Po finale Ligi Mistrzów Loris Karius został wyśmiany praktycznie przez cały świat. Nazwisko golkipera w przeciągu kilku tygodni stało się synonimem błędu, kompromitacji oraz nieudanych interwencji. Przed rozpoczęciem przygotowań do nowego sezonu wszystkie oczy były zwrócone na niemieckiego bramkarza. Czy odbuduje się psychicznie? Czy to koniec Lorisa Kariusa na Anfield Road? Po dwóch sparingach Liverpoolu z dużą dozą prawdopodobieństwa można odpowiedzieć twierdząco na to drugie pytanie.
Nie jest wielkim odkryciem stwierdzenie, iż obsada bramki, a raczej jej brak jest od lat sporym problemem Liverpoolu. Rozwiązaniem miał być Simon Mignolet, lecz nie sprostał zadaniu. Dlatego pozyskano Lorisa Kariusa. Jednak po dwóch latach niemieckiego golkipera na Anfield Road zawodnik jest na najlepszej drodze, by nie spełnić pokładanych w nim oczekiwań.
Złe dobrego początki
Kariera Lorisa Kariusa w barwach Liverpoolu to istna sinusoida. Golkiper pobyt na Anfield Road rozpoczął od dwumiesięcznej przerwy spowodowanej złamaną ręką. Gdy powrócił do pełnej sprawności fizycznej, otrzymał spory kredyt zaufania od Jürgena Kloppa. Loris Karius został pierwszym bramkarzem „The Reds” mimo licznych wątpliwości co do faktycznych umiejętności niemieckiego golkipera. Aż do wyjazdowego spotkania z Bournemouth, które po raz pierwszy zachwiało byłym zawodnikiem FSV Mainz.
Mecz z „The Cherries” po dwóch szybko strzelonych bramkach przez Liverpool zapowiadał spokojne popołudnie dla podopiecznych Jürgena Kloppa. Jednak rozluźnienie w drugiej połowie sprawiło, iż spotkanie rozpoczęło się na nowo. Duża w tym zasługa defensywy Liverpoolu oraz Lorisa Kariusa, którzy niepewnymi interwencjami nakręcali ataki gospodarzy. Jednak kulminacyjnym momentem słabego występu Niemca była fatalna interwencja w 93. minucie, która przesądziła o porażce „The Reds”. Błąd Lorisa Kariusa sprawił, że do końca sezonu podstawowym bramkarzem „The Reds” był Simon Mignolet.
https://www.youtube.com/watch?v=05YJ_iBZmcg
Początek kampanii 2017/2018 to oczekiwanie niemieckiego golkipera na odkupienie win. Klubowa hierarchia bramkarzy nie uległa zmianie, lecz system rotacji wprowadzony przez Jürgena Kloppa spowodował, że Loris Karius regularnie grał w meczach pucharowych. W tym także spotkaniach w ramach Ligi Mistrzów.
Niemiec nie unikał sporych błędów, jednak jeszcze słabsza dyspozycja Simona Mignoleta (w meczach ligowych) sprawiła, że Loris Karius został ponownie podstawowym golkiperem Liverpoolu. W połowie stycznia obecnego roku menedżer „The Reds” publicznie ogłosił zmianę w hierarchii klubowych bramkarzy.
– Z bramkarzami należy postępować w taki sposób. Zazwyczaj mówię, że wybór golkipera to decyzja wyłącznie na konkretny mecz, ale dzisiaj wystąpi Karius i pozostanie w bramce na kolejne spotkania – oświadczył Jürgen Klopp przed starciem z Manchesterem City.
– Loris (Karius) jest teraz numerem jeden. Może popełnić błędy, takie jest życie, ale nie nastąpi żadna zmiana w bramce w najbliższym czasie – zadeklarował menedżer Liverpoolu.











