Dokładnie 12 września 1956 roku Manchester United zmierzył się w Brukseli z tamtejszym Anderlechtem w ramach Pucharu Europejskich Mistrzów Krajowych. Był to zarazem pierwszy mecz „Czerwonych Diabłów” na europejskiej arenie. Dwa lata później wśród najlepszych drużyn na Starym Kontynencie pojawiło się niemieckie Schalke 04 Gelsenkirchen.
Obydwie drużyny wygrały swoje pierwsze starcia w rozgrywkach, które były początkiem wielkiego szału związanego z rywalizacją o Puchar Mistrzów. W kolejnych latach ich losy układały się w różnoraki sposób. United potrafił wygrać w niesamowitych okolicznościach w finale LM, a Schalke w Pucharze UEFA na własnym stadionie przegrywało aż 1:4 z krakowską Wisłą. Wróćmy jednak do początków…
Złe wspomnienia z Madrytu
Od wspomnianego we wstępie meczu z Anderlechtem piłkarze z Manchesteru rozpoczęli swój marsz do półfinału rozgrywek. Tam ulegli jednak znakomitemu Realowi Madryt. W zespole z Santiago Bernabeu grali między innymi tacy piłkarze jak Kopa czy di Stefano. W Manchesterze wielkie umiejętności prezentował już Bobby Charlton, który w kolejnych latach miał zostać legendą klubu i całego angielskiego futbolu. Schalke w swoim pierwszym starcie w europejskich pucharach zdołało dojść do ćwierćfinału, gdzie nie sprostało jednak Atletico Madryt. Jak widać, stolica Hiszpanii nie była szczęśliwa dla obydwu zespołów.
Od tragedii po wielką radość
6 lutego 1958 doszło do tragedii, która na zawsze odmieniła Manchester United. Samolot BEA, wiozący na pokładzie 44 pasażerów, eksplodował przy starcie w skutek awarii silnika. Zginęło 28 osób. Odeszli między innymi Roger Byrne i Tommy Taylor, znakomici piłkarze United. Gdy wydawało się, że klub po tragedii może borykać się przez lata z wielkimi problemami, do pracy zabrał się Matt Busby. Znakomity trener przez kilka lat zbudował najlepszą europejską drużynę. W sezonie 1967/1968 Manchester United zdobył upragniony Puchar Mistrzów. Po drodze do trofeum pokonał między innymi Górnika Zabrze. Według zgodnej opinii angielskiej prasy była to najtrudniejsza przeprawa dla piłkarzy Busby’ego. W finale aż cztery gole dała sobie strzelić Benfika Lizbona, a w ataku brylował niesforny George Best.
Schalke pozostawało w swoim kraju w cieniu wielkiego Bayernu Monachium, w którego składzie brylowali Franz Beckenbauer czy Gerd Muller, a trenerem był niezapomniany Udo Lattek. Bayern wygrywał w Europie i zdobywał wielką miłość niemieckich kibiców, a piłkarze z Gelsenkirchen zeszli na dalszy plan. Dodatkowo później rolę najlepszego niemieckiego zespołu przejął Hambuerger SV. Sukcesów w Europie zdecydowanie w 04 brakowało, a drużyna nawet spadła do drugiej Bundesligi.
Świetny koniec XX wieku
Udane dla obydwu drużyn były lata dziewięćdziesiąte. Już w 1991 roku Manchester United wywalczył Puchar Zdobywców Pucharów i Superpuchar Europy. W rywalizacji o drugie trofeum prowadzeni przez Alexa Fergusona piłkarze wygrali z walecznymi zawodnikami „Czerwonej Gwiazdy” z Belgradu. W 1997 roku do głosu doszło w końcu Schalke. Prowadzeni przez Huuba Stevensa piłkarze z Gelsenkirchen dotarli do finału Pucharu UEFA, gdzie poradzili sobie z Interem Mediolan. Dwumecz był pełen emocji. W Niemczech gospodarze wygrali 1:0 po golu Marca Wilmotsa. Na San Siro Inter wyszedł na prowadzenie dopiero sześć minut przed końcem, a bramkę strzelił znakomity Ivan Zamorano. O wszystkim miały rozstrzygnąć rzuty karne, w których właśnie wspomniany Zamorano nie pokonał Jensa Lehmana. Schalke zdobyło swój pierwszy europejski puchar, a wynik ten do dziś jest uważany za jeden z najbardziej sensacyjnych w klubowych rozgrywkach na Starym Kontynencie.









