Inter do 91. minuty, po trafieniu Milito, prowadził z Marsylią 1:0 w rewanżowym spotkaniu 1/8 finału LM. Gdy wszyscy szykowali się już do dogrywki, gola na wagę awansu dla Olympique zdobył jednak Brandao. Nic nie pomogło także późniejsze wyrzucenie z boiska bramkarza gości, Steve’a Mandandy, i wykorzystanie rzutu karnego przez Pazziniego. To OM dzięki zwycięstwu u siebie 1:0 gra dalej!
Inter musiał odrabiać straty z pierwszego spotkania i zgodnie z przewidywaniami, gospodarze rzucili się od razu do ataku. Już w 5. minucie powinno być 1:0. Choć może nawet nie powinno, to musiało być 1:0. Jak Sneijder nie strzelił gola, stojąc kilka metrów przed bramką, wie chyba tylko on sam. Holender, zamiast do siatki, trafił w leżącego Mandandę. Francuski bramkarz Sneijdera powstrzymał znowu pięć minut później, broniąc na dokładkę jeszcze dobitkę Milito.

W tych początkowych fragmentach gry miejscowi chyba się trochę wyszaleli, bo później, mimo optycznej przewagi, nie potrafili już tak łatwo przedrzeć się pod bramkę Olympique. Goście za to sami zaczęli śmielej atakować, ale i z tego niewiele wychodziło. W 30. minucie mogli, a chyba nawet powinni, dostać rzut karny po faulu Zanettiego na Ayew, jednak sędzia stał niewzruszony. Zamiast „jedenastki” poszła kontra w wykonaniu Interu, którą źle jednak wykończył Forlan, strzelając w bramkarza. Kilka chwil później Urugwajczyk spróbował znowu, tym razem nie trafił w bramkę w ogóle.
Tuż przed przerwą ci, którzy sytuacji mieli najwięcej, spróbowali ponownie. Najpierw Sneijder nieźle przymierzył z wolnego, ale zabrakło mu nieco siły, by pokonać dobrze dysponowanego Mandandę. Następnie, po szybkiej kontrze i dośrodkowaniu Maicona główkował Forlan, jednak niecelnie, a zaraz po tym Pedro Proenca oznajmił koniec pierwszej połowy.
Początek drugiej części gry nie był tak ciekawy jak pierwszej. Było dużo walki w środku, ale wolne tempo i przez to mało sytuacji podbramkowych. Dopiero w 57. minucie z dystansu spróbował Diarra, ale nic z tego nie wyszło. Dziesięć minut później z wolnego bardzo źle przymierzył natomiast Stanković. Chwilę później głową po dośrodkowaniu z wolnego próbował Diarra i Julio Cesar po raz pierwszy tego wieczoru musiał mocniej się wysilić, by obronić. Goście za to grali na czas i po jednym z takich zachowań żółtą kartkę otrzymał Mandanda.
Po tak nudnej półgodzinie gry nikt chyba nie spodziewał się nadzwyczaj ciekawego ostatniego kwadransa. W 75. minucie Inter miał rzut rożny, który został wykonany po prostu źle, ale jeszcze gorzej spisali się obrońcy Marsylii, którzy nie potrafili wybić piłki. Ta spadła pod nogi Pazziniego, którego strzał został zablokowany, ale futbolówka trafiła do Diego Milito, a Argentyńczyk z czterech metrów wbił ją do siatki. Zanosiło się na dogrywkę. Gospodarze nie chcieli jednak do niej doprowadzić, woleli rozstrzygnąć wszystko w podstawowym czasie gry. Dlatego też m.in. z dystansu spróbował Stanković, ale przestrzelił.










