W śródziemnomorskim upale zawodnicy Ruchu Chorzów walczyli o przepustkę do kolejnej rundy kwalifikacyjnej europejskich rozgrywek. W swoim pierwszym meczu zremisowali 1:1 (0:1). Podopieczni Fornalika będą się teraz przygotowywać do meczu rewanżowego.
Ruch Chorzów, podobnie jak jego rywale, po raz pierwszy mierzy się w rozgrywkach nowo utworzonej Ligi Europejskiej. Nic zatem dziwnego, że chęci na zwycięstwo są wielkie, zwłaszcza że polscy kibice nie są zbyt rozpieszczani, jeżeli chodzi o popisy ich ulubionych klubów na scenie Starego Kontynentu. To podopieczni Fornalika zatem pierwsi ruszyli z atakiem i już po trzech minutach Zając miał okazję ku pokonaniu bramkarza gospodarzy, Andrewa Hogga.

Nie trzeba było długo czekać na odpowiedź rywala. Ruszyli piłkarze Valetty. Grodzicki sfaulował Dos Santosa, w rezultacie czego strzału na bramkę Pilarza spróbował Agius. Strzał był jednak niecelny. Mimo to bramkarz „Niebieskich” musiał pozostać czujny, bo na tym ataki się nie skończyły. Zaskoczyć Polaka próbował jeszcze raz ten sam zawodnik, jak również i Dos Santos.
Ruch mógł odetchnąć z ulgą po przejściu do ofensywy w 18. minucie. Jeden z piłkarzy Valetty, Bezzina, sfaulował zawodnika Ruchu, Olszara. Izraelski sędzia wskazał na „wapno”, do którego podszedł Rafał Grzyb. Pokonał on bramkarza gospodarzy i otworzył wynik spotkania. Była to z pewnością ulga dla podopiecznych Fornalika, spotkanie bowiem toczyło się w niewiarygodnie wysokim upale.
Chociaż pogoda nie sprzyjała wysiłkowi fizycznemu, dla podopiecznych Jesmonda Zerafy gol okazał się zimnym prysznicem. Gospodarze rzucili się do odrabiania strat i na jakiś czas zatrzymali grający solidnie Ruch, który od tej chwili atakował rzadziej. Maltańczycy oddali kilka strzałów, w tym dwa celne. Dobrą połowę rozegrała jednak obrona chorzowskiego Ruchu, w rezultacie czego podopieczni Fornalika po pierwszych 45 minutach zeszli do szatni z zapasem jednej bramki.
Drugą połowę Ruch rozpoczął od ataku, który skończył się strzałem Olszara. Wysiłki polskich piłkarzy zostały jednak wkrótce przyćmione przez Maltańczyków, którzy przeprowadzali akcję za akcją. Przez cały mecz stworzyli oni sobie również kilka okazji po rzutach rożnych, których im nie brakowało. Napór przeciwnika trwał blisko kwadrans. W tym czasie gospodarze mieli fantastyczną okazję ku wyrównaniu, lecz nie zawiódł Pilarz.
Trener chorzowskiej drużyny wkrótce przeprowadził pierwszą zamianę i Marcina Zająca zastąpił Arkadiusz Piech. Już kilka minut później „Niebiescy” w końcu stworzyli sobie okazję bramkową, po dośrodkowaniu Wojciecha Grzyba. To było jednak za mało, zwłaszcza że nieustannie szczęścia szukali gospodarze, z kapitanem Gilbertem Agiusem na czele.











