Czy mistrzowie Anglii będą w stanie obronić tytuł? Zadanie wydaje się nieco trudniejsze niż w minionym sezonie, jednak Pep Guardiola jest pewny swego, bo latem do pierwszej drużyny dołączył tylko jeden nowy zawodnik.
W minionym sezonie byli nie do zatrzymania. Wydawało się, że dołączą do legendarnego składu Arsenalu i przejdą przez sezon, nie zaznając smaku porażki. Na drodze stanął jednak Liverpool, który po szalonym meczu ograł obecnych mistrzów Anglii. Zmiany, które zaszły latem na Etihad były czysto kosmetyczne, ponieważ – jeśli chodzi o krajowe podwórko – machina Pepa Guardioli była w minionym sezonie niemal bezbłędna. Czy „The Citizens” znów będą nie do zatrzymania?
Trzy rzeczy, których spodziewamy się po „The Citizens” w tym sezonie
1) Sezonu słabszego niż miniony
Nawet w obliczu braku osłabień oraz jednego solidnego wzmocnienia nie wydaje się wielce prawdopodobne, by podopieczni Pepa Guardioli poprawili wynik z poprzedniego sezonu. Winy nie należy jednak szukać w słabościach drużyny z Manchesteru, tylko w mocnych stronach bezpośrednich rywali, którzy gotowi są stawić czoła mistrzom Anglii.
2) Mniej minut Fabiana Delpha
Mało kto spodziewał się, że pozyskany z Aston Villi Deplh odegra tak ważną rolę w zespole Pepa Guardioli. Jeszcze mniej osób spodziewało się, że swoje miejsce na boisku odnajdzie na lewej obronie. Anglik przesunięty został tam z konieczności, gdy długotrwałej kontuzji doznał Benjamin Mendy. Teraz, gdy Francuz wrócił do zdrowia, wydaje się, że ilość czasu, jaką Fabian Delph spędzi na boisku, drastycznie zmaleje.
3) Irytowania graczy Fantasy Premier League
Pep Guardiola raczej nie jest ulubieńcem graczy ligi fantasy. Częste rotacje, jakich dokonuje Hiszpan, sprawiają, że jak ognia powinniśmy unikać umieszczania w naszych składach piłkarzy „The Citizens”.
Transfery
Okno transferowe w Manchesterze przebiegło wyjątkowo spokojnie. Na rynku transferowym nie szalał Jose Mourinho, nie szalał też Pep Guardiola. Pierwszy skład drużyny z Etihad wzmocnił zaledwie jeden piłkarz, którym okazał się Algierczyk Ryiad Mahrez. Jego transfer pozwoli hiszpańskiemu menedżerowi na jeszcze większą rotację składem, gdyż skrzydłowy o miejsce w podstawowej jedenastce walczył będzie choćby z Leroyem Sane, Rahimem Sterlingiem czy Bernardo Silvą.












