Śląsk Wrocław zakończył poprzedni sezon na dziewiątym miejscu. Na tej samej lokacie uplasował się po rundzie jesiennej. Czy taki stan rzeczy satysfakcjonuje zawodników Śląska? O podsumowanie minionych dwunastu miesięcy poprosiliśmy kapitana wrocławskiego klubu, Sebastiana Milę.
To był udany rok? Jakie były Twoje najlepsze oraz najgorsze momenty?
Najgorszym momentem był początek obecnego sezonu, kiedy to doznaliśmy pięciu porażek z rzędu i w efekcie wylądowaliśmy na przedostatniej pozycji. Wtedy właśnie został zwolniony trener Tarasiewicz. Nie wspominam dobrze tego okresu. Zupełnie inaczej wracam myślami do końca poprzedniego sezonu, kiedy to zostałem uhonorowany tytułem króla asyst ligi.
W przekroju całego roku, jesteś zadowolony z postawy Śląska?

(Wymowna cisza)… Stać nas bez wątpienia na więcej. Może nie na mistrzostwo ani nie na puchary, ale na pewno na lepszą grę. Jeśli utrzymamy formę z końcówki rundy jesiennej, będę mógł mówić, że jestem zadowolony z postawy drużyny.
Wspomniałeś o tym, że spadliście na przedostatnie miejsce, później do klubu przyszedł trener Lenczyk i można powiedzieć, że nastąpiło odrodzenie Śląska. Ile w tym zasługi nowego szkoleniowca?
Ciężko to tak naprawdę jednoznacznie ocenić. Myślę, że powinniśmy podzielić zasługi po równo pomiędzy trenera Tarasiewicza oraz trenera Lenczyka. Trenerowi Tarasiewiczowi trzeba oddać to, że przygotował nas do sezonu, za to trener Lenczyk natchnął w nas nowego ducha, wprowadzając do drużyny nową myśl szkoleniową. Znacznie odświeżył szatnię, co spowodowało awans o kilka pozycji w tabeli.
Przyszło do Was latem kilku nowych zawodników. Który według Ciebie okazał się największym wzmocnieniem?
Myślę, że każdy wniósł do zespołu coś nowego. Sprowadzenie takich zawodników, jak: Waldek Sobota, Przemek Kazimierczak, Łukasz Gikiewicz, który wywalczył ostatecznie miejsce w składzie, oraz Chrisitan Diaz to bez wątpienia dobre posunięcie. Nie można ich traktować w kategoriach transferowych niewypałów. Wręcz przeciwnie – każdy z nich okazał się dużym wzmocnieniem. Pokazali, że mają spore możliwości, ale jednocześnie stać ich na jeszcze lepszą postawę. Musimy stawiać sobie wysokie cele, których efekty – mam nadzieję – będą widoczne w kolejnej rundzie.
Jako pierwszego wymieniłeś Waldemara Sobotę, to na pewno jeden z najlepiej rokujących zawodników Ekstraklasy. Myślisz, że jest w stanie zrobić furorę w lidze?












