Ekstraklasa wróciła do Lublina po 32 latach rozłąki. Spośród beniaminków w ostatnich dziesięciu latach, nie licząc debiutantów, dłużej na grę w najwyższej klasie rozgrywkowej czekali tylko w Radomiu. Zespół z Lubelszczyzny za wszelką cenę będzie chciał teraz udowodnić, że awans nie był dziełem przypadku. U jego sterów najmłodszy szkoleniowiec na tym szczeblu. Czy Motor Lublin może być czarnym koniem rozgrywek w sezonie 2024/2025?
Niespełna dwa lata temu Motor Lublin po jedenastu rozegranych kolejkach zajmował ostatnie miejsce w tabeli 2. ligi. Postawiono na Goncalo Feio, debiutanta na stanowisku pierwszego trenera w seniorskiej piłce, a jednocześnie silną osobowość… momentami nawet zbyt silną.
Dziś jednak zarówno Motor, jak i portugalski szkoleniowiec, choć nie razem, to są w ekstraklasie. To, co zbudował w Lublinie Feio, na wyższy szczebel wprowadził jego asystent, Mateusz Stolarski. Głośne zapowiedzi prezesa Jakubasa o ekstraklasie dla Motoru do 2025 roku nieoczekiwanie stały się rzeczywistością. Rzeczywistością, w której zespół z województwa lubelskiego nie zamierza być chłopcem do bicia.
Motor Lublin i przygotowania do sezonu
Piłkarze Motoru Lublin do treningów wrócili już w połowie czerwca. W trakcie letnich przygotowań rozegrali pięć spotkań kontrolnych (dwa zwycięstwa, dwa remisy i jedna porażka) oraz odbyli kilkudniowe zgrupowanie w Sochocinie.
– Jeśli chodzi o przygotowania i sparingi, to oceniłbym je pozytywnie. Motor grał z trzema rywalami z ekstraklasy i nie przegrał (jedna wygrana i dwa remisy). Jeśli mam wskazać, co najbardziej wyszło na plus, to moim zdaniem intensywność, organizacja, kultura gry.
Z ligowymi przeciwnikami Motor nie odstawał, a długimi fragmentami był nawet lepszy. Na minus przede wszystkim to, że na pięć sparingów tylko raz udało się zachować czyste konto – mówi nam Tomasz Pluta, ekspert w temacie beniaminka z Lubelszczyzny.

Transfery
Na ten moment (16 lipca 2024) szeregi Motoru Lublin zasiliło pięciu nowych zawodników (ponadto z wypożyczeń powrócili Romanowski, Kosior, Kisiel i Bartnik).
Środek pola ekipy Mateusza Stolarskiego wzmocnił Krzysztof Kubica, były piłkarz Górnika Zabrze, a ostatnio włoskiego Benevento. – Musi się odbudować. Motor pokazał już, że potrafi odbudowywać zawodników, np. Mraza i Scaleta. Ma zwiększyć możliwości na pozycji nr 8, gdzie w zeszłym sezonie brakowało kogoś, kto weźmie to na swoje barki obok Wolskiego. Świetne warunki fizyczne, gra głową, mobilność, wybieganie, uderzenie z dystansu, również kreatywność – wylicza Pluta.
Nowym liderem defensywy ma być natomiast Marek Bartoš, sprowadzony ze Słowacji. –













