GKS Katowice bardzo dobrze rozpoczął ten sezon. W pewnym momencie podopieczni Rafała Góraka plasowali się nawet na miejscu premiowanym awansem. Przyszedł jednak kryzys, dwa miesiące bez zwycięstwa i znaleźli się znowu w środku stawki. Kibice domagają się głowy trenera. A prezes na spotkaniu z nimi mówi: – Do końca kontraktu pozostało pięć miesięcy. Wytrzymaliście cztery i pół roku. Jak wygaśnie kontrakt, to mamy czystą sytuację. Powiedzieć więc, że nie jest dobrze, to jak nie powiedzieć nic.
GKS Katowice w pierwszej część sezonu zgromadził na swoim koncie 24 punkty, co lokuje go na 11. miejscu w tabeli. Podopieczni Rafała Góraka sześć spotkań wygrali, sześć zremisowali i sześć przegrali. Strzelili 26 goli (szósty wynik w 1. lidze).
Stracili natomiast 22 bramki, tyle samo co na przykład Wisła Kraków czy Motor Lublin. Częściej piłkę z siatki musiało wyciągać osiem zespołów. Najlepszym strzelcem „GieKSy” był Sebastian Bergier (sześć goli), a tuż za nim uplasowali się Arkadiusz Jędrych oraz Mateusz Mak (obaj po cztery gole). Pod względem liczb GKS podczas jesiennych zmagań był ligowym średniakiem.
GKS Katowice i przygotowania do rundy wiosennej
Katowiczanie symetryczni byli nie tylko w trakcie rundy jesiennej. W trakcie zimowych przygotowań rozegrali sześć sparingów – dwa wygrali, dwa zremisowali i dwa przegrali.
Zwyciężali z przedstawicielami niższych lig, Polonią Środa Wielkopolska oraz Hutnikiem Kraków. Remisami zakończyły się ich mecze z drugoligowcami, rezerwami Lecha i Kotwicą Kołobrzeg. Kompletnie nie po myśli Rafała Góraka potoczyły się natomiast spotkania GKS-u z rywalami z Fortuna 1. Ligi. Za mocni w tym momencie okazali się zarówno Odra Opole, jak i imiennicy z Tychów.
„GieKSa” w sparingach strzeliła siedem bramek – dwie Oskar Repka oraz po jednej Jakub Arak, Adrian Błąd, Mateusz Marzec, Mateusz Mak i młodzieżowiec Łukasz Trepka.
Na początku stycznia zespół z Górnego Śląska wziął także udział w Spodek Super Cup. Zmagania, po porażkach z Banikiem Ostrawa i Górnikiem Zabrze w fazie pucharowej, zakończył tuż za podium. Bardzo dobrze w tych nietypowych warunkach odnalazł się Adrian Błąd, który wraz z Rafałem Janickim został królem strzelców turnieju.
Jeśli chodzi o całokształt, to występy katowiczan w trakcie zimowych przygotowań należy ocenić jako bardzo przeciętne.

Transfery również na przetrzymanie
Zimowe okienko transferowe przy Bukowej nie należało do spektakularnych. Z klubem pożegnał się jednak między innymi Rafał Figiel. Doświadczony pomocnik jesienią nie grał zbyt wiele, a jeśli już, to spisywał się znacznie poniżej oczekiwań. Od dłuższego czasu wydaje się, że wychowanek UKP Zielona Góra jest już po drugiej stronie rzeki. Wiosną będzie występował w Lechii Zielona Góra, na czwartym poziomie rozgrywkowym.













