Już tylko dwa mecze dzielą nas od wielkiego finału Ligi Europy na Stadionie Narodowym w Warszawie. Dziś odbyły się pierwsze mecze półfinałowe, w których Sevilla wygrała 3:0 z Fiorentiną, a Napoli zremisowało 1:1 z Dnipro Dniepropetrowsk.
SEVILLA – FIORENTINA
Tegoroczny półfinał jest dla drużyny z Andaluzji czwartym w ostatnich dziewięciu sezonach. We wszystkich poprzednich przypadkach Sevilla zdobywała Puchar UEFA w latach 2005/2006 i 2006/2007 oraz Ligę Europy w poprzednim sezonie. Jeśli chodzi o drużynę z Florencji, to ostatnie trofeum zdobyła ona w 2001 roku, wygrywając Puchar Włoch.
Na przedmeczowych konferencjach obaj szkoleniowcy podkreślali klasę dzisiejszego rywala, równie mocno zaznaczając, że chcą dzisiejsze spotkanie wygrać. Emery udowodnił to, wystawiając na prawej stronie obrony skrzydłowego Aleiksa Vidala. Montella liczył w ofensywie na tercet: Gomez, Joaquin, Salah.
Początek spotkania upłynął pod znakiem agresywnego, wysokiego pressingu drużyny z Toskanii. Początkowo „Sevillistas” mieli z tym niemałe problemy. „Viola” bardzo szybko odbierała piłkę i już w piątej minucie stworzyła sobie pierwszą groźną sytuację, jednak Mario Gomez przeniósł piłkę nad bramką. Po kwadransie do głosu doszli gospodarze, co wiązało się z osłabnięciem pressingu stosowanego przez gości. Gra wyrównała się. Akcja przenosiła się z jednej bramki pod drugą w bardzo szybkim tempie. Zero kalkulowania, zero kombinowania, piłkarze potwierdzili słowa trenerów z konferencji. Obie drużyny chciały to spotkanie wygrać.
Bardzo aktywny w tej części meczu był lewy obrońca Sevilli, Benoit Tremioulinas. To on w 18. minucie spotkania zgrywał piłkę z lewej strony do Carlosa Bacci, który rozegrał piłkę jeszcze szerzej do prawej strony. Tam niepilnowany znalazł się Aleix Vidal, który swoim strzałem nie dał szans Neto. Sevilla prowadziła 1:0.
https://vine.co/v/eZY9bAJZUeW
Po golu mocniej przycisnęła Fiorentina, jednak świetnie w bramce spisywał się rezerwowy na co dzień bramkarz „Palanganas”, Sergio Rico. Mecz w dalszym ciągu przypominał wahadło, jednak na około 10 minut przed końcem pierwszej połowy Sevilla opanowała sytuację i ograniczyła pozytywne zapędy Fiorentiny do kilku wrzutek.
Początek drugiej połowy wyglądał jak zdecydowana większość pierwszej, jednak tylko przez siedem minut. Wtedy to drugą bramkę tego wieczora zdobył Vidal, który znów znalazł się niepilnowany na prawej stronie. Hiszpan oszukał Neto, który myślał, że ten będzie zagrywał piłkę wzdłuż bramki, i strzelił po krótkim słupku.
https://vine.co/v/eZ3M0lxtml2
Po stracie drugiego gola powietrze zeszło z graczy Montelli. Sevilla kontrolowała przebieg meczu, nie pozwalając Fiorentinie na stworzenie zagrożenia. W 65. minucie Badelj i M’Bia zderzyli się głowami i po chwili obaj opuścili boisko. W miejsce Kameruńczyka pojawił się na nim Kevin Gameiro. Pierwszy kontakt Francuza z piłką dał Sevilli trzeciego gola. Znów z lewej strony zagrywał Tremoulinas. Piłka trafiła do Vidala, który miał chrapkę na hat-tricka, jednak nieczysto trafił w piłkę. Na szczęście dla „Sevillistas”, ta spadła pod nogi Gameiro, któremu nie pozostało nic innego, jak umieścić ją w siatce. Gospodarze kontrolowali przebieg meczu aż do ostatniego gwizdka sędziego i wydaje się, że śmiało mogą rezerwować bilety do Warszawy. Warto zaznaczyć, że kolejne bardzo dobre spotkanie w barwach Sevilli rozegrał Grzegorz Krychowiak.











