Już w czwartek trzecia drużyna ubiegłego sezonu w Ekstraklasie będzie mogła przypieczętować swój awans do trzeciej rundy eliminacji Ligi Europejskiej. Wystarczy spełnić jeden warunek. Jest nim utrzymanie korzystnego wyniku z pierwszego starcia z La Valletty.
Po pierwszym starciu faworytami do awansu do dalszych gier są podopieczni Waldemara Fornalika. „Niebieskim” przed tygodniem udało się wywalczyć korzystny rezultat w postaci bramkowego remisu. Wynik ten sprawia, że czwartkowego starcia nawet nie muszą wygrywać. Atutami przemawiającymi na korzyść polskiego klubu będą: potyczka rewanżowa przed własną publicznością, naturalna murawa (piłkarze strasznie narzekali na sztuczną nawierzchnię na wyjeździe) oraz nierozgrywanie meczu w ekstremalnych warunkach. Ponadto zespół ze Śląska będzie wzmocniony niemogącym grać w poprzedniej konfrontacji Sobiechem.

Trzeba jednak przyznać, że promocja trzeciej ekipy ubiegłego sezonu wcale nie jest aż taka pewna. Co prawda, warunki jakie panowały przed tygodniem na stadionie Valletty, wybitnie nie sprzyjały grze w piłkę nożną. Zawodnicy Ruchu zobowiązani byli ten mecz wygrać i to różnicą co najmniej kilku goli. W końcu ich przeciwnikami nie był zespół najwyższej europejskiej klasy, lecz co najwyżej przeciętni futboliści z Malty, dla Polaków postacie wyłącznie anonimowe. Tymczasem przez długi czas to Maltańczycy udzielali podopiecznym Waldemara Fornalika solidnej lekcji futbolu. Raz po raz atakowali oni bramkę strzeżoną przez Pilarza i niewiele brakowało, by to „Niebiescy” zmuszeni byli do gonienia wyniku.
Przewagę przed rewanżem ma Ruch Chorzów. Kwestia promocji do dalszych gier nadal jest sprawą otwartą. Rywal z wyspy na Morzu Śródziemnym okazuje się mocniejszy niż przewidywano. By go pokonać, trzeba wznieść się na wyżyny swoich umiejętności, pokazać dobry futbol i udowodnić, że jest się lepszym. Czy zawodnikom Fornalika się to uda? Przekonamy się już w czwartek.











