Real Madryt zasłużenie pokonał w Lyonie miejscowy Olympique 2:0 (1:0), dzięki czemu zapewnił sobie awans do 1/8 finału Ligi Mistrzów. Architektem zwycięstwa „Królewskich” był strzelec obu bramek, Cristiano Ronaldo.
Na pierwszą dobrą akcję Realu trzeba było czekać zaledwie sześć minut. Mocne uderzenie Cristiano Ronaldo z dystansu pewnie wyłapał Hugo Lloris. Po chwili golkiper Lyonu w świetnym stylu powstrzymał Karima Benzemę, wygrywając pojedynek sam na sam ze swoim byłym kolegą klubowym. Kolejne próby liderów obu drużyn: Cristiano Ronaldo i Yoanna Gourcuffa, którzy strzelali zza pola karnego, także nie zakończyły się powodzeniem.

Portugalczyk nie zamierzał się jednak poddawać i osiągnął swój cel w 24. minucie. Gourcuff podciął przed własnym polem karnym Benzemę i sędzia bez wahania podyktował rzut wolny. Do piłki ustawionej niemal na wprost bramki Olympique podszedł Cristiano Ronaldo i potężnym strzałem przy słupku otworzył wynik spotkania.
Efektownego trafienia gwiazdorowi „Królewskich” pozazdrościł pomocnik gospodarzy, Kim Kallstrom, który kilka minut później także próbował zdobyć bramkę. Jego uderzenie na raty wybronił Iker Casillas. Podopieczni Jose Mourinho nie zamierzali jednak oddać pola gry rywalom i gdyby nie interwencje Dejana Lovrena i Llorisa, to Real mógł strzelić dwa kolejne gole. Duet Di Maria – Benzema nie zdołał jednak wpisać się na listę strzelców.
W 38. minucie Lyon doznał poważnego osłabienia, gdyż Dejan Lovren musiał na skutek kontuzji opuścić boisko. Młody Chorwat, który rozgrywał dobre zawody, został zastąpiony przez Bakary’ego Kone.
Pod nieobecność gracza z Bałkanów na skrzydle zaczął dominować Mesut Oezil, ale jego strzał był zbyt słaby, by zaskoczyć Llorisa. Już w doliczonym czasie gry pierwszej połowy Bafetimbi Gomis zagrał w tempo do Gourcuffa, a ten strzelił na bramkę Realu. Casillas udowodnił jednak, że nie bez podstawy jest uważany za czołowego bramkarza świata.
Początek drugiej połowy to dalsze ataki podopiecznych Jose Mourinho. Najpierw uderzenie Oezila obronił Lloris, a następnie próba Samiego Khediry została zablokowana przez Anthony’ego Reveillere’a. Ochotę na podwyższenie rezultatu miał także Ronaldo, ale bramkarz Lyonu poradził sobie z jego mocnym strzałem przy słupku. Pod bramką Realu największe zagrożenie stworzył Ederson. Brazylijczyk dwukrotnie zmusił Casillasa do wysiłku.
W 69. minucie Cristiano Ronaldo padł w polu karnym rywala po starciu z Mouhamadou Dabo i sędzia Nicola Rizzoli wskazał na wapno. Za wykonywanie „jedenastki” zabrał się sam poszkodowany i choć Hugo Lloris wyczuł intencje strzelca, to musiał po chwili wyjąć piłkę z siatki.









