Miniony sezon dla West Ham United był przeciętny. Dosłownie i w przenośni. Podopieczni Manuela Pellegriniego uplasowali się dokładnie w połowie ligowej tabeli, kończąc rozgrywki Premier League na 10. miejscu. Jednak aspiracje klubu sięgają znacznie wyżej. Drużyna występująca na londyńskim Stadionie Olimpijskim pragnie powalczyć o coś więcej niż do tej pory. Wyraźnym tego sygnałem są transfery jakie WHU przeprowadza w ostatnich latach. Jednym z nich jest Sebastien Haller – francuski napastnik sprowadzony z Eintrachtu Frankfurt.
Rok temu na wzmocnienia wydano ponad 100 milionów euro, natomiast w trwającym oknie transferowym już 68 milionów. Ta druga kwota jest tym bardziej imponująca, że tyle kosztowało zaledwie dwóch zawodników. Haller trafił do West Ham United za 40 milionów euro. Tym samym stał się najdroższym piłkarzem w historii, jaki zasilił szeregi „Młotów”. Do tej pory rekord należał do Felipe Andersona. Ubiegłoroczne ściągnięcie Brazylijczyka z Lazio uszczupliło klubowy budżet o 38 milionów euro. Haller podpisał z nowym pracodawcą pięcioletnią umowę.
Droga przez Holandię
W wieku 13 lat Sebastien Haller po dobrych występach w mniejszych klubach został piłkarzem akademii AJ Auxerre. Od lat drużyny młodzieżowe AJA uchodzą za jedne z najlepszych nad Sekwaną. Wychowankami akademii „Biało-niebieskich” są chociażby Eric Cantona, Djibril Cisse czy Philippe Mexes. Mając 18 lat, Hallerowi udało się zadebiutować w pierwszej drużynie. Uchodził wówczas za jednego z najbardziej utalentowanych zawodników w klubie
W swoim debiutanckim sezonie na zapleczu Ligue młodemu napastnikowi udało się zagrać w 18 meczach i zdobyć dwa gole. Druga kampania była nieco lepsza – 28 gier i sześć bramek. Jednak trzeba przyznać, że jak na napastnika są to dosyć ubogie statystki. Sezon 2014/2015 Haller rozpoczął w barwach AJ Auxerre, jednak brak miejsca w składzie i słaba skuteczność skłoniły władze klubu do wypożyczenia piłkarza.
Kierunek Haller obrał dosyć nietypowy. Nastał rok 2015, a niespełna 21-letni napastnik trafił do holenderskiego FC Utrecht. Kraj tulipanów nie jest popularnym miejscem wśród francuskich piłkarzy, a zwłaszcza takich, którzy wciąż mają ambicje i liczą na dużą karierę. Sebastien takie aspiracje posiadał (reprezentował Francję na wszystkich szczeblach młodzieżowych), dlatego zasadność wyboru Eredivisie była kwestią sporną.
Decyzja o przenosinach do Utrechtu okazała się słuszna. Pierwsze pół roku – 17 meczów i 11 goli. Władze holenderskiego zespołu zdecydowały się wykupić Francuza z AJ Auxerre. Macierzysty klub Hallera oddał swojego wychowanka za 750 tysięcy euro. Z perspektywy czasu trzeba przyznać, że były to śmieszne pieniądze. Napastnik na dobre zadomowił się w ojczyźnie futbolu totalnego. W pierwszym pełnym sezonie zagrał łącznie w 42 meczach i zanotował 24 trafienia.











