Sevilla po czterech kolejkach fazy grupowej Ligi Mistrzów na swoim koncie nie ma ani jednego zwycięstwa. To sprawia, że do spotkania z VfL Wolfsburg podchodzą z nożem na gardle. O trzy punkty może być niesamowicie trudno, bo rywali z Niemiec podejmą bez kilku istotnych zawodników. Dlaczego Sevilli nie wychodzi w Lidze Mistrzów?
Statystyki zakłamują rzeczywistość, wiemy to od dawna. Mówiąc o Sevilli, jest to jeszcze bardziej zauważalne. Drużyna Julena Lopeteguiego w tabeli La Liga zajmuje trzecią lokatę z dwupunktową stratą do lidera – Realu Madryt, z którym zmierzy się w niedzielę. Zdobycze punktowe przykrywają problemy, z jakimi boryka się Sevilla od początku sezonu.
Sevilla poczuła się zbyt mocna?
W poprzednim sezonie Julen Lopetegui doprowadził drużynę z Estadio Ramón Sánchez Pizjuán do czwartego miejsca. Nie byłoby w tym nic wspaniałego, wszak Sevilla sezon wcześniej zakończyła kampanię lokatę wyżej, ale w sezonie 2020/2021 zdobyła rekordową liczbę 77 punktów. Klub od wielu lat pragnął dołączyć do ścisłego topu La Liga i być kandydatem do mistrzostwa.
Władze klubu wiedziały jednak, że nie uda się tego dokonać bez solidnych wzmocnień. Dlatego też w letnim okienku Monchi wydał prawie 40 milionów euro na sprowadzenie sześciu zawodników. Wśród nich znaleźli się chociażby wyróżniający się w barwach Hueski napastnik Rafa Mir czy dobry środkowy pomocnik Borussii Dortmund i reprezentacji Danii, Thomas Delaney. Jedynym ważnym piłkarzem, który opuścił klub, był Bryan Gil, który słoneczną Sewillę zamienił na deszczowy Londyn, podpisując kontrakt z Tottenhamem.
Od początku sezonu kibice mogą mieć spore zastrzeżenia do postawy poszczególnych zawodników. Słabo na starcie kampanii wyglądał lider środka pola, Ivan Rakitić. Problemy z kontuzjami ciągną się także za Youssefem En-Nesyrim, najlepszym strzelcem poprzedniego sezonu. Papu Gomez w dalszym ciągu nie potrafi nawiązać do poziomu, na jakim występował w barwach Atalanty Bergamo.
Sevilla popełnia sporo błędów w defensywie, w trwającym sezonie zawodnicy Julena Lopeteguiego sprokurowali już sześć rzutów karnych. Połowa z nich była właśnie w Lidze Mistrzów, w której nie bronią ich wyniki. Jest źle, bardzo źle.
Oczywiście Sevilla zna lepiej drużyny w La Liga niż Salzburg, Lille czy Wolfsburg. W Lidze Mistrzów trudniej jest zaryzykować, to tylko sześć spotkań, kiedy w La Liga tych meczów jest 38. Mimo to Sevilla nie ma już miejsca na pomyłkę. Albo wygra oba spotkania, albo odpada.











