W skarbie kibica przed sezonem pisaliśmy, że Warta Poznań skazywana jest na pożarcie i pewny spadek. Miała być najsłabszym beniaminkiem, na dodatek w 1. lidze nie prezentowała ofensywnego stylu, więc nie spodziewaliśmy się po niej niczego wielkiego. Wszyscy zostaliśmy pozytywnie zaskoczeni, gdyż Warta Poznań jest obecnie najwyżej z wszystkich beniaminków, a jej mecze przyjemnie się ogląda.
14. miejsce w tabeli PKO Ekstraklasy, pewnie wielu klubów z ekstraklasy nie zadowoliłaby taka lokata. Nawet chyba wszystkie, ale nie Wartę. Jedyne, czego mogą żałować, to słabej końcówki, bo to miejsce mogło być zdecydowanie lepsze. Przez większość jesieni byli wielkim zaskoczeniem. Wszyscy spodziewali się, że będą dołować i zostaną chłopcem do bicia. Łukasz Trałka i spółka pokazali jednak, że nie z nimi takie numery i zaczęli się odgrażać mocniejszym przeciwnikom. Entuzjazmu i siły nie może zabraknąć również wiosną, bo to wtedy będzie decydował się los Warty Poznań.
Przygotowania do rundy wiosennej
Jedni ryzykowali i wylecieli na zagraniczne obozy, drudzy zdecydowali się na przygotowania w kraju. Proporcje w zasadzie rozkładały się pół na pół. Warta Poznań ze względów bezpieczeństwa, ale też ekonomicznych zdecydowała się na zostanie w kraju i obozy w dobrze im znanym Grodzisku Wielkopolskim. Pierwszy trwał tydzień, natomiast drugi tylko dwa dni i został zakończony sparingiem z Widzewem Łódź.
Warta postawiła przede wszystkim na treningi. Postanowiono, że piłkarze rozegrają tylko dwa sparingi. Pierwszy nietypowy, bo tworzyły go trzy tercje, rozegrano z Pogonią Szczecin, jedna 45-minutowa tercja i dwie 30-minutowe. Wszystko zakończyło się udanie, gdyż nie tylko gra, ale też wynik był zadowalający dla Piotra Tworka. Spotkanie z Pogonią Szczecin zakończyło się wynikiem 2:0, a bramki strzelili Konrad Handzlik i Gracjan Jaroch. „Zieloni” grali w tym spotkaniu typowo dla siebie, czyli oddać inicjatywę rywalowi i go skarcić.
– Zrobiliśmy to, co sobie zakładaliśmy: chcieliśmy dobrze rozpocząć rok sparingowo i w dobrych nastrojach zakończyć dwutygodniowy okres przygotowań, który jest już za nami. Cieszy wynik, ale w grze dużo jest jeszcze do poprawy. W drugiej tercji przez kilka minut nie byliśmy przy piłce, nie mogliśmy jej odebrać Pogoni. To martwi. Natomiast już później, z biegiem czasu wróciliśmy do rytmu. Druga i trzecia tercja ogólnie fajne. Zaczęła się dynamiczna gra z naszej strony – podsumował po meczu Piotr Tworek












