Ruch Chorzów przegrał na własnym stadionie z Viktorią Pilzno 0:2 w pierwszym meczu III rundy eliminacji Ligi Europy. Po spotkaniu przyczyny porażki starał się wyjaśnić obrońca wicemistrza Polski – Maciej Sadlok.
Jakie ma Pan przemyślenia po meczu?
Mogę powiedzieć, że brakło nam piętnastu minut.
Do czego?
Do tego, żeby było 0:0, aby powalczyć jeszcze na wyjeździe. Skoro nie daliśmy rady nic strzelić, to jest jeszcze drugi mecz, w którym może byśmy się pokusili o wygraną. Trudno żebyśmy się rzucili na nich, skoro wiedzieliśmy, jakie mają umiejętności techniczne. Mogło się tak skończyć dużo wcześniej. Wiadomo, że nie chcieliśmy wyjść po to, żeby grać na remis. Gramy o to, aby zwyciężać w każdym meczu, ale trzeba mieć zawsze chłodne głowy i wiedzieć, gdzie jest nasze miejsce w szeregu, dlatego czekaliśmy po prostu na swoją szansę. Wyszło trochę inaczej i teraz jest żal.
To jest takie nasze miejsce w szeregu?

Czy to jest nasze miejsce w szeregu? Trudno mi powiedzieć… Viktoria w poprzednim sezonie grała w Lidze Mistrzów z drużynami, które w Europie są wyróżniające, dlatego można się było spodziewać, że ten mecz może tak wyglądać. My też o tym wiedzieliśmy, no i trochę się to potwierdziło.
Ale czy spodziewaliście się, że tak bardzo Czesi zepchną Was do obrony?
Tak jak mówiłem wcześniej, wiedzieliśmy, że to może tak wyglądać. Wydaje mi się, że czasami brakowało tego wyjścia na pozycję. Po prostu paru metrów. Jedyne usprawiedliwienie jest takie, że jeśli człowiek się dużo broni, to później brakuje tej siły na to, żeby pociągnąć do przodu. Viktoria na pewno nie traciła tyle sił przede wszystkim. Oni grali piłką, oni się utrzymywali przy piłce. Wiadomo, że to zdecydowanie mniej sił kosztuje.
Czy przy takim wyniku wierzycie, że w rewanżu może się coś jeszcze zmienić?
Piłka czasami robi takie figle, że na pewno nie pojedziemy tam po to, żeby rozegrać mecz. Pojedziemy walczyć o zwycięstwo. Co wyjdzie z tego, to się okaże. W każdym meczu gramy o to i mam nadzieje, że cała drużyna również tak myśli. Pokażemy także charakter i być może zagramy inną taktyką. Nie mamy nic do stracenia, dlatego może będzie trzeba spróbować z lepszym przeciwnikiem odważniejszej gry w ofensywie. Trzeba nad tym popracować. Wiadomo, że to nie jest Barcelona, więc jak się ich trochę przyciśnie, to może to przynieść efekt.
Z powodu nadmiaru żółtych kartek zdaje się, że w rewanżu nie zagra Arkadiusz Piech…
Niestety tak. Nie wiem dokładnie za co była ta żółta kartka, ale w każdym razie był dla nas rzut wolny. Jednak nie wiem, co się tam wydarzyło. Są jeszcze w naszej drużynie inni piłkarze, którzy na pewno czekają na swoją szansę, i na pewno będą chcieli się wykazać.











