Kilkanaście dni temu otrzymaliśmy oficjalną informację o transferze Serafina Szoty. 26-letni piłkarz przeniósł się ze Śląska Wrocław do Arki Gdynia. Kwota transferu nie została upubliczniona, ale z racji wygasającego pod koniec obecnego sezonu kontraktu suma odstępnego nie była zbyt wysoka. Wydaje się, że z tego ruchu zadowolone są obie strony, co jest nieco zaskakujące. O ile entuzjazm Arki Gdynia można zrozumieć, o tyle kibice Śląska wydają się jeszcze szczęśliwsi.
Z reguły gdy pojawia się informacja o odejściu kapitana, można odnieść wrażenie, że z klubu odchodzi bardzo ważna postać. Tymczasem w mediach społecznościowych kibice jasno dają do zrozumienia, że taki obrót spraw bardzo im się podoba. Szota ostatnich miesięcy z pewnością nie może zaliczyć do udanych i od dłuższego czasu spotyka się ze sporą krytyką. Nie jest jednak tak, że już były kapitan Śląska miał wyłącznie słabsze momenty. Był nawet okres, w którym cieszył się dużym szacunkiem wśród kibiców. Co więc tak naprawdę się stało, że dziś kibice z Wrocławia porównują go chociażby do Igorsa Tarasovsa?
Akt 1 – Przyjście Serafina Szoty do Śląska Wrocław
Serafin Szota został ogłoszony piłkarzem Śląska Wrocław kilka tygodni po zakończeniu sezonu 2023/2024. Był to pierwszy transfer świeżo upieczonego wicemistrza Polski. Wcześniej zawodnik występował w barwach Widzewa Łódź, w którym najczęściej odgrywał rolę zmiennika. Przejście do Śląska miało być swego rodzaju nowym rozdaniem w jego karierze. Wielkim entuzjastą tego ruchu był ówczesny trener Jacek Magiera, który widział miejsce dla wychowanka Startu Namysłów w swoim zespole. Śląsk szykował wówczas kadrę na grę w europejskich pucharach, dlatego konieczne było jej poszerzenie. Transfer Szoty był więc jak najbardziej zrozumiały i spotkał się z pozytywnym odbiorem, zwłaszcza że stawianie na piłkarzy z regionu to coś, co kibice chcą oglądać. Pomimo ograniczonej liczby minut w Łodzi profil piłkarski Szoty prezentował się obiecująco. To obrońca, który nie boi się gry piłką, co miało stanowić odmianę względem bułgarskiego duetu defensorów, który w tamtym czasie rządził w linii obrony Śląska.
W początkowych założeniach Serafin Szota miał pełnić funkcję zmiennika dla środkowych obrońców. Jednak plany szybko uległy zmianie ze względu na wakat na lewej stronie obrony. Po odejściu Patryka Janasika i przeciągających się negocjacjach kontraktowych z , którego zabrakło na początku sezonu, Śląsk postawił na rozwiązanie, które ostatecznie się nie sprawdziło. Po odpadnięciu z europejskich pucharów Szota wypadł z pierwszego składu, a jego miejsce zajął młody . Od meczu z Cracovią nie pojawił się już na boisku za kadencji Jacka Magiery i taki stan pozostawał aż do 12 listopada 2024 roku. Wtedy klub ogłosił rozstanie ze szkoleniowcem. Jak się później okazało, był to moment przełomowy dla przyszłości obrońcy w Śląsku.











