Real Madryt z obecnego sezonu różni się całkowicie od tego sprzed roku. Taki był też plan Jose Mourinho.
Valdebebas, 13 sierpnia 2011 roku. Mourinho zbiera razem wszystkich zawodników przed treningiem. – Musicie wiedzieć jedno. Wszyscy jesteście zawodnikami pierwszego składu, cała dwudziestka piątka. W tym zespole nie ma zmienników. Wszyscy będą ważni w tym sezonie – mówi Portugalczyk. Potwierdzenie tych słów właśnie obserwujemy.
Jeśli celem Jose Mourinho w pierwszym sezonie na ławce trenerskiej była konsolidacja i zgranie się drużyny, aby ta wpoiła sobie pewne nawyki, to w tym roku dzieje się zgoła inaczej. Rozpoczął się okres systemu rotacyjnego, który nie ma wpływu na osiągane wyniki.
Dzięki nowej strategii rotacji Mourinho chce w tym sezonie osiągnąć dwa cele. Pierwszym jest uniknięcie kumulacji wysiłku wśród zawodników (negatywne skutki nadmiernego zmęczenia były widoczne w końcówce minionego sezonu, kiedy to Real miał bardzo trudny kalendarz gier). Drugim, nie wiadomo, czy nie istotniejszym, jest to, aby każdy piłkarz czuł się w tej drużynie ważny i aby sukcesy przypadały w udziale całemu zespołowi.
Zmiana strategii jest oczywista. W poprzednim sezonie Mourinho miał określoną, podstawową jedenastkę stworzoną z takich piłkarzy, jak: Casillas, Ramos, Pepe, Carvalho, Marcelo, Xabi Alonso, Khedira, Di Maria, Oezil, Cristiano oraz Higuain. Rok temu na tym etapie rozgrywek Real Madryt spośród trzynastu meczów w siedmiu wychodził w ustawieniu przedstawionym powyżej (dziesięć meczów w lidze, trzy w Lidze Mistrzów). W tym sezonie Mourinho tylko dwa razy powtórzył ten sam wyjściowy skład. Co ciekawe, raz miało to miejsce na krajowym podwórku, a drugi raz już w Lidze Mistrzów.










