Dziesiąte miejsce w poprzednim sezonie nie powinno nikogo dziwić. Pomimo tego pozostał pewien niedosyt. GKS do końca walczył o udział w barażach do ekstraklasy. Koniec końców zabrakło naprawdę niewiele. Przed tyszanami kolejny sezon, ale czy przyniesie on upragnione miejsce w pierwszej szóstce? Czy mogą po cichu marzyć o najlepszej lidze w Polsce?
GKS najbliżej awansu do ekstraklasy w ostatnich latach znalazł się w roku 2018. Tylko kilku punktów zabrakło do tego, aby wyprzedzić Zagłębie Sosnowiec, które rok później z hukiem powróciło na zaplecze elity polskiej piłki. Tyszanie zajęli wówczas czwarte miejsce. Wprowadzenie baraży o awans do ekstraklasy dało zespołowi nowe nadzieje. Na to, że być może tą, nieco okrężną, drogą uda się ten awans wywalczyć.
Niestety w poprzednim roku zabrakło nieco jakości. Choć przez długi czas tyszanie byli najbardziej bramkostrzelną ekipą w lidze, tracili ogromną liczbę bramek. W sumie aż 53, co jest największą liczbą, biorąc pod uwagę górną połowę tabeli, w której tyszanie znaleźli się po zakończeniu sezonu. Niefrasobliwość w defensywie sprawiła, że GKS cały czas czekać musi na awans. A i problem od wielu lat pozostaje ten sam. Od momentu awansu, czyli przez cztery ostatnie sezony, tyszanie tracili średnio 46,5 gola na kampanię.
Przygotowania do sezonu
Do boju „Trójkolorowi”!
Po krótkiej przerwie między sezonami piłkarze GKS-u Tychy powrócili do treningów. Przygotowania do kampanii 2020/2021 ruszyły w poniedziałek 10 sierpnia. Czasu było więc niewiele, bo pierwszy mecz czekał zespół już w najbliższą sobotę. Mowa o pucharowym starciu z Wisłą Płock, w którym to ekipa z ekstraklasy była zdecydowanym faworytem.
Artur Derbin miał do swojej dyspozycji nieco odmieniony skład. Kilku zawodników odeszło z klubu, pojawili się także nowi gracze. A trener miał zaledwie kilka dni na to, aby dobrze ich poznać i ustawić skład zespołu na mecz z Wisłą Płock. Niespodzianką nie była zatem porażka już w pierwszej rundzie Pucharu Polski. Wisła ograła tyszan 2:1, a jedyną bramkę dla GKS-u w tym spotkaniu zdobył Kamil Szymura, dla którego był to debiut w drużynie „Trójkolorowych”. To był jednak dopiero sam początek przygotowań zespołu do nowego sezonu.
Wyjazd do Grodziska
Kilka dni po meczu, dokładnie 17 sierpnia, trener Derbin zabrał swoich podopiecznych do Grodziska Wielkopolskiego. Tam na zawodników czekało sześć dni intensywnych przygotowań. Zawodnicy GKS-u rozegrali w tym czasie także dwa sparingi przeciwko zespołom ze szczebla centralnego. W obozie uczestniczyło także aż pięciu golkiperów, którymi zajmował się trener bramkarzy tyskiego klubu, Tomasz Rogala.
Pierwszy mecz tyszanie zagrali przeciwko beniaminkowi II ligi, zespołowi KKS-u Kalisz. Kaliszanie okazali się naprawdę wymagającym rywalem. GKS dał sobie strzelić dwie bramki, a jedynego gola dla zespołu ze Śląska zdobył Damian Nowak. Była to pierwsza bramka napastnika w barwach tyskiego klubu. W poprzednim sezonie występował on dla Radomiaka Radom, w którym sześć razy trafiał do siatki.
Tuż przed powrotem do Tychów „Trójkolorowi” rozegrali także mecz przeciwko Widzewowi Łódź. Już do przerwy GKS przegrywał 0:2, a jedną z bramek strzelił Merveille Fundambu – gracz, który wzbudza ostatnio spore zainteresowanie. Gola od siebie dorzucił Karol Czubak, a honor drużyny z Tychów uratował Dawid Kasprzyk. 20-latek w poprzednim sezonie wielokrotnie występował na boiskach Fortuna 1. Ligi, strzelił jedną bramkę, a także zanotował asystę.












