Dzięki czterem bramkom zdobytym w ostatniej kolejce na Estadio Sanchez Pizjuan w Sewilli Cristiano Ronaldo stał się samodzielnym liderem klasyfikacji Pichichi. Na trzy kolejki przed końcem sezonu brakuje mu już tylko kilku bramek do wyrównania mitycznego rekordu dzierżonego przez Telmo Zarrę i Hugo Sancheza – 38 goli w jednym sezonie La Liga.

Na początku warto przypomnieć, dlaczego jedne źródła podają, że Ronaldo strzelił w tym sezonie 33, a inne, że 34 gole. Otóż kwestią sporną był gol na 1:2 strzelony przez Real w meczu z Realem Sociedad w trzeciej kolejce. Większość zapisało go na konto Pepe, który jako ostatni dotknął piłki zmierzającej do siatki, zmieniając tor jej lotu, jednak madrycki dziennik sportowy „Marca” zaliczył bramkę Cristiano Ronaldo, wykonującemu rzut wolny. Co istotne, to właśnie „Marca” przyznaję nagrodę Pichichi dla króla strzelców i to jej rachunki, choć odosobnione, są w tej kwestii wiążące.
Tym samym Ronaldo jest już o trzy bramki bliżej wygrania klasyfikacji Pichichi niż Leo Messi. 34 strzelone bramki upoważniają też do realnego myślenia o pobiciu rekordu wyśrubowanego przez legendy Primera Division, Baska Telmo Zarrę z Athletiku Bilbao i Meksykanina Hugo Sancheza z Realu Madryt. Pierwszy w sezonie 1950/1951 zdobył 38 goli (w 30 meczach!), drugi zaś wyrównał jego osiągnięcie po 39 latach. Do pobicia tego rekordu pozostały Ronaldo trzy kolejki, w których powinien strzelić pięć goli. Uda mu się?
Swoją drogą dzisiaj Barcelona rozgrywa mecz z Espanyolem Barcelona. Ciekawe, czy Leo Messi podejmie rzuconą przez Portugalczyka rękawicę i też będzie strzelał gole w ilościach hurtowych?











