Piłkarze Legii Warszawa do przerwy przegrywali 0:1, jednak w drugiej połowie wyrównującego gola zdobył Wladimir Dwaliszwili. Przez większość spotkania mistrzowie Polski prezentowali się bardzo słabo i nie mieli pomysłu na grę. Rywale od 74. minuty musieli sobie radzić bez jednego zawodnika.
Podopieczni Jana Urbana pragnęli osiągnąć dobry rezultat, by w rewanżu w stolicy Polski być w lepszym położeniu, jednak piłkarze prowadzeni przez Ole Gunnara Solskjaera nie chcieli tanio sprzedać skóry i zamierzali prowadzić równorzędną walkę.

Oba zespoły nie chciały szybko stracić bramki, gdyż mogło to znacznie utrudnić osiągnięcie korzystnego rezultatu. Pierwszą akcję przeprowadzili już w 1. minucie mistrzowie Norwegii. Emmanuel Ekpo popisał się niecelnym strzałem z dystansu, piłka minęła bowiem bramkę strzeżoną przez Dusana Kuciaka. W pierwszych fragmentach spotkania piłkarze Legii Warszawa mieli problem z konstruowaniem kontrataku, który mógł zagrozić bramce przeciwnika. Gospodarze stworzyli sobie kilka sytuacji, lecz na szczęście dla warszawiaków, nie potrafili ich należycie wykorzystać. „Wojskowym” brakowało pomysłu na grę i ta nieudolność była widoczna na boisku. Drużyna ze Skandynawii miała wiele swobody w rozgrywaniu futbolówki i chciała to za wszelką cenę wykorzystać. Piłkarze Molde mieli dobrą okazję, aby objąć prowadzenie w tych zawodach. Fredrik Gulbrandsen wyszedł sam na sam z bramkarzem Legii, lecz Norweg z małej odległości spudłował.
Mistrzowie Polski chcieli przejąć inicjatywę. Sprawy w swoje ręce wziął Wladimir Dwaliszwili, który próbował zagrozić przeciwnikom. Strzał Gruzina okazał się jednak bardzo niecelny. Katastrofalna gra Legii miała odzwierciedlenie w 29. minucie. Daniel Chima Chukwu bez najmniejszych problemów wparował w pole karne warszawskiego zespołu i z kilku metrów dość pewnie wpakował piłkę do siatki. Po stracie bramki gracze dowodzeni przez Jana Urbana chcieli jak najszybciej wrócić do równorzędnej walki, ale brakowało skuteczności i polotu w rozgrywaniu akcji ofensywnych. Dopiero w 38. minucie legioniści oddali pierwszy celny strzał w tym meczu. Futbolówka po uderzeniu Bartosza Bereszyńskiego spokojnie trafiła w rękawice Nylanda. Dwie minuty później „Wojskowi” mogli przegrywać już dwoma bramkami. Dominik Furman stracił piłkę w środku pola i podopieczni Ole Gunnara Solskjaera wyszli z kontrą. Jo Inge Berget zdecydował się na uderzenie, które Kuciak z trudem sparował na rzut rożny. Obraz gry nie uległ zmianie i po pierwszej połowie prowadzili Norwegowie. Mistrzowie Polski chcieli jak najszybciej zapomnieć o pierwszej części spotkania, bo była ona koszmarna w ich wykonaniu.










