Olimpijska reprezentacja Hiszpanii nie powtórzy sukcesu swoich kolegów z mistrzostw Europy. Podopieczni Luisa Milli sensacyjnie przegrali z Hondurasem 0:1, tym samym odpadając z igrzysk olimpijskich! Bohaterem spotkania został strzelec jedynej bramki, Jerry Bengtson.

Od początku optyczną przewagę mieli Hiszpanie, ale nieźle funkcjonowała defensywa rywali. Równie dobrze prezentował się atak, czego dobitny dowód mieliśmy w 6. minucie spotkania. Doskonałym dośrodkowaniem z lewej strony popisał się Espinoza, a najwyżej do piłki wyskoczył Bengtson, który pewnym uderzeniem głową dał swojej drużynie prowadzenie. Chwilę później za brutalny faul boisko powinien opuścić „Koke”, ale arbiter nad wyraz pobłażliwie potraktował zagranie hiszpańskiego pomocnika. Oszołomieni podopieczni Luisa Milli próbowali szybko odpowiedzieć na utratę bramki, ale wysoki pressing Hondurasu skutecznie im to uniemożliwiał. Hiszpanie wydawali się kompletnie nieprzygotowani na taki rozwój wypadków i nie do końca umieli znaleźć receptę na własną niefrasobliwość. W 18. minucie strzałem z dystansu próbował zaskoczyć Crisanto, ale pomylił się o kilka metrów.
Z biegiem czasu temperatura starcia nieco spadła, a na boisku mało było akcji wzbudzających zachwyt. Usatysfakcjonowani wynikiem piłkarze Luisa Suareza wyczekiwali swoich okazji w postaci kontr, a Hiszpanie konsekwentnie bili głową w mur. W 26. minucie w dobrej sytuacji znalazł się Adrian, ale czujny pozostał golkiper przeciwników, Mendoza. Przykładem bezradności Hiszpanów był kilkudziesięciometrowy pojedynek biegowy kapitana zespołu, Javiego Martineza, z jednym z piłkarzy Hondurasu. Ten pierwszy ostatecznie zmuszony był bronić się faulem, który przypłacił żółtą kartką. To zdecydowanie nie była ta Hiszpania, którą widzieliśmy chociażby na ostatnich mistrzostwach Europy. W 32. minucie z dystansu groźnie uderzał Martinez, ale de Gea nie dał się zaskoczyć. W 36. minucie w odpowiedzi wspaniale w polu karnym znalazł się Mata, ale jego strzał z woleja był minimalnie niecelny. Do przerwy wynik nie uległ już zmianie, a Honduras schodził z jednobramkowym prowadzeniem.

Jeśli ktoś liczył na to, że z początkiem drugiej połowy Hiszpanie rzucą się do huraganowych ataków, musiał się srogo zawieść. Co więcej, to rywale w 50. minucie mieli wymarzoną okazję do podwyższenia prowadzenia! Znakomitym dośrodkowaniem z prawej strony popisał się Najar, a Espinoza główką z najbliższej odległości trafił w słupek! Już po chwili w podobnej sytuacji znalazł się Adrian, ale i tym razem na przeszkodzie stanął szkielet bramki, a piłka odbiła się od poprzeczki. Wraz z upływem czasu przewaga Hiszpanów stopniowo rosła, lecz w ich poczynaniach za dużo było nerwowości i braku dokładności, toteż niewiele z tej dominacji wynikało. W 67. minucie znakomitą indywidualną akcją popisał się Muniain, który minął kilku piłkarzy rywala, jednak piłka po jego uderzeniu zatrzymała się na słupku bramki strzeżonej przez Mendozę! Chwilę później golkiper Hondurasu popisał się bajeczną interwencją po strzale głową Rodrigo.











