W zeszłorocznych rozgrywkach La Liga Real Betis zajął tylko dziesiąte miejsce. A może jednak aż dziesiąte miejsce? Zdaniem niektórych klub ze stolicy Andaluzji to jeden z najbardziej „przehypowanych” zespołów poprzedniego sezonu. Piłkarze przeplatali słabe spotkania z dobrymi meczami przez co całkiem zasłużenie – tak się wydaje – zajęli pozycję w środku stawki. Czy teraz mogą liczyć na coś więcej? Na to i inne pytania odpowiedzieli nam Mateusz i Piotr – redaktorzy Betis Poland.
Od początku lipca nowym szkoleniowcem „Verdiblancos” jest Rubi, który na tym stanowisku zastąpił Quique Setiena. Były już trener prowadził zespół przez ostatnie dwa sezony. Czy 49-letni Hiszpan przywróci klub z Andaluzji do europejskich pucharów? To będzie cel numer jeden na ten sezon. Czy Rubiemu się to uda? Na pewno pomóc mu w tym ma pozyskany w letnim okienku transferowym Nabil Fekir – kupiony za drobne. Jak na dzisiejsze czasy oczywiście.
Trzy rzeczy, których spodziewamy się po Realu Betis w nadchodzącym sezonie:
1) Walka o Ligę Europy
Miejsce zajęte przez Betis w minionych rozgrywkach to spore rozczarowanie. Trudno będzie powtórzyć ten słaby wynik, ponieważ potencjał kadry, jaką dysponuje klub z Andaluzji, powinien pozwolić im na zajęcie miejsca dającego grę w europejskich pucharach, a dokładniej w Lidze Europy.
2) Fekir zaliczy co najmniej 10 asyst
Nabil Fekir to nowy piłkarz w szeregach „Verdiblancos”, o którym więcej napisaliśmy w dalszej części naszego Skarbu kibica. Jesteśmy pewni, że stanie się piłkarzem przez którego przechodzić będzie prawie każda akcja Betisu. Dzięki temu Francuz może zaliczyć sporo ostatnich podań.
3) Na domowych spotkaniach Betisu panować będzie wspaniała atmosfera
Nie jest to nic odkrywczego. Na Estadio Benito Villamarin zawsze trybuny są przysłowiowym „dwunastym zawodnikiem” i głośnym, żywiołowym dopingiem wspierają swoich ulubieńców. W tym sezonie sprzedali 50372 karnety. KOSMOS!
Transfery
W letnim okienku transferowym w zielono-białej części Sevilli zrobiono małe przewietrzenie szatni. Z Realem Betis pożegnali się m.in. Pau Lopez (przeszedł do Romy za 23,5 mln euro), Junior Firpo (przeszedł do Barcelony za 18 mln euro), Sergio Leon (przeszedł do Levante za 4 mln euro), czy Takashi Inui. Japończyk powrócił do Eibaru, gdzie był zupełnie innym – lepszym – zawodnikiem niż w barwach „Verdiblancos”.
W ostatnim dniu okienka transferowego w Anglii do Tottenhamu odszedł Giovani Lo Celso. 23-latek w ubiegłym sezonie był liderem Betisu. W 45 meczach dla „Verdiblancos” zdobył 16 goli i zanotował sześć asyst. Miał ogromny wpływ na grę zespołu. Argentyńczyk z Rosario po nieudanej przygodzie w PSG, zszedł szczebel niżej, odbudował się i wybił się do drugiej najlepszej ligi piłkarskiej na świecie, ale do mocniejszego zespołu – bądź co bądź finalisty poprzedniej edycji Ligi Mistrzów – aniżeli Real Betis.
Do klubu natomiast dołączyli m.in. Dani Martin, Alfonso Pedraza, Juanmi oraz Nabil Fekir. Francuz z miejsca stał się jednym z najciekawszych transferów do Primera Division. Oczekiwania wobec byłego już piłkarza Lyonu będą ogromne, bo też możliwości jakimi dysponuje Fekir są duże. A niespełna 20 mln euro za ofensywnego pomocnika – mistrza świata – to promocja jak na Black Firday. Żal było nie skorzystać. Teraz to on będzie największą gwiazdą zespołu.












