Żaden klub w Hiszpanii nie przeżył tego lata tylu klęsk, rozczarowań i upokorzeń, co RCD Mallorca. Problemy finansowe, groźba bankructwa, wykluczenie z europejskich pucharów, exodus najlepszych piłkarzy i… remis z Realem Madryt na inaugurację Liga BBVA.
– To dla nas wspaniały początek sezonu – nie posiadał się z radości, po remisie z „Królewskimi”, trener ekipy z Balearów, Michael Laudrup. – Mówiłem moim piłkarzom, żeby nie zwracali uwagi na klasę rywala i grali swoje i bardzo się cieszę, że moje prośby zostały wysłuchane. Bohaterem Mallorki okazał się izraelski bramkarz Dudu Aouate, który dwoił się i troił, byle tylko nikt z podopiecznych Jose Mourinho nie znalazł drogi do jego bramki. I właśnie heroiczna postawa w niedzielnym meczu 33-letniego golkipera idealnie obrazuje, jak „Barralets” dzielnie walczyli latem, by utrzymać się na piłkarskiej powierzchni.
Serce Ferrera
Rewolucja na Iberostar Stadium, jak od niedawna nazywa się stadion Mallorki, rozpoczęła się w maju. Gregorio Manzano, który – choć z „Czerwono-czarnymi” zajął 5. miejsce w tabeli ligi hiszpańskiej (najwyższe od sezonu 2000-2001) – widząc, w jak fatalnej kondycji finansowej znajduje się jego dotychczasowy pracodawca, postanowił z rezygnować z dalszej pracy przy Came del Rei. Zaraz po Manzano zrejterował również właściciel klubu, Mateu Alemany, który po dwóch latach starań wreszcie znalazł chętnego na przejęcie po nim Mallorki. Cena wywoławcza – symboliczne 2 miliony euro, ale myliłby się ten, kto stwierdził, że potencjalny nabywca trafił na wielką wyprzedaż niczym w „Media Markt”.

Alemany bowiem pozostawił po sobie dług w wysokości 60 milionów euro i węzeł wierzycieli żądających jego szybkiej spłaty. Hiszpański biznesmen długo nie mógł trafić na kupca, który zwietrzyłby w przejęciu Mallorki niezły interes, więc liczył, że znajdzie się kontrahent z sercem, bardziej mający duszę kibica aniżeli wyrachowanego przedsiębiorcy. I ku swojemu zdziwieniu, kogoś takiego znalazł. Urodzony na Balearach Lorenzo Serra Ferrer, nim rozpoczął pracę w Betisie Sewilla, FC Barcelona i AEK Ateny, przez dziewięć lat pracował na Majorce, najpierw jako opiekun zespołów młodzieżowych, a potem w pierwszym zespole. Któż zatem inny mógł przejąć od Alemany’ego upadający klub.
– Będę szczery, przejmując Mallorkę, kierowałem się tylko i wyłącznie sercem – wyznał szczerze Ferrer. Chociaż sam mógłby podjąć kolejne wyzwanie i również objąć kupiony przez siebie klubu (zwłaszcza że nim przejął stery w „Ensaimada Mecanica”, miał ofertę z Malagi), to jednak wolał w spokoju zająć się sprawami organizacyjnymi, których w biurze było więcej niż latem turystów na Balearach, prowadzenie zespołu powierzył zaś Duńczykowi Michaleowi Laudrupowi.











