolejne problemy klubu z duchowej stolicy Polski z rozgrywaniem spotkań w swoim domu. Przez ponad pół roku „Niebiesko-biało-czerwoni” byli zmuszeni przekładać swoje mecze na boiska rywali, a kolejny rok, obierając drogę Rakowa Częstochowa, gościli przeciwników w Bełchatowie. Tułaczka zakończyła się w tym roku. Od lutego piłkarze mogli trenować i toczyć sparingi w swoim domu, a wczoraj odbyło się w nim pierwsze spotkanie ligowe.
Klub z najmniejszym budżetem w lidze przez cały okres wygnania spotykał się mnóstwem wyzwań organizacyjnych, z którymi nie zawsze sobie w pełni radził. W sobotnie, słoneczne popołudnie, można było wreszcie wyczyścić głowy i zrzucić z siebie jeden z większych ciążących ciężarów. Przynajmniej jeden. Aczkolwiek pechowo wciąż istnieje ten drugi kolos niepewności – na polu aktualnych wyników piłkarskich.
Pierwsza liga u stóp Jasnej Góry
Skra powróciła do Częstochowy po niemal 700 dniach, czyli pierwszy raz od awansu do pierwszej ligi. Domowy mecz drugiej klasy rozgrywkowej z kolei odbył się dla klubu z Loretańskiej po ponad 70 latach. Niegdyś wydarzenia sportowe zbierały miejscową społeczność jeszcze bliżej serca miasta, kiedy boisko znajdowało się tuż obok głównego parku przed częstochowskim klasztorem.
Po drobnej zmianie miejsca rozgrywania spotkań, klub o bardzo licznej akademii utknął w nieco trudniejszej lokalizacji. Na szczęście komfort dojeżdżania w pewnym stopniu poprawi w najbliższym czasie budowana obok trasa, połączenie dróg krajowych numer 43 i 46 wzdłuż torów kolejowych nieopodal dworca na Stradomiu. W ten wręcz upalny weekend w całej okolicy czuć było nową świeżość.
https://twitter.com/skraczwa/status/1649757093560217602
Historyczny moment nie odbył się jednak w pełnej krasie. Na obiekcie w dzielnicy Podjasnogórska nadal brakuje trybun. Te powstaną, kiedy miasto zyska na własność każdy kawałek terenu wokół obiektu. Pewien obszar wieloletniego parkingu za stadionem należy bowiem do prywatnego podmiotu. Zarząd ma nadzieję, że sprawa wyprostuje się na przestrzeni kilku tygodni lub miesięcy i w przyszłym sezonie Loreta będzie mogła przyjmować kibiców.
Co zatem poczyniono przez niecały rok prac modernizacyjnych? Rozbudowano budynek klubowy o zaplecze sportowe, postawiono cztery dodatkowe maszty oświetleniowe wymaganej jakości oraz wymieniono nawierzchnię. Poniżej przedstawiamy parę fotografii z części obiektu, która nadal czeka na budowę.
Miejsce przyszłego sektora gości (strona wschodnia):

Miejsce przyszłej trybuny zachodniej (obecnie brama wjazdowa):













