Jedni zachwycali grą na tle niezbyt wymagających rywali w dotychczasowych spotkaniach, drudzy przyjęli taktykę kompletnego minimalizmu. Na zakończenie zmagań w grupie A zderzyły się ze sobą dwa zupełnie różne światy. Pojedynek o pierwszą lokatę pomiędzy Urugwajem a Rosją miał stanowić przede wszystkim weryfikację możliwości gospodarzy tegorocznych mistrzostw. Urugwajczycy to jednak wciąż bardziej wymagający przeciwnik od Egiptu i Arabii Saudyjskiej, mimo że na starcie mundialowych zmagań podopieczni Oscara Tabareza nikogo nie zachwycili.
Rosyjski naród niezbyt pozytywnie nastawiał się na występ swojej drużyny narodowej podczas mistrzostw świata. Zwycięstwa nad Arabią Saudyjską i Egiptem zmieniły jednak postrzeganie „Sbornej”, a o jej dotychczasowej dyspozycji pisaliśmy w odrębnym tekście. Pierwsze dwie kolejki w grupie A dały już odpowiedź, które zespoły znajdą się w fazie pucharowej. Otwartą kwestią pozostawało natomiast, która ekipa zakończy tę cześć światowego czempionatu na pierwszym miejscu w grupie. Z racji lepszego bilansu bramkowego Rosjanom wystarczał remis, aby być premiowanym z lepszej pozycji.
Pod dyktando Urugwaju
Niemrawy początek z obu stron przyniósł… bramkę dla Urugwaju. W 10. minucie spotkania senegalski sędzia Malang Diedhiou podyktował rzut wolny na skraju pola karnego rosyjskiej drużyny. Do piłki podszedł Luis Suarez i bez większych problemów pokonał rosyjskiego golkipera, zdobywając tym samym swojego drugiego gola na mundialu.
Tuż po stracie bramki Rosjanie przeprowadzili jedyną godną uwagi akcję, która mogła przynieść wyrównanie. Najaktywniejszy w szeregach zespołu Stanisława Czerczesowa Dienis Czeryszew znalazł się w polu karnym, lecz całą sytuację wyjaśnił Fernando Muslera. Czeryszew okazał się jednocześnie największym pechowcem. Po uderzeniu z dystansu Diego Laxalta piłka odbiła się od jego nogi i całkowicie zaskoczyła Akinfiejewa. Gracz Villarrealu zaliczył kolejne trafienie. Szkoda, że tym razem samobójcze.
Sytuację Urugwajczyków, którzy całkowicie kontrolowali przebieg pierwszej połowy, jeszcze bardziej poprawiła druga żółta kartka dla Igora Smolnikowa. Obrońca reprezentacji Rosji w bardzo głupi sposób osłabił swój zespół, wykluczając się z dalszej gry w przeciągu ośmiu minut.
Ekonomicznie, minimalistycznie
Druga odsłona spotkania rozgrywanego w Samarze idealnie odzwierciedliła dotychczasowy plan „Urusów” na ten mundial. Zdając sobie sprawę z wywalczonego kapitału, czyli lokaty numer jeden w grupie, zwyczajnie utrzymywali dotychczasowy wynik bez zbędnego forsowania tempa.










