Sobotę z PKO BP Ekstraklasą kończył mecz Ruchu Chorzów z Jagiellonią Białystok. Po dwóch meczach wyjazdowych ponownie w roli gospodarza wystąpiła drużyna Jarosława Skrobacza. Na stadionie w Gliwicach można było zauważyć mnóstwo fanów w niebieskich strojach, którzy intensywnie dopingowali swoich zawodników. Równie intensywny był mecz, w którym obie ekipy stworzyły sobie sporo sytuacji, ale ostatecznie padła w nim tylko jedna bramka.
Do tego spotkania „Niebiescy” przystępowali z czterema punktami na koncie. Mecz z Jagiellonią Białystok był drugim domowym starciem zespołu trenera Skrobacza w tym sezonie. Pierwszym z nich był pojedynek z ŁKS-em Łódź, który zakończył się wygraną chorzowian. Niestety tym razem nie udało im się zapunktować.
Przewaga Ruchu Chorzów
Od początku spotkania gospodarze byli częściej przy piłce. Starali się naciskać na rywali od razu po stracie piłki. Ruch Chorzów kreował sobie sytuacje, ale nie potrafił przekuć ich na gola. Jagiellonia musiała bronić dostępu do swojej bramki, przez co zaliczała jedynie pojedyncze wypady pod pole karne rywali. W swoich akcjach ofensywnych była niedokładna i nie stwarzała beniaminkowi wielkiego zagrożenia. Bardzo aktywny na prawej stronie boiska był Kacper Michalski, jednak jego podania nie zawsze trafiały do kolegów z zespołu. Obie ekipy przez ponad półgodziny nie potrafiły oddać celnego strzału na bramkę przeciwnika.
Gdy w końcu ta sztuka udała się „Jadze” chwilowo była ona stroną przeważającą w tym starciu. W jednej sytuacji świetną interwencją popisał się Tomasz Wójtowicz. Piłkarz Ruchu zagarnął piłkę Dominikowi Marczukowi, który miał dogodną okazję do oddania strzału. Na parę minut przed końcem pierwszej połowy spotkania ponownie przeważała drużyna trenera Skrobacza. W doliczonym czasie po dośrodkowaniu Macieja Sadloka bardzo dobrze z główki uderzył Steczyk, jednak piłka odbiła się od poprzeczki. Ostatecznie zawodnicy obydwu drużyn schodzili do szatni bez strzelonej bramki.
Zamiana ról po przerwie
Drugą połowę lepiej rozpoczęła Jagiellonia Białystok. „Duma Podlasia” dużo częściej była przy piłce i zagrażała bramce rywala. Problemem jednak był brak dobrego wykończenia akcji. Piłkarze Ruchu Chorzów starali się naciskać na przeciwników. Dogodne sytuacje w krótkim czasie zmarnowali Dieguez i Pululu. „Jaga” przeważała na boisku, ale brakowało jej szybkiej decyzji o oddaniu strzału. Kiedy jednak to Ruch Chorzów znalazł się pod polem karnym przeciwników, był niedokładny w swoich poczynaniach. W 71. minucie świetną okazję na zdobycie pierwszego gola w tym meczu miał Daniel Szczepan, który z dość bliskiej odległości posłał piłkę obok prawego słupka.











