Sevilla FC po raz kolejny potwierdziła, że czuje się znakomicie na arenie międzynarodowej. Po reformie rozgrywek w sezonie 2009/2010 hiszpański klub już czwarty raz triumfował w Lidze Europy. Biorąc pod uwagę także Puchar UEFA, był to już szósty triumf sewilczyków w tych rozgrywkach. Po świetnej pierwszej połowie i słabszej drugiej części gry Sevilla pokonała Inter 3:2.
Każda z drużyn dotarła do finału Ligi Europy na swój sposób. Sevilla brała udział w tych europejskich rozgrywkach od samego początku. Piłkarze z Hiszpanii swoje spotkania rozgrywali w grupie A, którą bardzo pewnie z dorobkiem 15 punktów wygrali. Podopieczni Julena Lopeteguiego przegrali tylko ostatni mecz z Apoelem Nikozja, kiedy awans do fazy pucharowej mieli już zapewniony.
Z kolei Inter Mediolan rozpoczął swoją przygodę w Lidze Europy dopiero wiosną. Mediolańczycy zostali do niej „zdegradowani” z Ligi Mistrzów, po tym jak zajęli trzecie miejsce w jednej z najmocniejszych grup. Zespół z Włoch zaprezentował się w najbardziej prestiżowych rozgrywkach z dość dobrej strony, ale koniec końców nie był w stanie uplasować się ani przed FC Barcelona ani przed Borussią Dortmund.
Sevilla w fazie pucharowej zaczęła się rozkręcać z meczu na mecz. Hiszpanie eliminowali po wznowieniu rozgrywek AS Roma, Wolverhampton, a także Manchester United. Wygrane spotkania z tak mocnymi rywalami musiały zrobić wrażanie na Interze.
Wydaje się, że teoretycznie łatwiejszą drogę do Kolonii mieli Włosi. Getafe, Leverkusen i Szachtar – od tych rywali lepsi okazali się podopieczni Antonio Conte. Podobnie jak ich dzisiejsi przeciwnicy także Inter zaimponował szczególnie w ostatnim spotkaniu. Piłkarze z północy Włoch zmiażdżyli ukraiński zespół i odnieśli okazałe zwycięstwo 5:0.
Świetna reklama futbolu w pierwszej części gry
W pierwszej połowie meczu działo się bardzo dużo, a wynik zmieniał się aż czterokrotnie. Już w 3. minucie rzut karny dla swojego zespołu wywalczył po szybkiej kontrze Romelu Lukaku. Belg kolejny raz udowodnił, że bardzo trudno go zatrzymać, kiedy odwróci się przodem do bramki. Sam poszkodowany pewnie wykorzystał „jedenastkę”.
Na odpowiedź nie trzeba było długo czekać. Strata bramki nie podziałała negatywnie na zawodników z Hiszpanii, którzy zadali swojemu rywalowi dwa ciosy. Dwukrotnie strzałem głową Samira Handanovicia pokonał Luuk de Jong. Obecność Holendra w podstawowej jedenastce mogła być małym zaskoczeniem, ponieważ w ostatnich spotkaniach były gracz PSV wchodził zazwyczaj z ławki rezerwowych.
Nie był to jednak koniec festiwalu strzeleckiego w tej części gry. Do wyrównania doprowadził Diego Godin, który wykorzystał dokładne dośrodkowanie Marcelo Brozovicia.
Optyczną przewagę przez większość czasu miała Sevilla, jednak nie potrafiła ona w pierwszych 45 minutach potwierdzić swojej przewagi. Inter odgrażał się swojemu rywalowi groźnymi kontrami, co zaowocowało premierowym trafieniem.











