Dziesiąte miejsce w poprzednim sezonie nie powinno nikogo dziwić. Pomimo tego pozostał pewien niedosyt. GKS do końca walczył o udział w barażach do ekstraklasy. Koniec końców zabrakło naprawdę niewiele. Przed tyszanami kolejny sezon, ale czy przyniesie on upragnione miejsce w pierwszej szóstce? Czy mogą po cichu marzyć o najlepszej lidze w Polsce?
GKS najbliżej awansu do ekstraklasy w ostatnich latach znalazł się w roku 2018. Tylko kilku punktów zabrakło do tego, aby wyprzedzić Zagłębie Sosnowiec, które rok później z hukiem powróciło na zaplecze elity polskiej piłki. Tyszanie zajęli wówczas czwarte miejsce. Wprowadzenie baraży o awans do ekstraklasy dało zespołowi nowe nadzieje. Na to, że być może tą, nieco okrężną, drogą uda się ten awans wywalczyć.
Niestety w poprzednim roku zabrakło nieco jakości. Choć przez długi czas tyszanie byli najbardziej bramkostrzelną ekipą w lidze, tracili ogromną liczbę bramek. W sumie aż 53, co jest największą liczbą, biorąc pod uwagę górną połowę tabeli, w której tyszanie znaleźli się po zakończeniu sezonu. Niefrasobliwość w defensywie sprawiła, że GKS cały czas czekać musi na awans. A i problem od wielu lat pozostaje ten sam. Od momentu awansu, czyli przez cztery ostatnie sezony, tyszanie tracili średnio 46,5 gola na kampanię.
Przygotowania do sezonu
Do boju „Trójkolorowi”!
Po krótkiej przerwie między sezonami piłkarze GKS-u Tychy powrócili do treningów. Przygotowania do kampanii 2020/2021 ruszyły w poniedziałek 10 sierpnia. Czasu było więc niewiele, bo pierwszy mecz czekał zespół już w najbliższą sobotę. Mowa o pucharowym starciu z Wisłą Płock, w którym to ekipa z ekstraklasy była zdecydowanym faworytem.
Artur Derbin miał do swojej dyspozycji nieco odmieniony skład. Kilku zawodników odeszło z klubu, pojawili się także nowi gracze. A trener miał zaledwie kilka dni na to, aby dobrze ich poznać i ustawić skład zespołu na mecz z Wisłą Płock. Niespodzianką nie była zatem porażka już w pierwszej rundzie Pucharu Polski. Wisła ograła tyszan 2:1, a jedyną bramkę dla GKS-u w tym spotkaniu zdobył Kamil Szymura, dla którego był to debiut w drużynie „Trójkolorowych”. To był jednak dopiero sam początek przygotowań zespołu do nowego sezonu.
Wyjazd do Grodziska
Kilka dni po meczu, dokładnie 17 sierpnia, trener Derbin zabrał swoich podopiecznych do Grodziska Wielkopolskiego. Tam na zawodników czekało sześć dni intensywnych przygotowań. Zawodnicy GKS-u rozegrali w tym czasie także dwa sparingi przeciwko zespołom ze szczebla centralnego. W obozie uczestniczyło także aż pięciu golkiperów, którymi zajmował się trener bramkarzy tyskiego klubu, Tomasz Rogala.
Pierwszy mecz tyszanie zagrali przeciwko beniaminkowi II ligi, zespołowi KKS-u Kalisz. Kaliszanie okazali się naprawdę wymagającym rywalem. GKS dał sobie strzelić dwie bramki, a jedynego gola dla zespołu ze Śląska zdobył Damian Nowak. Była to pierwsza bramka napastnika w barwach tyskiego klubu. W poprzednim sezonie występował on dla Radomiaka Radom, w którym sześć razy trafiał do siatki.
Tuż przed powrotem do Tychów „Trójkolorowi” rozegrali także mecz przeciwko Widzewowi Łódź. Już do przerwy GKS przegrywał 0:2, a jedną z bramek strzelił Merveille Fundambu – gracz, który wzbudza ostatnio spore zainteresowanie. Gola od siebie dorzucił Karol Czubak, a honor drużyny z Tychów uratował Dawid Kasprzyk. 20-latek w poprzednim sezonie wielokrotnie występował na boiskach Fortuna 1. Ligi, strzelił jedną bramkę, a także zanotował asystę.
– Był to okres wzmożonej pracy, poznawania siebie, doskonalenie naszego sposobu grania. Nie jesteśmy zadowoleni z wyników na tym zgrupowaniu. Moglibyśmy powiedzieć, że to sprawa drugorzędna, ale… Każde zwycięstwo buduje. Czekamy z niecierpliwością na mecz ligowy. (…) Rozmawiamy cały czas na temat sposobu naszej gry, cały czas to analizujemy, wdrażamy. Natomiast widać pewne niedoskonałości związane z tym, że wciąż się zgrywamy, a czas nie jest naszym sprzymierzeńcem. Chcemy go jednak maksymalnie wykorzystać. Jednak gra w defensywie w dalszym ciągu jest do poprawy – mówi dla klubowej telewizji Artur Derbin, podsumowując zgrupowanie oraz spotkania kontrolne.
Gest sponsora
W tym sezonie firma Hummel przygotowała dla tyszan specjalne koszulki na nadchodzący sezon. W koszulki wkomponowano nazwiska osób, które w trudnym czasie, gdy rozgrywki zostały wstrzymane, wsparły klub i dołożyły swoją cegiełkę, aby GKS mógł kontynuować swoje działanie. Zarówno ciemnozielone, jak i białe trykoty prezentują się bardzo dobrze, a pomysł jest – trzeba to przyznać – niezwykle oryginalny.
Nowak ocenia szanse na awans
Jeszcze przed wyjazdem do Grodziska Wielkopolskiego na klubowym kanale YouTube pojawił się krótki wywiad z Damianem Nowakiem. Sami posłuchajcie, co nowy nabytek GKS-u Tychy mówi o transferze do klubu oraz o szansach tyszan na awans.
Transfery
W tej sferze działo się w Tychach naprawdę sporo. Wielu zawodników pożegnało się z klubem, wielu zajęło ich miejsce. Ale po kolei – zacznijmy od omówienia najciekawszych nabytków tyskiego klubu. O jednym, Nemanji Nediciu, pisaliśmy już wcześniej. Przejdźmy zatem dalej.
Z GKS-u do GKS-u
Do tyskiego zespołu dołączyła gwiazda innego GKS-u. Bartosz Biel, bo o nim mowa, to były kapitan GKS-u Bełchatów. Teraz przywdzieje trójkolorowy trykot. Dość niski, bo mierzący zaledwie 169 centymetrów, prawy pomocnik powinien być dość znacznym wzmocnieniem. W poprzednim sezonie strzelił dziewięć bramek i zanotował trzy asysty. Powinien zatem idealnie wkomponować się w silny w ofensywie tyski zespół.
Tyszanie w tym okienku zgarnęli także drugą stronę drugiej linii zespołu z Bełchatowa. Lewy skrzydłowy nie błyszczał jednak tak jak jego kolega z zespołu. Krzysztof Wołkowicz, nowy nabytek GKS-u, w poprzednim sezonie strzelił tylko dwie bramki, choć na boisku otrzymał dość dużo czasu. W Bełchatowie dorzucił także trzy asysty, biorąc w sumie udział w pięciu golach drużyny.
Kamil Szymura dołączył za to do „Trójkolorowych” z jeszcze innego GKS-u. Obrońca występował wcześniej w zespole z Jastrzębia, a latem przeniósł się do Tychów. Choć z początku nie otrzymywał szans, druga część sezonu w GKS-ie Jastrzębie należała do niego. Występował nawet z opaską kapitana na ramieniu. „Zielono-czarno-żółci” zaliczyli jednak bardzo słabą wiosnę, a Szymura zdecydował się zmienić barwy i powalczyć z tyszanami o ekstraklasę.
Krótka przerwa Nowaka
Do Tychów przeniósł się także Dominik Nowak, za którym bardzo długi sezon w pierwszej lidze. Nowak w barwach Radomiaka Radom zagrał w barażach o ekstraklasę. Piłkarze z Mazowsza w finale ulegli jednak Warcie Poznań. W meczu półfinałowym, przeciwko Miedzi Legnica, Nowak zdobył nawet bramkę. Poprzedni sezon zakończył jednak z dorobkiem sześciu trafień. Lepiej prezentowali się chociażby Patryk Mikita czy Leandro (choć ten w tym sezonie wykręcił podobne liczby), a Nowak postanowił zmienić pracodawcę i trafił ostatecznie do GKS-u.
Kto opuścił Tychy?
Z GKS-em pożegnało się także kilku piłkarzy. Ken Kallaste wrócił do rodzinnej Estonii, gdzie przywdział barwy mistrza kraju, Flory Tallin. Tam zagrał już w trzech spotkaniach, w tym w eliminacjach do Ligi Mistrzów. Estończycy pożegnali się jednak z turniejem po porażce w serii rzutów karnych. Piłkarz Tychy opuścił już w lipcu i najwyraźniej nie znalazł miejsca w planach trenera Derbina.
W rodzinne strony powrócił także Omar Monterde, który w tym sezonie zagra w klubie CF Zamora, czyli III lidze hiszpańskiej. Napastnik w poprzednim sezonie zaprezentował się ze słabej strony, strzelił tylko trzy bramki, w końcu przestał łapać się nawet do szerokiej kadry swojego zespołu.
Sporą stratą dla tyszan może być za to odejście Wojciecha Szumilasa. 23-letni pomocnik w Tychach często wchodził z ławki jako swego rodzaju super-zmiennik mający rozruszać nieco grę GKS-u. I faktycznie wielokrotnie mu się to udawało, bywały także spotkania, w których to właśnie on dobrym zagraniem czy uderzeniem zaważał o wyniku meczu. Szumilas postanowił zrobić krok w przód i zdecydował się na transfer do Wisły Płock. Pomocnik znalazł się w szerokiej kadrze na pucharowy mecz z Wisłą, jednak nie zameldował się na murawie.
Zagraniczne eksperymenty idą w odstawkę
Z zespołem pożegnało się także kilku obcokrajowców. Przede wszystkim Dario Kristo, który spędził w Tychach jeden sezon. Podczas trwania kampanii 2019/2020 Chorwat był podstawowym obrońcą GKS-u. Linia defensywy tyskiego klubu była jednak bardzo słaba, a zachowanie obrońców wołało czasem o pomstę do nieba. Choć Kristo rozegrał aż 33 mecze w poprzednim sezonie, klub zrezygnował z usług zawodnika.
W tym miejscu warto jeszcze wspomnieć o Polaku. Z Tychów odszedł Marcin Biernat, który przez większą część sezonu tworzył duet defensywny ze wspomnianym wyżej Chorwatem. Biernat w lipcu nie rozegrał ani jednego meczu i klub zdecydował się pożegnać także z nim. Odejście dwóch podstawowych środkowych obrońcach świadczy o tym, że zawodnicy ci naprawdę nie potrafili odnaleźć się w klubie i ze sobą współpracować.
Keon Daniel spędził w GKS-ie co prawda dwa sezony, ale także nie pokazał się z fenomenalnej strony. Defensywny pomocnik często stanowił o sile defensywnej tyskiego klubu, a na pozycjach skupionych na obronie „Trójkolorowi” naprawdę potrzebowali rewolucji. Keon opuścił drużynę, stając się jej ofiara. 33-letni reprezentant Trynidadu i Tobago pozostaje obecnie bez klubu.
Inny defensywny pomocnik – Wilson Kamavuaka – przetrwał w Tychach tylko pół sezonu. Kongijczyk miał być sporym wzmocnieniem, w końcu zaliczył wiele występów na wysokim poziomie. Na swoim koncie ma między innymi kilkanaście występów w Bundeslidze, ponad 50 na jej zapleczu, grał także w austriackiej czy belgijskiej ekstraklasie. Tymczasem w Fortuna 1. Lidze udało mu się zaliczyć jedynie dziesięć występów, a GKS szybko poznał się na jego przeciętnych umiejętnościach, oddelegowując zawodnika z klubu. 30-latek także wciąż pozostaje bez klubu.
Atut
Najmocniejszą stroną zespołu z Tychów jest zdecydowanie blok ofensywny zespołu. Z roku na rok GKS strzela coraz więcej goli, w sezonie 2019/2020 było to aż 60 trafień. Choć w końcówce na dobre rozstrzelało się Podbeskidzie Bielsko-Biała, tyszanie uzyskali drugi najlepszy wynik w lidze. Do zespołu dołączyli nowi zawodnicy jak Nowak czy Biel, którzy – przy odrobinie szczęścia – powinni dać od siebie sporo, jeśli chodzi o bramki.
Niewiadoma
Zdecydowanie za największą niewiadomą w tym sezonie możemy uznać linię obrony GKS-u. Tyszanie zmagają się z problemem tracenia wielu bramek rokrocznie, a teraz w kadrze nastąpiła prawdziwa rewolucja, jeśli chodzi o pozycje defensywne. Mało tego, dwa przegrane mecze kontrolne i strata siedmiu bramek w trzech spotkaniach (sparingi i starcie w Pucharze Polski) wcale nie napawają optymizmem. Przed GKS-em jeszcze tylko kilka dni na to, aby przed pierwszym ligowym starciem poprawić pewne niedociągnięcia w grze defensywnej.
Trzy rzeczy, które wydarzą się w tym sezonie
1. Grad bramek
GKS chyba przyzwyczaił nas już do tego, że potrafi strzelać bramki. Wynik w poprzednim sezonie mówi sam za siebie, a kto wie, czy i w nadchodzącej kampanii nie będzie nawet lepiej. Gole w zespole tyszan zazwyczaj strzelają wszyscy – od napastników, przez pomocników, aż do środkowych obrońców, którzy włączają się do gry przy stałych fragmentach.
2. Tyszanie wyminą się z barażami
GKS ma spory potencjał, ale – według nas – w tym roku znów minimalnie zabraknie im do tego, aby znaleźć się wśród najlepszej szóstki zespołów sezonu 2020/2021. Przede wszystkim nie wiemy wciąż, czego spodziewać się po zupełnie odświeżonej defensywie. Jak będzie funkcjonować? W końcu GKS przegrał jak na razie wszystkie mecze nowego sezonu – czy to czysto kontrolne, czy oficjalne. Runda jesienna z pewnością zweryfikuje nasze słowa.
3. Zmiana w defensywie nie przyniesie większych zmian
Zaryzykujemy stwierdzenie, że tyszanie wciąż będą tracić sporo bramek. Trener Derbin już od jakiegoś czasu nie potrafi znaleźć remedium na problem, który dotyka GKS. Rewolucja w składzie powinna pomóc, ale nie w takim stopniu, w jakim wszyscy tego oczekują. W meczach kontrolnych GKS miał spory problem z bronieniem dostępu do własnej bramki i myślimy, że w tym sezonie – a przynajmniej jego jesiennej części – będzie podobnie.
Dziesiąte miejsce w poprzednim sezonie nie powinno nikogo dziwić. Pomimo tego pozostał pewien niedosyt. GKS do końca walczył o udział w barażach do ekstraklasy. Koniec końców zabrakło naprawdę niewiele. Przed tyszanami kolejny sezon, ale czy przyniesie on upragnione miejsce w pierwszej szóstce? Czy mogą po cichu marzyć o najlepszej lidze w Polsce?
GKS najbliżej awansu do ekstraklasy w ostatnich latach znalazł się w roku 2018. Tylko kilku punktów zabrakło do tego, aby wyprzedzić Zagłębie Sosnowiec, które rok później z hukiem powróciło na zaplecze elity polskiej piłki. Tyszanie zajęli wówczas czwarte miejsce. Wprowadzenie baraży o awans do ekstraklasy dało zespołowi nowe nadzieje. Na to, że być może tą, nieco okrężną, drogą uda się ten awans wywalczyć.
Niestety w poprzednim roku zabrakło nieco jakości. Choć przez długi czas tyszanie byli najbardziej bramkostrzelną ekipą w lidze, tracili ogromną liczbę bramek. W sumie aż 53, co jest największą liczbą, biorąc pod uwagę górną połowę tabeli, w której tyszanie znaleźli się po zakończeniu sezonu. Niefrasobliwość w defensywie sprawiła, że GKS cały czas czekać musi na awans. A i problem od wielu lat pozostaje ten sam. Od momentu awansu, czyli przez cztery ostatnie sezony, tyszanie tracili średnio 46,5 gola na kampanię.
Przygotowania do sezonu
Do boju „Trójkolorowi”!
Po krótkiej przerwie między sezonami piłkarze GKS-u Tychy powrócili do treningów. Przygotowania do kampanii 2020/2021 ruszyły w poniedziałek 10 sierpnia. Czasu było więc niewiele, bo pierwszy mecz czekał zespół już w najbliższą sobotę. Mowa o pucharowym starciu z Wisłą Płock, w którym to ekipa z ekstraklasy była zdecydowanym faworytem.
Artur Derbin miał do swojej dyspozycji nieco odmieniony skład. Kilku zawodników odeszło z klubu, pojawili się także nowi gracze. A trener miał zaledwie kilka dni na to, aby dobrze ich poznać i ustawić skład zespołu na mecz z Wisłą Płock. Niespodzianką nie była zatem porażka już w pierwszej rundzie Pucharu Polski. Wisła ograła tyszan 2:1, a jedyną bramkę dla GKS-u w tym spotkaniu zdobył Kamil Szymura, dla którego był to debiut w drużynie „Trójkolorowych”. To był jednak dopiero sam początek przygotowań zespołu do nowego sezonu.
Wyjazd do Grodziska
Kilka dni po meczu, dokładnie 17 sierpnia, trener Derbin zabrał swoich podopiecznych do Grodziska Wielkopolskiego. Tam na zawodników czekało sześć dni intensywnych przygotowań. Zawodnicy GKS-u rozegrali w tym czasie także dwa sparingi przeciwko zespołom ze szczebla centralnego. W obozie uczestniczyło także aż pięciu golkiperów, którymi zajmował się trener bramkarzy tyskiego klubu, Tomasz Rogala.
Pierwszy mecz tyszanie zagrali przeciwko beniaminkowi II ligi, zespołowi KKS-u Kalisz. Kaliszanie okazali się naprawdę wymagającym rywalem. GKS dał sobie strzelić dwie bramki, a jedynego gola dla zespołu ze Śląska zdobył Damian Nowak. Była to pierwsza bramka napastnika w barwach tyskiego klubu. W poprzednim sezonie występował on dla Radomiaka Radom, w którym sześć razy trafiał do siatki.
Tuż przed powrotem do Tychów „Trójkolorowi” rozegrali także mecz przeciwko Widzewowi Łódź. Już do przerwy GKS przegrywał 0:2, a jedną z bramek strzelił Merveille Fundambu – gracz, który wzbudza ostatnio spore zainteresowanie. Gola od siebie dorzucił Karol Czubak, a honor drużyny z Tychów uratował Dawid Kasprzyk. 20-latek w poprzednim sezonie wielokrotnie występował na boiskach Fortuna 1. Ligi, strzelił jedną bramkę, a także zanotował asystę.
– Był to okres wzmożonej pracy, poznawania siebie, doskonalenie naszego sposobu grania. Nie jesteśmy zadowoleni z wyników na tym zgrupowaniu. Moglibyśmy powiedzieć, że to sprawa drugorzędna, ale… Każde zwycięstwo buduje. Czekamy z niecierpliwością na mecz ligowy. (…) Rozmawiamy cały czas na temat sposobu naszej gry, cały czas to analizujemy, wdrażamy. Natomiast widać pewne niedoskonałości związane z tym, że wciąż się zgrywamy, a czas nie jest naszym sprzymierzeńcem. Chcemy go jednak maksymalnie wykorzystać. Jednak gra w defensywie w dalszym ciągu jest do poprawy – mówi dla klubowej telewizji Artur Derbin, podsumowując zgrupowanie oraz spotkania kontrolne.
Gest sponsora
W tym sezonie firma Hummel przygotowała dla tyszan specjalne koszulki na nadchodzący sezon. W koszulki wkomponowano nazwiska osób, które w trudnym czasie, gdy rozgrywki zostały wstrzymane, wsparły klub i dołożyły swoją cegiełkę, aby GKS mógł kontynuować swoje działanie. Zarówno ciemnozielone, jak i białe trykoty prezentują się bardzo dobrze, a pomysł jest – trzeba to przyznać – niezwykle oryginalny.
Nowak ocenia szanse na awans
Jeszcze przed wyjazdem do Grodziska Wielkopolskiego na klubowym kanale YouTube pojawił się krótki wywiad z Damianem Nowakiem. Sami posłuchajcie, co nowy nabytek GKS-u Tychy mówi o transferze do klubu oraz o szansach tyszan na awans.
Transfery
W tej sferze działo się w Tychach naprawdę sporo. Wielu zawodników pożegnało się z klubem, wielu zajęło ich miejsce. Ale po kolei – zacznijmy od omówienia najciekawszych nabytków tyskiego klubu. O jednym, Nemanji Nediciu, pisaliśmy już wcześniej. Przejdźmy zatem dalej.
Z GKS-u do GKS-u
Do tyskiego zespołu dołączyła gwiazda innego GKS-u. Bartosz Biel, bo o nim mowa, to były kapitan GKS-u Bełchatów. Teraz przywdzieje trójkolorowy trykot. Dość niski, bo mierzący zaledwie 169 centymetrów, prawy pomocnik powinien być dość znacznym wzmocnieniem. W poprzednim sezonie strzelił dziewięć bramek i zanotował trzy asysty. Powinien zatem idealnie wkomponować się w silny w ofensywie tyski zespół.
Tyszanie w tym okienku zgarnęli także drugą stronę drugiej linii zespołu z Bełchatowa. Lewy skrzydłowy nie błyszczał jednak tak jak jego kolega z zespołu. Krzysztof Wołkowicz, nowy nabytek GKS-u, w poprzednim sezonie strzelił tylko dwie bramki, choć na boisku otrzymał dość dużo czasu. W Bełchatowie dorzucił także trzy asysty, biorąc w sumie udział w pięciu golach drużyny.
Kamil Szymura dołączył za to do „Trójkolorowych” z jeszcze innego GKS-u. Obrońca występował wcześniej w zespole z Jastrzębia, a latem przeniósł się do Tychów. Choć z początku nie otrzymywał szans, druga część sezonu w GKS-ie Jastrzębie należała do niego. Występował nawet z opaską kapitana na ramieniu. „Zielono-czarno-żółci” zaliczyli jednak bardzo słabą wiosnę, a Szymura zdecydował się zmienić barwy i powalczyć z tyszanami o ekstraklasę.
Krótka przerwa Nowaka
Do Tychów przeniósł się także Dominik Nowak, za którym bardzo długi sezon w pierwszej lidze. Nowak w barwach Radomiaka Radom zagrał w barażach o ekstraklasę. Piłkarze z Mazowsza w finale ulegli jednak Warcie Poznań. W meczu półfinałowym, przeciwko Miedzi Legnica, Nowak zdobył nawet bramkę. Poprzedni sezon zakończył jednak z dorobkiem sześciu trafień. Lepiej prezentowali się chociażby Patryk Mikita czy Leandro (choć ten w tym sezonie wykręcił podobne liczby), a Nowak postanowił zmienić pracodawcę i trafił ostatecznie do GKS-u.
Kto opuścił Tychy?
Z GKS-em pożegnało się także kilku piłkarzy. Ken Kallaste wrócił do rodzinnej Estonii, gdzie przywdział barwy mistrza kraju, Flory Tallin. Tam zagrał już w trzech spotkaniach, w tym w eliminacjach do Ligi Mistrzów. Estończycy pożegnali się jednak z turniejem po porażce w serii rzutów karnych. Piłkarz Tychy opuścił już w lipcu i najwyraźniej nie znalazł miejsca w planach trenera Derbina.
W rodzinne strony powrócił także Omar Monterde, który w tym sezonie zagra w klubie CF Zamora, czyli III lidze hiszpańskiej. Napastnik w poprzednim sezonie zaprezentował się ze słabej strony, strzelił tylko trzy bramki, w końcu przestał łapać się nawet do szerokiej kadry swojego zespołu.
Sporą stratą dla tyszan może być za to odejście Wojciecha Szumilasa. 23-letni pomocnik w Tychach często wchodził z ławki jako swego rodzaju super-zmiennik mający rozruszać nieco grę GKS-u. I faktycznie wielokrotnie mu się to udawało, bywały także spotkania, w których to właśnie on dobrym zagraniem czy uderzeniem zaważał o wyniku meczu. Szumilas postanowił zrobić krok w przód i zdecydował się na transfer do Wisły Płock. Pomocnik znalazł się w szerokiej kadrze na pucharowy mecz z Wisłą, jednak nie zameldował się na murawie.
Zagraniczne eksperymenty idą w odstawkę
Z zespołem pożegnało się także kilku obcokrajowców. Przede wszystkim Dario Kristo, który spędził w Tychach jeden sezon. Podczas trwania kampanii 2019/2020 Chorwat był podstawowym obrońcą GKS-u. Linia defensywy tyskiego klubu była jednak bardzo słaba, a zachowanie obrońców wołało czasem o pomstę do nieba. Choć Kristo rozegrał aż 33 mecze w poprzednim sezonie, klub zrezygnował z usług zawodnika.
W tym miejscu warto jeszcze wspomnieć o Polaku. Z Tychów odszedł Marcin Biernat, który przez większą część sezonu tworzył duet defensywny ze wspomnianym wyżej Chorwatem. Biernat w lipcu nie rozegrał ani jednego meczu i klub zdecydował się pożegnać także z nim. Odejście dwóch podstawowych środkowych obrońcach świadczy o tym, że zawodnicy ci naprawdę nie potrafili odnaleźć się w klubie i ze sobą współpracować.
Keon Daniel spędził w GKS-ie co prawda dwa sezony, ale także nie pokazał się z fenomenalnej strony. Defensywny pomocnik często stanowił o sile defensywnej tyskiego klubu, a na pozycjach skupionych na obronie „Trójkolorowi” naprawdę potrzebowali rewolucji. Keon opuścił drużynę, stając się jej ofiara. 33-letni reprezentant Trynidadu i Tobago pozostaje obecnie bez klubu.
Inny defensywny pomocnik – Wilson Kamavuaka – przetrwał w Tychach tylko pół sezonu. Kongijczyk miał być sporym wzmocnieniem, w końcu zaliczył wiele występów na wysokim poziomie. Na swoim koncie ma między innymi kilkanaście występów w Bundeslidze, ponad 50 na jej zapleczu, grał także w austriackiej czy belgijskiej ekstraklasie. Tymczasem w Fortuna 1. Lidze udało mu się zaliczyć jedynie dziesięć występów, a GKS szybko poznał się na jego przeciętnych umiejętnościach, oddelegowując zawodnika z klubu. 30-latek także wciąż pozostaje bez klubu.
Atut
Najmocniejszą stroną zespołu z Tychów jest zdecydowanie blok ofensywny zespołu. Z roku na rok GKS strzela coraz więcej goli, w sezonie 2019/2020 było to aż 60 trafień. Choć w końcówce na dobre rozstrzelało się Podbeskidzie Bielsko-Biała, tyszanie uzyskali drugi najlepszy wynik w lidze. Do zespołu dołączyli nowi zawodnicy jak Nowak czy Biel, którzy – przy odrobinie szczęścia – powinni dać od siebie sporo, jeśli chodzi o bramki.
Niewiadoma
Zdecydowanie za największą niewiadomą w tym sezonie możemy uznać linię obrony GKS-u. Tyszanie zmagają się z problemem tracenia wielu bramek rokrocznie, a teraz w kadrze nastąpiła prawdziwa rewolucja, jeśli chodzi o pozycje defensywne. Mało tego, dwa przegrane mecze kontrolne i strata siedmiu bramek w trzech spotkaniach (sparingi i starcie w Pucharze Polski) wcale nie napawają optymizmem. Przed GKS-em jeszcze tylko kilka dni na to, aby przed pierwszym ligowym starciem poprawić pewne niedociągnięcia w grze defensywnej.
Trzy rzeczy, które wydarzą się w tym sezonie
1. Grad bramek
GKS chyba przyzwyczaił nas już do tego, że potrafi strzelać bramki. Wynik w poprzednim sezonie mówi sam za siebie, a kto wie, czy i w nadchodzącej kampanii nie będzie nawet lepiej. Gole w zespole tyszan zazwyczaj strzelają wszyscy – od napastników, przez pomocników, aż do środkowych obrońców, którzy włączają się do gry przy stałych fragmentach.
2. Tyszanie wyminą się z barażami
GKS ma spory potencjał, ale – według nas – w tym roku znów minimalnie zabraknie im do tego, aby znaleźć się wśród najlepszej szóstki zespołów sezonu 2020/2021. Przede wszystkim nie wiemy wciąż, czego spodziewać się po zupełnie odświeżonej defensywie. Jak będzie funkcjonować? W końcu GKS przegrał jak na razie wszystkie mecze nowego sezonu – czy to czysto kontrolne, czy oficjalne. Runda jesienna z pewnością zweryfikuje nasze słowa.
3. Zmiana w defensywie nie przyniesie większych zmian
Zaryzykujemy stwierdzenie, że tyszanie wciąż będą tracić sporo bramek. Trener Derbin już od jakiegoś czasu nie potrafi znaleźć remedium na problem, który dotyka GKS. Rewolucja w składzie powinna pomóc, ale nie w takim stopniu, w jakim wszyscy tego oczekują. W meczach kontrolnych GKS miał spory problem z bronieniem dostępu do własnej bramki i myślimy, że w tym sezonie – a przynajmniej jego jesiennej części – będzie podobnie.