Skarb kibica Premier League: Burnley FC


7 sierpnia 2018 Skarb kibica Premier League: Burnley FC
Marcin Kuźnia/iGol.pl

W zeszłym sezonie Sean Dyche osiągnął ze swoją ekipą wynik absolutnie zaskakujący, przecież tylko w takich kategoriach należy rozpatrywać siódme miejsce na koniec rozgrywek w wykonaniu Burnley FC. Drużyny, w której z trudem można było odnaleźć jakichkolwiek piłkarskich wirtuozów, nazwisk przyciągających uwagę kibiców. Czy w tym sezonie silny kolektyw raz jeszcze sprawi niespodziankę?


Udostępnij na Udostępnij na

Nikt nie ma wątpliwości, że w tym sezonie cel będzie zdecydowanie trudniejszy do osiągnięcia. Po pierwsze, teraz każdy zespół będzie już miał na uwadze grę „The Clarets”. Po drugie drużyna Dyche’a w tym sezonie występuje również w kwalifikacjach do europejskich pucharów. Po trzecie, sam szkoleniowiec nie ukrywa, że ostatnie okienko transferowe zostało mimo wszystko przespane przez jego drużynę. W czym zatem należy upatrywać nadziei na równie udany sezon?

Trzy rzeczy, których spodziewamy się po Evertonie w tym sezonie:

1) Przepis na grę bez zmian

Nie oczekujmy, że nagle Sean Dyche nakaże swoim zawodnikom zmienić tożsamość na boisku. Jego zespół to żelazna, zdyscyplinowana defensywa, która ma nękać rywali. Tak było, jest i będzie.

2) Problem z pucharami

Jeśli Anglicy zdołają dotrzeć do fazy grupowej europejskich pucharów, ich dyspozycja w lidze może zdecydowanie na tym ucierpieć. Kadra zespołu nie została wyraźnie poszerzona, to może odbić się czkawką w przypadku dużej częstotliwości spotkań. Najpierw trzeba jednak przejść trzecią rundę i turecki Basaksehir.

3) Sean Dyche z gigantycznym kredytem zaufania

Cokolwiek by się nie stało, Sean Dyche na pewno pozostanie szkoleniowcem Burnley FC, przynajmniej jeśli sam tego będzie chciał. Menedżer wypracował tam sobie zbyt mocną pozycję, by nagle zostać zwolniony przy pierwszym kryzysie.

Transfery

To było bardzo spokojne lato na Turf Moor z perspektywy księgowych, bo sam Sean Dyche długo miał prawo denerwować się z powodu braku wzmocnień. Ostatecznie dopiero w ostatnich dniach zespół zakontraktował środkowego obrońcę Bena Gibsona. Dzisiaj z kolei do drużyny dołączył Joe Hart, który ma wzmocnić rywalizację o miejsce między słupkami. Z drugiej strony w dalszym ciągu nie wiadomo, czy w zespole pozostanie Nick Pope. Co istotne, zespołu nie opuścił nikt znaczący, bo do takich postaci trudno zaliczyć Scotta Artfielda czy Deana Marneya.

Podstawowa jedenastka

Sean Dyche nie powinien zmieniać ustawienia, które przyniosło w zeszłym sezonie tyle skuteczności i efektów. W dalszym ciągu zespół powinien kłaść nacisk na żelazną defensywę z czwórką obrońców i ciężko pracującym w środku pola Jackiem Corkiem. Dużą rolę w grze ofensywnej powinni odgrywać skrzydłowi szukający pozycji do dośrodkowania piłki w pole karne. Na długie piłki z kolei winni już w „szesnastce” rywali oczekiwać Chris Wood i Sam Vokes. W bramce postawiliśmy na Joe Harta, ponieważ na początku sezonu powinien zastąpić kontuzjowanego Pope’a. Z drugiej strony przyszłość odkrycia poprzedniego sezonu w Burnley stoi pod znakiem zapytania.

Gwiazda zespołu

James Tarkowski. Zdecydowanie jeden z najbardziej obiecujących zawodników Burnley FC, który może zostać wytransferowany w przyszłości za dobre pieniądze. Anglika kojarzymy m.in. z polskich korzeni, nie tak dawno mówiło się przecież o jego grze dla reprezentacji Polski. Nie wątpliwości, że jeśli 25-letni stoper w tym sezonie utrzyma solidną dyspozycję, to jego transfer do bardziej utytułowanego zespołu będzie kwestią czasu.

Najbardziej niedoceniany

Jack Cork. Specjalista od brudnej roboty. W taktyce Seana Dyche’a zespół musi posiadać w składzie harującego defensywnego pomocnika, który będzie zabezpieczał centralną strefę boiska. Cork idealnie nadaje się do tej pracy, solidnie nękając rywali i neutralizując większość sytuacji tworzonych w środku pola. Nikt nie ma wątpliwości, że w tym sezonie wiele będzie zależało od jego dyspozycji, zarówno w grze defensywnej, jak i ofensywnej.

Trener

Charyzmatyczny Sean Dyche ze swoim specyficznym głosem od kilku lat dodaje kolorytu angielskiej piłce. Przez ten okres zdołał w Burnley stworzyć bardzo solidny zespół, który potrafi zagrać na maksimum swojego potencjału. Dyche nie potrzebuje wybitnych zawodników, by stworzyć zgrany kolektyw. W pierwszej kolejności stawia na zaufanych ludzi, którzy zostawią serce na boisku. Dwukrotnie zdołał z Burnley awansować do Premier League. Za pierwszym razem jego drużyna spędziła na szczycie tylko jeden sezon. W klubie postanowiono jednak po relegacji pozostawić szkoleniowca, dzięki czemu drużyna szybko wróciła do elity, a w ostatnim sezonie zajęła siódmą lokatę.

Cel zespołu

Bardzo trudno będzie powtórzyć siódme miejsce. Wydaje się zatem, że celem drużyny powinno być spokojne utrzymanie, lokata w środku tabeli.

 

 

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji. Możesz zalogować się swoim kontem FB, Twitter lub pisać jako gość.

Najnowsze