Bycie organizatorem tak wielkiej imprezy jak mistrzostwa świata to, jak się okazuje, nie tylko ogromny prestiż, ale i większa szansa na zdobycie pucharu. Spośród 19 rozegranych do tej pory mundiali, aż pięć tytułów mistrzowskich trafiło w ręce gospodarzy. W końcu, jak powiedział kiedyś Dariusz Rzeźniczek, gra u siebie ma ten atut, że gra się u siebie.
To nie przypadek, że organizator turnieju, czy gospodarz meczu staje się jednocześnie pretendentem do wygranej. Historia mistrzostw świata ukazuje nam, jakie znaczenie ma gra u siebie. Nie można nazwać łutem szczęścia czy zbiegiem okoliczności zdobycia tytułów mistrza świata przez 5 gospodarzy w trakcie rozegrania 19 mundiali. W zasadzie takich „domowych wygranych” powinno być sześć, gdyby nie przesłanki polityczne (podczas Pucharu Świata w 1974 roku organizatorem były Niemcy Zachodnie, natomiast tytuł przypadł RFN). Jeżeli ktoś jeszcze nie wierzy w fenomen gospodarza, to warto przyjrzeć się miejscom zajmowanym na podium. Kolejne 5 państw organizujących Puchar Świata znalazło się ostatecznie na piedestale, w tym wicemistrzostwo Brazylii z 1950 roku. Warty odnotowania jest również wynik osiągnięty przez Koreę Południową w 2002 roku, która ostatecznie znalazła się na 4 pozycji. Reasumując, aż 11 razy gospodarze mistrzostw świata odnieśli znaczące sukcesy w tym najbardziej prestiżowym turnieju piłki nożnej.
Nic więc dziwnego, że sam wybór organizatora może być równie emocjonujący jak wydarzenia na arenie piłkarskiej. Już na samym początku historii mistrzostw świata okazało się, że miejsce turnieju może być przyczyną międzynarodowych konfliktów. Pierwszy mundial rozegrany w 1930 roku w Urugwaju stał się przesłanką do zgrzytów z krajami europejskimi. W związku z podróżą trwającą trzy tygodnie na mistrzostwa dotarły wtedy zaledwie cztery drużyny ze Starego Kontynentu. W 1938 roku miejsce organizacji mundialu stało się ponownie kością niezgody pomiędzy państwami Ameryki Południowej a Francją. Drugi raz z rzędu bowiem turniej był organizowany w Europie, skutkiem czego doszło do bojkotu mistrzostw przez Argentynę oraz Urugwaj. W następnych latach wprowadzono więc zasadę naprzemiennej rotacji między kontynentami, aby kraje z całego świata miały szansę zostać organizatorami. Co jednak sprawia, że organizacja turnieju jest tak pożądana, a miejscowi stają się prawie zawsze faworytami do zwycięstwa?
Siła 12-tego zawodnika
O wpływie kibiców na zawodników i mocy trybun chyba nikogo nie trzeba przekonywać. Oddziaływanie fanów na sportowców szybko stało się przedmiotem zainteresowania naukowców, którzy zauważyli, że gospodarze z reguły wygrywają starcia. Kibice swoim zachowaniem wpływają zarówno na graczy, których wspierają, ale także na ich rywali. Jak się okazuje, przeciwnicy wyczuwają wrogie nastawienie kibicujących, co potęguje ich stres i przyczynia się do popełniania większej ilości błędów. Krzyki czy gwizdy skierowane w stronę drużyny przeciwnej bynajmniej nie ułatwiają jej dobrej gry. Dopingowani zawodnicy mogą natomiast cieszyć się lepszymi morale, ponieważ dzięki wsparciu publiki, mają lepszy komfort psychiczny oraz większą motywację do gry. Słysząc śpiew swoich kibiców, widząc oprawę na stadionie, piłkarze mają poczucie odpowiedzialności i świadomość, że nie grają tylko dla siebie. Wtedy mogą dać z siebie wszystko. W przypadku mistrzostw świata presja wywierana na piłkarzy jest chyba największa, ponieważ reprezentują oni cały swój naród, który stoi za zawodnikami murem.











